facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    Ledwie minął miesiąc po światowej premierze nowości Sama Mendesa, a film "1917" zgarnął już 2 Złote Globy, 3 statuetki Critic's Choice i 5 innych wyróżnień. W kolejce są jeszcze nominacje do Oscarów (aż 10!) i nagród BAFTA (9 nominacji). Obecny sukces produkcji wydaje się być zaledwie początkiem wielkiego triumfu reżysera, który w swojej karierze nie zaliczył chyba nigdy znaczącej klapy. I tak trzymać!


    (Źródło: dzienniknarodowy.pl)

    We wszystkich recenzjach przewija się zachwyt nad świetnymi zdjęciami. To głównie za nie "1917" otrzymał dotychczasowe statuetki. Fantastyczne obrazy docenia środowisko filmowe oraz krytycy. Mówią o nich też sami widzowie i trudno się im dziwić! Zwłaszcza, że efekt wizualny potęguje jeszcze perfekcyjny montaż! Został tak precyzyjnie przygotowany, że zdaje się nam jakby całość nakręcono na jednym ujęciu. Prawda jest jednak taka, że zasługa specjalistów od montażu, który niewidocznie wręcz posklejali kolejne ujęcia. Niebywała praca, niesamowita dokładność!

    Jeśli dodamy to tego jeszcze świetną scenografię, widz dostaje smutny, zimny, przerażający obraz wojny. Bardzo realistyczne spojrzenie na wojenną rzeczywistość, o której zwykle nikt głośno nie mówi, którą pokazują nieliczni. Są tu zwłoki nadgryzione przez wszechobecne szczury, ludzkie odchody, muchy piętrzące się nad gnijącymi końmi, porozrywane kończyny. Wszystko to, czego absolutnie nie chcielibyśmy oglądać. 


    (Źródło: youtube.com)

    "1917" to jednak nie tylko majstersztyk wizualny. To opowieść o braterstwie i odpowiedzialności, ale i tęsknocie oraz strachu. O skrajnie ludzkich emocjach przeżywanych w dramatycznych okolicznościach zagrożenia życia, straty przyjaciół, rozłąki z najbliższymi. Emocjach tak naprawdę odgrywanych przez jednego aktora - George'a MacKay'a.

    Oglądając nowość Sama Mendesa bardzo mocno na myśl przychodził mi kultowy już obraz Stevena Spielberga "Szeregowiec Ryan". Obie historie dotyczą męskiej przyjaźni, obie rozgrywają się w czasach wojennych i wreszcie obie pokazują te trudne wydarzenia w sposób bardzo realny. Dodając do tego dobrze zagraną postać głównego bohatera, starszego szeregowego Schofield (MacKay), świetne zdjęcia oraz - wspominany już wyżej - genialny montaż, nie sposób chyba nie zachwycić się produkcją. Mam wrażenie, że "1917" będzie radować miłośników kina wojennego równie mocno, co nolanowska "Dunkierka" czy przywołany już wcześniej "Szeregowiec Ryan".



    (Źródła: cnn.com i eska.pl)


    Continue Reading

    Spectre, Spectre, Spectre - wszędzie go teraz pełno! Billboardy, trailery w sieci, zwiastuny w telewizji, plakaty w kolorowych magazynach, ulotki. Czy nowy Bond jest wciągający porównywalnie do intensywności, z jaką go promowano?

    (Źródło: forbes.com)

    Bonda kocham całym sercem. Od zawsze! Najbardziej ze wszystkich uwielbiam go z twarzą Seana Connery'ego. Jest tam ogromna dawka męskości, dumy, siły, klasy. Nieco egoizmu i pychy. Troszkę cwaniastwa. I to jest właśnie dla mnie kwintesencja postaci agenta 007. Danielowi Craigowi zawsze było do niej stosunkowo daleko. Nie jest ani szalenie przystojny (lepszy już był Pierce Brosnan), ani wystarczająco charakterystyczny (jak m.in. Roger Moore), by idealnie odnaleźć się w tej roli. Wiem, wielu będzie go bronić do upadłego. Staram się to zrozumieć, choć przyznaję, że w moim odczuciu Craiga ratuje tylko fakt, że ostatnie perypetie wiernego agenta Jej Królewskiej Mości są po prostu inne, wyjątkowo specyficzne i dzięki temu przymykamy oko na nieporadnego Craiga. 

    Dlaczego nieporadnego? Brakuje mu głównie charyzmy. I to nie tylko w "Spectre". W pozostałych częściach również. Nie zrozumcie mnie źle, nie kupuję Craiga - za to kupuję nową odsłonę Bonda.

    (Źródło: youtube.com)

    O "Spectre" sama słyszałam już chyba wszystko: za długi, za nudny, zbyt chaotyczny, za mało efektów, przesyt efektów itp. Może jestem nieobiektywna, ba! na pewno jestem nieobiektywna, ponieważ moje zafascynowanie serią bondowską - choć do obsesji jemu daleko - jest znaczące. Ale po zakończonym seansie byłam zadowolona. Bo Sam Mendes ponownie dał widzom wszystko, czego potrzebowali idąc do kina: interesującą fabułę, wartką akcję i ciekawe postacie.


    (Źródła: moviepilot.com i polskieradio.pl)

    Reżyser wykonał przyzwoitą robotę. Jest twórcą, po którego dzieła chętnie sięgam (bywa, że oglądam je kilkakrotnie, co w moim przypadku uchodzi za ewenement). I tak jak przy "Skyfall", tak w odnieseniu do "Spectre", nie pozostaję bezkrytyczna. Oba filmy nie zdobyły mnie w 100%, niemniej nie potrafię ich przekreślić. 

    To po prostu kawał porządnego kina sensacyjnego. Nawet moja towarzyszka - Emilka z Po napisach końcowych - która zdecydowanie nie zalicza się do fanów Bonda, była usatysfakcjonowana. 

    (Źródło: fanpop.com)
    W "Spectre" nie brakuje bowiem niczego! Nieco zawiła historia niebezpiecznej, tajnej organizacji wyjawia nam fragmenty dzieciństwa Bonda. Spotkania z różnymi kobietami pokazują jak dojrzały agent 007 trochę zmienił swoje podejście do realcji damsko-męskich. Ponadto Bond w tej części pozostaje wierny swojej odsłonie z "Casino Royal" czy "Skyfall", gdzie przejawia ludzkie cechy. Bywa zmęczony, dowcipny, zalicza wpadki, zakochuje się. Nie jest już postacią nieskazitelnie 

    Na dodatek mamy kilka naprawdę fajnych postaci drugoplanowych. Głównie zachwyca mnie nowe (no, już nie tak zupełnie nowe, bo objawione w "Skyafall") wcielenie Q. Poza tym nieźle spisuje się Ralph Finnes jako M (jednak nie dorównuje wspaniałej Judi Dench, która w tej roli była wręcz bezbłędna!). Za słaby punkt uznaję głównie kobiety Bonda. Bellucci jest za mało, by mogła zachwycić (choć sceny z jej udziałem są po prostu klimatyczne i wizualnie piękne, mają w sobie jakiś magnetyzm), a Seydoux nie przekonuje mnie do siebie (ani jej gra, ani postać, ani uroda). 


    (Źródła: mashable.com i screenrant.com)
    Podsumowując, "Spectre" to spektrum sprawdzonych, dobrych elementów bondowskich. Jest wszystko to, co niezbędne, by zadowolić jego fanów i zaciekawić tych jeszcze nieprzekonanych. Nie jest to najlepsza część, ale z pewności nie zaliczymy jej do słabej. Gdyby tylko dziewczyna Bonda była ładniejsza, a sam Bond nie był tak ckliwy i romantyczny, czułabym się w pełni zachwycona :)

    (Źródło: youtube.com)

    Continue Reading

    Bondomania wciąż trwa. I trwać będzie jeszcze przez kilka ładnych tygodni. "Skyfall" króluje w kinach, a krytycy wychwalają go pod niebiosa. Moim zdaniem jednak niesłusznie. Nie to, że nowy Bond jest kiepski, nieciekawy czy przewidywalny. Po prostu chyba nie przeskoczył poprzeczki stawianej tym razem naprawdę wysoko.

    (Źródło: telegraph.co.uk)

    Idąc do kina nie zaczytywałam się recenzjami. Nie zamierzałam znać szczegółów fabuły. Stwierdziłam, że chcę być zaskoczona przez Bonda wykreowanego przez Sama Mendesa. Nie nastawiałam się jednak na rewelacyjne widowisko. I słusznie, bo szczęka mi nie opadła.

    Pierwsze kilkanaście minut "Skyfall" to rozkosz dla oka. Fantastyczne zdjęcia, piękne krajobrazy, a do tego tempo, tempo, tempo! Akcja rozwija się idealnie. Wierny szpieg Jej Królewskiej Mości - mimo kilku zmarszczek - nadal ma świetną formę. Jego pościg za złodziejem dysku ze ściśle tajnymi danymi MI6 to prawdziwy majstersztyk. Jest krew, jest pot, są szybkie samochody i motocykle, jest walka wręcz oraz wymiana ognia. Gonitwa kończy się jednak tragicznie....Bond ginie! A tak się przynajmniej wszystkim wydaje. Trafiony w ramię wpada do rwącej rzeki gdzieś w Turcji. M pisze jego nekrolog, podczas gdy 007 popija piwko w ramionach pięknej kobiety. 


    (Źródła: dailymail.co.uk i telegraph.co.uk)                

    Podczas jego nieobecności siedziba brytyjskiego wywiadu zostaje zaatakowana przez terrorystów. Wegetujący w nadmorskiej, tureckiej wiosce Bond postanawia wrócić do służby, choć nie wyzbył się w pełni uczucia wypalenia zawodowego. Kilka miesięcy rzekomej śmierci miały mu pomóc w walce z depresją czy kryzysem wieku średniego. Terapia nie okazała się skuteczna. Mimo wszystko agent 007 stawia się w Londynie w gotowości do kolejnej misji. O dziwo jednak M nie jest dla niego pobłażliwa. Odsyła Bonda na testy: zarówno sprawnościowej, jak i psychologiczne. I chociaż ich wynik jest żenujący, przydziela mu nowe zadanie.    


    W tym miejscu zaczyna się właściwa akcja. Bond wyrusza w teren, by odnaleźć zleceniodawcę kradzieży dysku oraz sprawcę ataku na MI6. Nie będę jednak streszczać fabuły, która momentami trochę kuleje.
    Skupię się najpierw na dobrych stronach "Skyfall", których jest wiele.

    Liczne zwroty akcji, dobra gra aktorska (genialny Javier Bardem), ciekawe postacie, a do tego szczegóły takie jak świetna czołówka czy pewne nawiązania do starszych części sprawiają, że film ogląda się rewelacyjnie. Zaangażowanie Oskarowej obsady (Judi Dench, Javier Bardem czy nominowany za "Angielskiego pacjenta" Ralph Fiennes) było doskonałym pomysłem.                     



    (Źródło: ew.com)

    Ciekawym posunięciem była także zmiana Q. Dotychczasowy kwatermistrz MI6 to starszy pan, który wyposaża Bonda do pełnienia różnorodnych misji. Nowy Q to z pozoru żółtodziób. Młody, pod krawatem, w okularkach i z bujną grzywą. Na dodatek nie oferuje wybuchowych rekwizytów. Jednak ten jego "hipsterski look" w połączeniu z poczuciem humoru sprawia, że daję mu zielone światło.
                     
    (Źródło: telegraph.co.uk)

    W "Skyfall" były jednak elementy, które nie przypadły mi do gustu. Mam wrażenie, że w poprzednich częściach z Danielem Craigiem w roli głównej, kobiety zaczęły odgrywać ważne postacie. Były istotne w filmach. Zaś teraz wróciliśmy do klimatu sprzed "Casino Royale", gdzie panie stanowią wyłącznie piękny dodatek do 007. Są niejako na boku. Oczywiście poza M, która przoduje w 23. odcinku o Bondzie.

    Wiele osób doszukuje się "Batmana" w Bondzie. Szczerze mówiąc tych nawiązań do nolanowskiego Batmana jest całkiem sporo: obaj bohaterowie zaszywają się przed światem udając martwych, obaj wracają do rodzinnego domu i odwiedzają groby rodziców, obaj też mogą liczyć na pomoc starego kompana - przyjaciela rodziny. Ponadto w "Skyfall" czarny charakter jest stylizowany na Jokera. Tak charakterologicznie (szalony), jak i fizycznie (tlenione na blond włosy). Osobiście chyba nie kupuję tego czerpania z Batmana. Dla mnie Bond ma swój charakter, swoją stylistykę. I wciąganie w to elementów związanych z innym bohaterem jest zupełnie niepotrzebne.


    (Źródło: madameedith.blogspot.com)

    Nawet jeśli machnąć ręką na powyższe aspekty, największym grzechem twórców "Skyfall" są niedociągnięcia scenariuszowe. Tak tak, to się pojawia w najnowszej opowieści o 007. Dlaczego ginie M, skoro to jedna z - chronologicznie pierwszych - przygód Bonda? Dlaczego agent 007 przeżywa kryzys i wypalenie zawodowe, jeśli ledwie co rozpoczął służbę w MI6? Dlaczego - jak zauważa M podczas składania zeznań przed minister obrony narodowej - trudno zdefiniować współczesnych wrogów, skoro wciąż tkwimy - zgodnie z pierwszymi powieściami Iana Fleminga - w czarno-białym świecie, gdzie ci źli pochodzą głównie ze Związku Radzieckiego czy Chin? 
    Odpowiedzi na te pytania nie odnajdujemy w filmie. Z jednej strony obraz Sama Mendesa rozpoczyna więc bondowską serię (wprowadzenie postaci Evy Moneypenny), z drugiej zaś kończy ją w formie, jaką znaliśmy do tej pory (nowy Q, nowy M i 007 w kwiecie wieku). Czy kolejna misja agenta 007 będzie równie ekscytująca? Czy Bond bez genialnej Judi Dench w roli M zyska naszą sympatię? Dowiemy się już za jakiś czas. Póki co zachęcam do zobaczenia "Skyfall", bo to niewątpliwie odcinek jedyny w swoim rodzaju.
                               
                                                                                                    (Źródło: overland.org.au)





    Bez względu na to, czy film przypadnie nam do gustu, najnowsza przygoda 007 kasowy sukces i tak ma w kieszeni. Już w pierwszy weekend zarobiła prawie 78 milionów dolarów. A dodajmy, że "Skyfall" wciąż czeka na swoją premierę między innymi w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie. Na naszym podwórku produkcja spisała się na piątkę z plusem. W ciągu weekendu otwarcia zobaczyło ją nieco ponad 390 tysięcy widzów, co jest najlepszym wynikiem w Polsce od dwóch lat!
    Continue Reading
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      4 miesiące temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top