Supertata

Takie filmy zwykle idealnie nadają się na jesienne wieczory, bo na przekór niesprzyjającej aurze zapalają w widzach płomień nadziei. Że to, co nieoczekiwane może być tym, co najlepsze w naszym życiu, że z każdej sytuacji można znaleźć wyjście, a rodzina daje ogromną siłę nawet w najtrudniejszych chwilach. Z uwagi na to, co dzieje się teraz za naszymi oknami, to również świetna propozycja na majowy seans, by rozgrzać ciało polarowym kocem, a tęsknotę za słońcem ukoić słodko-gorzką opowieścią o dorastaniu do ojcostwa.


(Źródło: moviesroom.pl)

Samuel jest uroczym, lecz beztroskim młodym mężczyznom, który z radością korzysta z uroków życia. Za dnia pracuje na jachcie na Francuskiej Riwierze, nocą bawi się w nadmorskich klubach podrywając śliczne turystyki. Gdy pewnego ranka ładna blondynka wręcza mu zawiniątko z niemowlakiem, całe jego życie wywraca się o 180 stopni. Zmienia pracę, miejsce zamieszkania oraz co nieco podejście do życia. Z pewnością zmienia również swoje priorytety: córka staje się najważniejsza. 


(Źródło: moviesroom.pl)

Największym plusem produkcji jest dla mnie Omar Sy, który potrafi momentalnie zyskać sympatię widza. Jego bohater - zwłaszcza na początku - jest człowiekiem z krwi i kości. Nieco cwanym w stosunku do szefowej, kokieteryjnym w relacjach z kobietami, nieudolnym jeśli chodzi o odnalezienie się w różnych życiowych sytuacjach. Z czasem niestety traci pierwiastek ludzki, bo scenariuszowi zaczyna brakować realizmu, jakby reżyser nie chciał postawić na wiarygodną opowieść, a raczej skłonił się w stronę bajkowej historii. Najbardziej boli pominięcie etapu godzenia się bohatera z faktem bycia ojcem, z nowymi obowiązkami, z zupełnie nową rzeczywistością. Nie ma tego zderzenia młodzieńczej beztroski z ojcowską odpowiedzialnością (chociaż Samuel nie jest sztywnym i restrykcyjnym opiekunem). 


(Źródła: dziennik.pl i dlastudenta.pl)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz