Krąg hipokrytów

Kto jak kto, ale Ruben Östlund doskonale wie jak zszokować publiczność. Również tę wysublimowaną, bacznie śledzącą najnowsze odkrycia prezentowane na jednej z najważniejszych filmowych imprez - festiwalu w Cannes. Na seansie "The Square", nowego obrazu szwedzkiego reżysera zaśmiewali się tak widzowie, jak i festiwalowe jury. I chociaż canneńskie premiery spotykają się z różnym odbiorem nas, szaraczków, tym razem nie macie się czego obawiać - film jest wprost genialny!

(Źródło: youtube.com)

Christian, niebywale ułożony i kulturalny kurator szwedzkiego muzeum sztuki nowoczesnej zostaje okradziony w biały dzień na środku zatłoczonego placu w centrum Sztokholmu. Fakt, że zdarzenie ma miejsce tuż przed premierą ważnej instalacji tylko dodaje pikanterii. Na co dzień spokojny, bardzo uprzejmy i nadzwyczaj poprawny politycznie mężczyzna, znajdując się w nowej, tak nieoczekiwanej sytuacji, zrzuca kolejne maski i pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Takie, którego sam chyba w sobie nie znał.

(Źródło: youtube.com)

Seans "The Square" to prawdziwa uczta dla wszystkich kinomanów. Ta czarna komedia nie bez powodu zwyciężyła tegoroczny festiwal w Cannes. Jest mądra, szczerze zabawna, genialnie zagrania i rewelacyjna pod względem technicznym. Östlund naśmiewa się w niej ze sfery wyższej: ludzi wykształconych, robiących zawrotne kariery, dobrze zarabiających i żywo zainteresowanych sztuką. Takich, dla których sprawy przyziemne są czystą abstrakcją. Takich, którzy nieustannie żyją według z góry narzuconych zasad, którzy na wodzy trzymają swoje emocje. Ich zachowanie jest odzwierciedleniem haseł dotyczących poprawności politycznej, nawet takiej już skrajnej. Ani podniesiony głos, ani gest wyrażający jakąkolwiek złość, ani opinia, która może kogokolwiek urazić, nie są mile widziane. Prawie wszystkie spotkania i rozmowy noszą znamiona sztuczności przez to, że w dyskusji prym wiedzie pseudotolerancja i pseudowyrozumiałość. Jakby wyrażanie własnych myśli i szacunek do samego siebie były mniej istotne. Oczywiście wszystko w imię dobra ogółu. Perfekcyjnie widzimy to w osobie Christiana, który nie radzi sobie w relacjach z ludźmi, będąc idealnym przykładem ofiary dyktatury wszechobecnej poprawności politycznej. Nie jest w stanie uporządkować kontaktów z podwładnymi i przełożoną, nie umie uciąć niesatysfakcjonującej relacji damsko-męskiej, nie radzi sobie z nachodzącym go małoletnim chuliganem. 

Ten wycinek rzeczywistości bliski głównemu bohaterowi reżyser zestawia z tym, co dzikie, zwierzęce, nieprzewidywalne i chamskie. W ten sposób dostajemy obraz, który zarazem śmieszy i przeraża, ponieważ w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że jest również odzwierciedleniem współczesnego świata. I chyba właśnie ta aktualność zjawiska oraz trafność spostrzeżeń dokonanych przez twórców filmu, daje "The Square" największą wartość i przewagę nad innymi obrazami. Mamy tu bowiem do czynienia z kinem wybitnym nie tylko w warstwie wizualnej (fantastyczne kadry, świetne kolory, genialna zabawa muzyką), ale i  błyskotliwym w swoim przesłaniu.

I jeszcze słowo dla tych, którzy pokochali "Turystę": nowy obraz Östlunda jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego! Dlatego tym bardziej nie możecie przegapić tej premiery!

(Źródło: film.com.pl)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz