facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    Szwedzki serial o islamskich terrorystach jest jednym z tych, które powinniście zobaczyć w najbliższym czasie. Bez przesadnej polityki, za to z mnóstwem emocji, zwrotów akcji i mocnych scen. Nikogo nie pozostawi obojętnym.

    (Źródło: netflix.com)

    Akcja "Kalifatu" rozgrywa się wokół trzech bohaterek. Fatima pracuje w szwedzkim wywiadzie i na co dzień zajmuje się muzułmańskimi radykałami. W pewnym momencie, pod jej opiekę, dostaje się Pervin - młoda Szwedka, która kilka lat temu, wraz ze swoim chłopakiem Husamem, przeniosła się do Rakki, by żyć zgodnie z wolą Allaha. Jak na religijną muzułmankę przystało, wyszła za Husama, który został bojownikiem, urodziła mu dziecko, a teraz zajmuje się domem. Problem w tym, że w międzyczasie zdała sobie sprawę, że trafiła do piekła na ziemi. Żyje w miejscu, w którym kobieta nie ma prawa głosu, jest zależna od męża podejmującego wszelkie decyzje. Kobieta, w zamian za możliwość powrotu do kraju, szpieguje Husama i informuje Fatimę o szczegółach ataku mającego mieć miejsce gdzieś w Szwecji.
    Trzecią bohaterką jest nastoletnia Sulle. Dziewczyna przeżywa okres buntu. Odwraca się od kochających rodziców, szuka nowych autorytetów, poznaje świat na własną rękę przeczesując czeluści internetu, szuka wartości, Boga. Tak trafia na asystenta nauczyciela z liceum - Ibbego. Młody mężczyzna wydaje się spełnieniem jej marzeń: jest przystojny, kulturalny, wygadany. Wszyscy go lubią, dużo wie o świecie. Gdy Ibbe zauważa bunt Sulle i jej zainteresowanie islamem, rozpala tę iskrę. Zaczyna długi proces manipulacji, który niesie za sobą tragiczne konsekwencje.

    (Źródło: youtube.com)

    Szwedzka produkcja została świetnie napisana. Każdą z głównych postaci możemy naprawdę dobrze poznać i, dzięki temu, emocjonalnie zaangażować się w jej losy. Ogromnym plusem jest skupienie się na postaciach kobiecych w historii o - wydawałoby się męskim temacie - ISIS. Choć to trzy bohaterki wiodą prym w "Kalifacie", nie brakuje tam męskich postaci, które bywają również niejednoznaczne.
    "Kalifat" obnaża sposób działania muzułmańskich radykałów zwabiających młodych ludzi rozczarowanych rzeczywistością, życiem bez wartości, zachodnim konsumpcjonizmem. Pokazuje jak dobrze zakamuflowani bywają islamscy manipulatorzy i w jaki sposób działają bojownicy ISIS. Ośmioodcinkowy serial wciąga i szokuje od pierwszych minut. Do końca pełen jest zwrotów akcji i ogromnego napięcia. Kłopoty bohaterek narastają, pojawia się złość, frustracja czy bezradność. Każda z nich dąży jednak do realizacji swojego celu. Pytanie tylko, czy są dobre i czy ich osiągniecie przyniesie spełnienie.



    (Źródła: polskieradio24.pl, cinemagavia.es i przegladbaltycki.pl)

    Continue Reading

    Kto jak kto, ale Ruben Östlund doskonale wie jak zszokować publiczność. Również tę wysublimowaną, bacznie śledzącą najnowsze odkrycia prezentowane na jednej z najważniejszych filmowych imprez - festiwalu w Cannes. Na seansie "The Square", nowego obrazu szwedzkiego reżysera zaśmiewali się tak widzowie, jak i festiwalowe jury. I chociaż canneńskie premiery spotykają się z różnym odbiorem nas, szaraczków, tym razem nie macie się czego obawiać - film jest wprost genialny!

    (Źródło: youtube.com)

    Christian, niebywale ułożony i kulturalny kurator szwedzkiego muzeum sztuki nowoczesnej zostaje okradziony w biały dzień na środku zatłoczonego placu w centrum Sztokholmu. Fakt, że zdarzenie ma miejsce tuż przed premierą ważnej instalacji tylko dodaje pikanterii. Na co dzień spokojny, bardzo uprzejmy i nadzwyczaj poprawny politycznie mężczyzna, znajdując się w nowej, tak nieoczekiwanej sytuacji, zrzuca kolejne maski i pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Takie, którego sam chyba w sobie nie znał.

    (Źródło: youtube.com)

    Seans "The Square" to prawdziwa uczta dla wszystkich kinomanów. Ta czarna komedia nie bez powodu zwyciężyła tegoroczny festiwal w Cannes. Jest mądra, szczerze zabawna, genialnie zagrania i rewelacyjna pod względem technicznym. Östlund naśmiewa się w niej ze sfery wyższej: ludzi wykształconych, robiących zawrotne kariery, dobrze zarabiających i żywo zainteresowanych sztuką. Takich, dla których sprawy przyziemne są czystą abstrakcją. Takich, którzy nieustannie żyją według z góry narzuconych zasad, którzy na wodzy trzymają swoje emocje. Ich zachowanie jest odzwierciedleniem haseł dotyczących poprawności politycznej, nawet takiej już skrajnej. Ani podniesiony głos, ani gest wyrażający jakąkolwiek złość, ani opinia, która może kogokolwiek urazić, nie są mile widziane. Prawie wszystkie spotkania i rozmowy noszą znamiona sztuczności przez to, że w dyskusji prym wiedzie pseudotolerancja i pseudowyrozumiałość. Jakby wyrażanie własnych myśli i szacunek do samego siebie były mniej istotne. Oczywiście wszystko w imię dobra ogółu. Perfekcyjnie widzimy to w osobie Christiana, który nie radzi sobie w relacjach z ludźmi, będąc idealnym przykładem ofiary dyktatury wszechobecnej poprawności politycznej. Nie jest w stanie uporządkować kontaktów z podwładnymi i przełożoną, nie umie uciąć niesatysfakcjonującej relacji damsko-męskiej, nie radzi sobie z nachodzącym go małoletnim chuliganem. 

    Ten wycinek rzeczywistości bliski głównemu bohaterowi reżyser zestawia z tym, co dzikie, zwierzęce, nieprzewidywalne i chamskie. W ten sposób dostajemy obraz, który zarazem śmieszy i przeraża, ponieważ w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że jest również odzwierciedleniem współczesnego świata. I chyba właśnie ta aktualność zjawiska oraz trafność spostrzeżeń dokonanych przez twórców filmu, daje "The Square" największą wartość i przewagę nad innymi obrazami. Mamy tu bowiem do czynienia z kinem wybitnym nie tylko w warstwie wizualnej (fantastyczne kadry, świetne kolory, genialna zabawa muzyką), ale i  błyskotliwym w swoim przesłaniu.

    I jeszcze słowo dla tych, którzy pokochali "Turystę": nowy obraz Östlunda jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego! Dlatego tym bardziej nie możecie przegapić tej premiery!

    (Źródło: film.com.pl)

    Continue Reading

    "Punk nie umarł!" - wykrzykują w jednej ze scen nastoletnie bohaterki filmu. I choć nikt nie bierze ich poważnie, same gorliwie wsłuchują się w mocne brzmienia. Dlaczego chcą uchodzić za outsiderki, jakie wartości kwestionują, z czym sobie nie radzą - na te pytania w niemalże dokumentalny sposób odpowiedzi stara się znaleźć reżyser "We are the best!", Lukas Moodysson.

    (Źródło: the-filmreel.com)
    Bobby i Klarę poznajemy jako szkolnych odmieńców, zbuntowane małolaty. Mają własny styl, niepopularny gust muzyczny, kłopoty z akceptacją przez rówieśników. Trzymają się razem i wspólnie stawiają czoła wszelkim problemom. 
    Chcąc zagrać na nosie starszym kolegom, ni stąd ni zowąd zakładają zespół. Oczywiście punkowy, bo - choć brat Klary uważa, że punk już umarł - nie straciły jeszcze nadziei. Dość nieśmiało chwytają za gitarę i pałeczki do perkusji. Po szaleńczych i nieudanych próbach w lokalnej świetlicy, postanawiają poprosić o pomoc w nauce gry na instrumentach szkolną prymuskę - Hedvigę. I wtedy wszystko się zaczyna...

    (Źródło: youtube.com)
    Wbrew pozorom muzyka nie gra w tym filmie pierwszych skrzypiec. Jest punktem wyjścia, ważnym składnikiem, ale nie fundamentem. I z pewnością nie głównym bohaterem. 
    Kluczowe bowiem są u Moodyssona kreacje zbuntowanych 13-latek. Dziewczyny (Mira Barkhammar i Mira Grosin) fantastycznie wcieliły się w filmowe postacie - na tyle, że w każdym ujęciu wyglądają autentycznie. W zasadzie zastanawiające jest, czy reżyser wybrał prawdziwe punkówy, które tak naturalnie zagrały siebie, czy jednak postawił na posiadające aktorską smykałkę dzieciaki, które w niewymuszony sposób zaprezentowały nastoletnie miłośniczki punka. 

    Bohaterki są energiczne, inteligentne i zaangażowane w szalony pomysł wzięcia udziału w lokalnym konkursie muzycznym. Bacznie obserwują poczynania swoich rodziców. Z jednej strony dają im rady, pomagają w problemach, a z drugiej - jak to dorastające dzieci - nie akceptują pewnych zachowań i twierdzą, że "inni mają fajniejszych rodziców". Ponadto Bobby i Klara nie boją się niczego. Ani starszych chłopaków z konkurencyjnego zespołu, ani rygorystycznych nauczycieli, ani kwestionowania ich urody przez "cukierkowe" koleżanki ze szkoły, ani nawet rozmów na poważne tematów. Prowadzą dyskusje o istnieniu Boga, wolnej woli, energii jądrowej czy poświęceniu przyjaźni dla nowo poznanego chłopaka. 


    (Źródło: anatomiadelimagen.wordpress.com i thetimes.co.uk)
    "We are the best" to coś więcej niż zwykły film o muzyce. To portret dorastającej młodzieży. Moodysson zawarł w nim wszystko, co najważniejsze z perspektywy młodego człowieka: domowe dramaty, perypetie z rodzeństwem, odrzucenie przez rówieśników, miłosne wzloty i upadki, pierwszy smak sukcesu i porażki. Po seansie mam nieodparte wrażenie, że czas i miejsce tej historii może być dowolny, bo opowieść jest po prostu uniwersalna. I równie dobrze mogłaby wydarzyć się w dowolnym zakątku świata. Tym bardziej, że filmowe przesłanie jest proste - "Znajdź ludzi, z którymi dobrze się czujesz i po prostu bądź sobą!". 


    (Źródła: telegraph.co.uk i rogerebert.com)
    Continue Reading
    Opowieść o trudnej relacji nazisty Teppo z czarnoskórym synem jego konkubiny bez dwóch zdań zwróciła moją uwagę. Temat ciekawy, a fakt, że jest to skandynawska produkcja, tylko mocniej rozbudził moje zainteresowanie. Stwierdziłam, że premiera „Serca lwa” jest doskonałym momentem do zapoznania się z fragmentem współczesnego kina fińskiego (kto wie, może niedługo sięgnę po więcej?). Tym bardziej, że reżyser obrazu jest bardzo ceniony także poza swoją ojczyzną.

    (Źródło: materiały prasowe)

    Akcja filmu rozgrywa się w niedużym mieście w Finlandii. Główny bohater – Teppo, właśnie opuszcza więzienie. Jego powierzchowność sprawia, że większość z widzów, przy mijaniu go w słabo oświetlonym zaułku, miałaby duszę na ramieniu. Łysy, umięśniony, obficie wytatuowany. Nie wygląda na sympatycznego. Przez przypadek poznaję Sari – kelnerkę, z którą zaczyna romans. Nieoczekiwanie przelotna znajomość z czasem zamienia się poważny związek. Na tyle poważny, że Teppo deklaruje chęć poznania Harri, syna Sari, mimo że chłopiec jest… czarny.

    (Źródło: youtube.com)

    Dalsze koleje losów bohaterów to walka. Walka między Teppo i Harri o to, na którym bardziej zależy kobiecie. O to, który ma mocniejsze nerwy i większą wytrzymałość. Ale również – a może przede wszystkim –walka ze swoimi uprzedzeniami, dotychczasowymi poglądami oraz niełatwą rzeczywistością. Walka o przezwyciężenie swoich lęków, uporanie się z ciemną przeszłością i stworzenie prawdziwego domu.
    Jednak dążenie do pozbycia się z głowy szkodliwych stereotypów oraz próba zbudowania kochającej się rodziny, nie będą łatwe. Zwłaszcza, że dodatkowo bohaterowie borykają się z nieco niezrównoważonym bratem Teppo, agresywną i okrutną bandą finlandzkich nazistów oraz dyskryminacją ze strony, z pozoru cichej i spokojnej, lokalnej społeczności.

    (Źródło: materiały prasowe)

    „Serce lwa” to całkiem zgrabna historia. Dopracowana pod względem wizualnym. Kolory, tonacja obrazu, skandynawskie pejzaże dają chłodny (może nieco skostniały? konserwatywny?) klimat małomiasteczkowości. Dzięki temu całość wygląda bardzo codziennie, przyziemnie. Emocjonalny wydźwięk potęgują brutalne sceny chuligańskich bijatyk oraz przemiana głównego bohatera.
    Niestety warstwa fabularna jest nieco naciągana. Wątek miłosny zbyt chaotycznie poprowadzony, a losy brata Teppo za dramatyczne i mało realistyczne, przez co film traci aspekt realności.

    Niemniej jednak warto zapoznać się z piątą już produkcją Dome Karukoskiego, którą nominowano do tegorocznej JUSSI – nagród przyznawanych przez Fińską Fundację Filmową (odpowiednik naszych Złotych Lwów wręczanych przez PISF). Tym bardziej, że za udział w filmie Jasper Pääkkönen otrzymał Nagrodę dla Najlepszego Aktora Drugoplanowego.


    (Źródło: materiały prasowe)

    Continue Reading
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      4 miesiące temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top