facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    Maradona - geniusz piłkarski, bożyszcze kobiet. Niepokorny. Z licznymi uzależnieniami. Uwikłany z wiele romansów. Ale i ukochany syn, troszczący się o losy swoich najbliższych. Mocno zaangażowany w to, by na boisku dać z siebie i swojej drużyny 100% możliwości. Jaki jest naprawdę?

    (Źródło: moviesroom.pl)

    W najnowszej produkcji Asifa Kapadii poznajemy kultowego napastnika - Diego Maradonę. Argentyński piłkarz wzbudza sprzeczne emocje. Jedni go kochają, inni nienawidzą. Sam również jest postacią niejednoznaczną. Z ust rodziców i sióstr wybrzmiewa, że bardzo dbał o losy najbliższych, właściwie sam utrzymywał całą rodzinę już od 15. roku życia. Jego kobiety znały inną twarz Maradony: uzależnionego od alkoholu, kokainy, korzystającego z usług prostytutek. Tę stronę poznali także dziennikarze, a za ich sprawą cała neapolitańska (i nie tylko) społeczność. 

    (Źródło: youtube.com)

    Dokument Kapadiego jest dość nietypowy. Mnóstwo w nim materiałów archiwalnych. Na tyle dużo, że fragmenty wywiadów z najbliższymi stanowią głównie komentarz do obrazków, które widzimy na ekranie. Nie ma tu w zasadzie ujęć charakterystycznych dla filmów dokumentalnych, w których to osoba wypowiadająca się na dany temat jest prezentowana w ujęciu typowym dla wywiadu (na jednolitym tle, w pozycji siedzącej, przodem do kamery). 
    To spory plus, bo ponad dwugodzinny seans jest dość dynamiczny i obfituje w liczne fotografie piłkarza, zapisy z najważniejszych meczów, urywki z rodzinnego archiwum, fragmenty z materiałów dziennikarskich. 

    Co ciekawe, w filmie usłyszymy również wiele osób. Z jednej strony wypowiadają się najbliżsi Maradony, z drugiej dziennikarze, trenerzy, przyjaciele z boiska. Są również komentarze samego bohatera produkcji, który - mam wrażenie, że dość szczerze, wiarygodnie - ocenia swoje poszczególne decyzje. Bywa przy tym krytyczny.

    W porównaniu do fantastycznej "Amy" "Diego" nie wypada aż tak rewelacyjnie. Nie wiem, czy to kwestia tego, że sama historia Winehouse była tak dramatyczna, wręcz tragiczna. Czy to sprawa muzyki świetnie działającej w produkcji, bo dość obrazowo opisującej wzloty i upadki artystki. Niemniej dla mnie najnowszy obraz brytyjskiego reżysera nie zrobił aż takiego wrażenie. Co nie znaczy, że jest zły! Absolutnie! 

    Seans "Senny" wciąż przede mną. Po obejrzeniu "Diego" nabrałam ochoty do zobaczenia tej brakującej cząstki układanki Kapadiego. A świeżutką nowość reżysera polecam wszystkim, nie tylko zagorzałym miłośnikom futbolu! Znajdziecie w niej mnóstwo faktów i troszkę humoru. A przede wszystkim słodko-gorzką opowieść o tym, jak trudno utrzymać się na szczycie i wciąż być zwykłym człowiekiem oraz jak szybko można stracić sympatię fanów.




    (Źródła: hollywoodreporter.com, the18.com i dialytimes.co.pk)

    Continue Reading

    Damien Chazelle to klasa sama w sobie! Tak "Whiplash", jak i "La la land" zrobiły na mnie naprawdę bardzo duże wrażenie. Wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe. Aktorzy z najwyższej półki. I historia, wobec której nie sposób chyba pozostać obojętnym. Podobnie jest i teraz, bo "Pierwszy człowiek" to przede wszystkim dramat człowieka marzącego o podróży w nieznane i nieodnajdującego się w zwyczajnym życiu, a nie opowieść akcji o eksploracji kosmosu z mnóstwem efektów specjalnych. Reżyser po raz kolejny wyraźnie daje do zrozumienia, że małe jest wielkie, a najbardziej nośne są ludzkie historie.

    (Źródło: torrevieja.com)

    "To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości" - te słowa znają chyba wszyscy. Ale postać Neila Armstronga, który jako pierwszy człowiek stanął na Księżycu, długo pozostawała owiana tajemnicą. Niewiele było wiadome o jego życiu, wcześniejszej karierze, niełatwej drodze, by być zapisanym na kartach historii. Wyzwania podjął się Damien Chazelle. I zrobił to dobrze, bo "Pierwszego człowieka" ogląda się z przyjemnością oraz niemałym zaciekawieniem.

    (Źródło: youtube.com)

    To przykład kina, które wydawałoby się, że nie zostało zrealizowane z rozmachem. De facto mamy historię rodziny, na której czele stoi świetny inżynier, bardzo dobry pilot, zapalony astronauta - Neil. Całe serce oddaje swojej pracy, którą jest szczerze zafascynowany. Nie znaczy to, że najbliżsi schodzą na dalszy plan. Kocha rodzinę, ale zupełnie nie umie odnaleźć się w domowej rzeczywistości. Fakt, to były też inne czasy. W latach 60. dbanie o dom leżało w gestii żon. Neil nie jest więc pod tym względem żadnym dziwakiem. Niewątpliwie jednak miewał trudności w komunikacji międzyludzkiej. Bywał zamknięty w sobie, chwilami stronił od ludzi, nie zawsze potrafił rozmawiać z własnymi dziećmi.

    I takiego Armstronga pokazuje Chazelle. W rolę historycznej postaci wcielił się Ryan Gosling. Miło widzieć go w nadal tak dobrej formie. Jako słynny kosmonauta jest bardzo przekonujący. Ani nutki fałszu nie czuć w jego gestach, słowach, spojrzeniach. Na ekranie partnerują mu równie dobrzy: Jason Clarke, Kyle Chandler czy Corey Stoll. 

    Jak to u Chazelle bywa, każdy szczegół jest dopracowany. Scenografia, kostiumy, muzyka, montaż. Wszystko chodzi jak w zegarku, dlatego efekt końcowy jest zadowalający. Nie jest to, pod względem dramaturgii, aż tak mocny materiał, by z widza zrobić miazgę jak dzieje się w "Whiplash", nie jest też tak wizualnie i muzycznie oszałamiające jak "La la land", ale wciąż to kawał porządnego kina, które warto nadrobić.



    (Źródła: kinopodbaranami.pl, marshable.com i film.org.pl)

    Continue Reading

    W kinie bywa tak, że panujący w danej chwili trend wpływa na to, o czym lub o kim powstają różne produkcje: filmy fabularne, dokumenty, produkcje serialowe. Nie inaczej było z bossem kolumbijskiego kartelu narkotykowego - Pablo Escobarem. Powstało już o nim całe mnóstwo przeróżnych obrazów. Ostatnio zaś hiszpańska (lecz anglojęzyczna!) ekranizacja biografii kolumbijskiej dziennikarki - Virginii Vallejo.

    (Źródło: sbs.com.au)

    "Kochając Pabla, nienawidząc Escobara" to próba pokazania losów słynnego kolumbijskiego gangstera i przemytnika z punktu widzenia jednej z jego kochanek. Z tego też względu nie jest to typowe podejście biograficzne, a jedynie wycinek losów Escobara z czasów, gdy poznała go Virginia Vallejo. I choć to wyróżnik dla filmu - pozostałe obrazy raczej mówią dość kompleksowo o życiu Pabla - to także jeden z minusów obrazu.

    (Źródło: youtube.com)

    Skoro nowość Fernando León de Aranoa zaprezentowano na tegorocznym festiwalu w Cannes i nie mówiąc już o tym, że tak Bardem, jak i Cruz, otrzymali nominacje do nagrody Goya za najlepszy występ aktorski, spodziewałam się filmu biograficznego z krwi i kości, ze świetnym scenariuszem i dobrą akcją. Zabrakło niestety troszkę i jednego, i drugiego. W pewnym momencie tempo akcji znacznie spowalnia, pojawią się dłużyzny, a niektóre wątki potraktowano po macoszemu. Nie mówiąc już o drobnych przekładaniach w losach Escobara. O ile na te drobne niedopatrzenia z faktami mogłabym przymknąć oko, to już rozwlekająca się akcja w filmie o najsłynniejszym przemytniku świata wydaje się być grzechem głównym. 

    Szkoda także, że Bardem - mimo swego niewątpliwego talentu - nie sprawdza się w roli Escobara. Brak mu wdzięku, jest zbyt wycofany, melancholijny. Również swoją fizycznością (poza dorabianym "brzuszkiem", fryzurą i ubiorem z lat 80.) nie przypomina w ogóle szefa gangu z Medellin. Dużo lepiej wypada za to jego żona - Penelope Cruz. Jest wiarygodna w roli kolumbijskiej dziennikarki zauroczonej osobowością Pabla. Ma w sobie wdzięk i luz, które wydają się być niezbędne u tej bohaterki.

    Chociaż w ogólnym rozrachunku "Kochając Pabla, nienawidząc Escobara" prezentuje się dość poprawnie (6/10), ci, którzy widzieli serialową odsłonę przygód kolumbijskiego El Jefe poczują się jednak rozczarowani. I trudno im się dziwić - "Narcos" trzyma rewelacyjny poziom!



    (Źródła: fdb.pl, multikino.pl i superguide.nl)

    Continue Reading

    Żeby film biograficzny oglądać z wypiekami na twarzy, trzeba mieć świetnego bohatera, którego pokocha publiczność. Albo takiego, który tę widownię zaskoczy, przerazi, poruszy. Taka była Tonya Harding, amerykańska łyżwiarka słynąca z ogromnego talentu i... języka ciętego jak brzytwa!

    (Źródło: soundarts.gr)

    W Stanach Tonya Harding uchodzi za ikonę łyżwiarstwa figurowego kobiet. W środowisku łyżwiarskim jest chyba niedoścignionym wzorem sportowca upartego, lecz przy tym uzdolnionego i pracowitego. Jako pierwsza Amerykanka wykonała niezwykle trudny trik - potrójnego axla. Ciekawsze jednak jest to, że jej życie prywatne było bardzo burzliwe. Apodyktyczna matka, agresywny partner i trudny charakter samej bohaterki sprawiły, że Tonya mocno wyróżniła się na tle swoich koleżanek z lodowiska. Była ich całkowitym przeciwieństwem, czego nie popierali sportowi sędziowie, a co pokochały tysiące Amerykanów.

    (Źródło: youtube.com)

    Nie znając losów Harding niemal z otwartą buzią śledzimy akcję filmu. Kolejne zdarzenia pochłaniamy całym sobą, bo tak historia, jak i sposób jej prezentacji, absorbują całą uwagę widza. Nie można też oderwać wzroku od Margot Robbie, która bardzo wiarygodnie wypada w roli pyskatej mistrzyni. Nawet jako 15-letnia łyżwiarka, z fatalną fryzurą i we wstydliwym outficie rodem z lat 80., jest wprost magnetyczna. 

    To, że tak dobrze się ją ogląda, jest także zasługą świetnego scenariusza. W zasadzie nie miałabym do niego uwag, gdyby nie skupiał się tak mocno na incydencie, o którym opowiadają wszyscy bohaterowie (Tonya, jej mąż oraz matka, były ochroniarz czy pierwsza trenerka). Innych zarzutów do produkcji nie ma! To taki "Wilk z Wall Street", w którym główną rolę odgrywa kobieta, a clue wydarzeń stanowi sukces sportowy zamiast finansowego. Kapitalny film!



    (Źródła: learningfromhollywood.pl, multikino.pl i monolith.pl)

    Jak więc "Jestem najlepsza. Ja, Tonya" wygląda na te oskarowych konkurentów? Bardzo dobrze. Kreacja Margot Robbie wyszła fantastycznie. Aktorka śmiało może rywalizować z boską Meryl Streep, która tę statuetkę odbierała już 3 razy! Większe zagrożenie może nadejść ze strony Frances McDormand (genialna rola w dramacie "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri") lub ewentualnie młodziutkiej, lecz utalentowanej Saoirse Ronan (kreacja zbuntowanej nastolatki w "Lady Bird"). Już niebawem zobaczymy, czy dzięki roli pyskatej i upartej łyżwiarce zdobędzie upragnioną statuetkę.

    (Źródło: kinopodbaranami.pl)

    Continue Reading
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      4 miesiące temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top