facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    W "Mojej gwieździe: Teen Spirit" Max Minghella udowadnia, że wie jak robi się dobre filmy. Jego debiut reżyserski jest naprawdę udany! W dużej mierze to zasługa genialnej Elle Fanning, która fantastycznie zagrała nieco zakompleksioną, lecz bardzo utalentowaną młodą Polkę wychowującą się na małej, brytyjskiej wyspie. Właśnie ze względu na Elle powinniście czym prędzej nadrobić seans.



    (Źródło: pinterest.com)

    Violet ma 17 lat i kocha śpiewać. Jej zamiłowanie to nie wszystko, bo oprócz niego ma też ogromny talent wokalny. Muzyka jest jej sposobem radzenia sobie ze stresem, samotnością i nastoletnim buntem. Stanowi  formę ucieczki z niełatwej codzienności (szkoła, dorywcza praca w barze, pomoc matce w domowych obowiązkach) do lepszego świata. 

    Kiedy więc dostrzega billboard ogłaszający nabór do nowej edycji muzycznego talent show, błyskawicznie postanawia stawić się na castingu. Walka o miejsce w finale jest bardzo wyrównana. Nie wszystko idzie po myśli Violet, która wbrew matce przystępuje do konkursu. Czy uda jej się spełnić swoje marzenie, wystąpić na wielkiej scenie, oczarować publiczność i wygrać kontrakt?



    (Źródło: youtube.com)

    O sile "Mojej gwiazdy: Teen Spirit" dowodzi kilka rzeczy. Przede wszystkim to fajny scenariusz. Nigdy mamy tu typową outsiderkę, nieco zahukaną, niezbyt pewną siebie, która staje do walki o swoje marzenia, jednak sposób zaprezentowania tej, wydawałoby się dość wtórnej opowieści, jest na tyle ciekawy, że z przyjemnością przyglądamy się zmaganiom głównej bohaterki. I to bohaterki świetnie zagranej! Bo kto jak kto, ale Elle Fanning rewelacyjnie spisała się w swojej roli! Jest krucha i silna zarazem. Trochę wycofana, ale i odważna, kiedy trzeba. W finałowej scenie emanuje taką energią, że nie sposób spuścić ją z oczu!

    Drugim bohaterem filmu jest... muzyka. To ona nadaje klimat produkcji. Odzwierciedla to, co siedzi w głowie Violet: jej strach, wrażliwość, ale też wolę walki. Popowe dźwięki, częściowo wyciągnięte sprzed 15 lat, sprawiają, że nie raz, nie dwa, tupniemy nóżką podczas seansu. To zdecydowanie dobry znak dla filmu muzycznego.

    Omawiając "Moją gwiazdę: Teen Spirit" nie można zapomnieć o tym, który ją wymyślić. I zrealizował. Max Minghella, bo on jest scenarzystą oraz reżyserem produkcji, naprawdę dobrze się spisał. Zaproponował całkiem udaną wersję historii, którą niby widzieliśmy już na ekranie wiele razy, ale w zupełnie nowej odsłonie. Pomysł okazał się chyba strzałem w dziesiątkę, bo reżyserski debiut ogląda się bardzo przyjemnie, co zawdzięczamy - poza świetną Elle i dość dobrym scenariuszem, kawałkowi niezłej muzyki i fajnemu montażowi.




    (Źródła: stylowy.net, kultura.gaztea.pl i rollingstone.com)


    Continue Reading

    Paul Dano należy do tych postaci kina, których się nie zapomina. I nie pomyli się go z nikim innym. To gość, który w Hollywood nie znalazł się przez przypadek, dzięki znanemu wujkowi, za sprawą niejasnych koneksji czy romansu z wpływową kobietą. On ciężko zapracował na swoją sławę i... dobre imię. Okazuje się, że kryje w sobie nie tylko wielki talent aktorski, ale i naprawdę duży potencjał reżyserski. Dowodem tego niech będzie "Kraina wielkiego nieba", która właśnie miała swoją polską premierę.


    (Źródło: falakina.pl)

    Początek lat 60. Późna jesień. Niewielkie miasteczko w stanie Montana. Lokalni zbierają się i wysyłają dodatkowe posiłki, by ugasić pożar, który pożera miejscowe lasy. Z niecierpliwością wypatrują zimy i pierwszych opadów śniegu, które zastopują bezlitosne płomienie. W tym miejscu Jerry i Jeanette zaczynają życie od nowa. On pracuje na polu golfowym spełniając zachcianki tamtejszych bogaczy, ona zajmuje się domem i ich 14-letnim synem, Joe. Kiedy Jarry traci pracę zaczynają się kłopoty. Urażona duma nie pozwala mu wrócić do starego pracodawcy, który nie poznał się na nim. Pakuje więc manatki i dołącza do ekipy domorosłych strażaków zostawiając na przedmieściach pracującą na pół etatu żonę i dorastającego syna. Nie spodziewa się, że jego zamknięta postawa i małomówność w połączeniu z notorycznym niedostrzeganiem niespełnionych ambicji żony może doprowadzić do prawdziwej katastrofy. 


    (Źródło: youtube.com)

    Im więcej czasu mija od wyjazdu Jerry'ego, tym Jeanette coraz bardziej gubi się w swoich pragnieniach. Ewidentnie jest znużona rolą zwyczajnej żony i matki, nie chce po prostu siedzieć w domu. Tęskni za pełnowymiarową pracą zawodową, która pozwoli jej się rozwijać i mieć stały kontakt z interesującymi ludźmi. Trochę po omacku szuka bodźca, który popchnie ją do zmiany życia. Szkoda tylko, że robi to chwilami bardzo na oślep, a w dodatku na oczach nastoletniego syna, który nie wie jak zachować w tak nietypowej sytuacji. Zderzenie z nową rzeczywistością w postaci przemiany matki jest dla niego kompletnie niekomfortowe. Szczególnie, że jest w wieku, w którym analizuje świat, szuka wzorców, podważa autorytet rodziców, próbuje znaleźć drogę dla siebie. Matka taka jak Jeanette na pewno nie jest wsparciem dla chłopca jakim jest Joe. Uciekający z domu ojciec, który pod pozorem utrzymania rodziny, chowa głowę w piasek, by nie stawiać czoła brutalnej rzeczywistości i zawodowej porażce, również stanowi kiepski wzorzec.

    Obraz, który serwuje nam wyśmienity duet Dano-Kazan, to gorzka opowieść o trudach bycia w związku. Tam, gdzie dwoje ludzi próbuje razem żyć, naturalne są codzienne kompromisy. Tu jednak widzimy, że osobą, która rezygnuje z siebie jest wyłącznie Jeanette. Ale tak się dzieje tylko do czasu. Kiedy miarka się przebiera, niewypowiedziane żale i niespełnione marzenia wręcz z niej eksplodują. Jej chęć zmiany gna ją wciąż do przodu nie zważając na męża, który naraża swoje życie przy walce z żywiołem i na syna, bacznie obserwującego każdy ruch matki.

    Scenariusz "Krainy wielkiego nieba" jest świetny. Nie ma co udawać, że jest inaczej. Fantastycznie dobrano również obsadę. Tak Mulligan, jak i Gyllenhaal dają z siebie wszystko. Bardzo dobrze wypada też młodziutki Ed Oxenbould, któremu ta rola na pewno otworzyła niejedne drzwi. Tym, co buduje klimat filmu są śliczne zdjęcia. Dramat jest bowiem wypełniony pięknymi kadrami obfitującymi w pastelowe odcienie, wobec których trudno przejść obojętnie. Mnie przeszkadzała tylko jedna rzecz: postać Jeanette chwilami wydawała mi się mało wiarygodna. Może zabieg ten miał zwiększyć dramaturgię, dodać pikanterii i szaleństwa tej postaci czy bardziej wybić jej wewnętrzną rozterkę. Osobiście uważam, że nie był zbyt udany, a wzmógł tylko efekt przerysowania.

    Na koniec nie mogę jednak nie wspomnieć o tym, z jakim tytułem kojarzy mi się reżyserski debiut Paula Dano. To nowa wersja fenomenalnej "Drogi do szczęścia". I fakt, że "Kraina wielkiego nieba" przywodzi na myśl dramat Sama Mendesa, który jest dla mnie jednym z najlepszych filmów niech dowodzi temu, że naprawdę warto wybrać się na nią do kina. A przed zaledwie 34-letnim Dano zapewne jeszcze bardzo wiele reżyserskich hitów. 



    (Źródła: ars.pl i polki.pl)

    Continue Reading

    Mówi się, że kino to w XXI wieku wyłącznie rozrywka. I to w dodatku taka przaśna, niskich lotów. Wielu twierdzi, że moim hobby jest przesiadywanie w kinowym fotelu na seansach durnych amerykańskich komedii tak stereotypowych, że już bardziej się nie da. Nieprawda! Kinematografia ma się bardzo dobrze. Ta ambitna, nietuzinkowa i niszowa również! Rewelacyjnym przykładem jest jedna z ostatnich nowości - irańska produkcja pt. "O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu".


    (Źródło: film.com.pl)
    Co tak niezwykłego jest w tym filmie? Wiele elementów: świetne zdjęcia, genialna muzyka i mądre przesłanie. Historia dzieje się w bliżej nieokreślonym miejscu nazywanym Bad City. I rzeczywiście, jest to dość złowieszcze miasto zamieszkałe przez tzw. typów spod ciemnej gwiazdy. Dilerzy, rozpustnicy, rabusie, prostytutki. A wśród nich dość prosty, dobry chłopak, mający na swoim barkach schorowanego i uzależnionego od heroiny ojca. Nasz bohater - Arash nie jest jednak osamotniony. Nieoczekiwanie jego losy krzyżują się z losami tajemniczej dziewczyny. Dość ekstrawaganckiej, małomównej i tajemniczej, skrywającej pewien sekret. 


    (Źródło: youtube.com)
    Dziewczyna - dla nas przez cały czas pozostająca bezimienną - przechadza się nocą ulicami miasta pełnego zła. Na swojej drodze spotyka różnych ludzi, głównie mężczyzn, których sumienia powinny wyrzucać wiele nikczemnych czynów, a które przed wieloma laty zostały skutecznie zagłuszone czy zdeformowane. Dzięki swojej skrytości wabi ich, a następnie... zabija! Wampirzyca nie działa przypadkowo, nie nachodzi zwyczajnych ludzi. Jej działanie jest bardzo sprecyzowane, jakby postępowała według z góry ustalonego planu. Czyha tylko na tych, którzy bardzo w swoim życiu przeskrobali. Którzy mają na swoim koncie grzechy przeciwko kobietom: bili je, gwałcili, okradali, poniżali, wykorzystywali. Ma więc misję i z tego względu, staje się pozytywną postacią. Wyraźnie widać to w scenie spotkania z kilkuletnim chłopcem, którego po części straszy, po części uczciwie ostrzega, że będzie go miała na oku, że powinien być grzeczny.



    (Źródło: dwabrzegi.pl)
    Pełnometrażowy debiut Any Lily Amirpour (Brytyjski irańskiego pochodzenia) jest więc głosem sprzeciwu wobec traktowania kobiet w kulturze islamskiej. To manifest walki o ich prawo do godności. I choć film zdobył kilka ważnych nagród, a w warstwie technicznej (operatorski majstersztyk + wyśmienity klimat + rewelacyjny dobór muzyki), to mnie aż tak bardzo nie porwał. Bo nierówne tempo narracji zniechęca tych, którzy nie należą do ogromnych i odwiecznych miłośników niszowego kina. Niemniej podkreślam, że warto sięgnąć po ten tytuł - choćby w ramach odskoczni od mnóstwa jednakowych produkcji, którymi jesteśmy zasypywani w okresie wakacyjnym.


    (Źródło: dziennik.film.pl)

    Continue Reading

    Życie pełen jest dylematów. Nieustannie musimy podejmować decyzje. Jedne są błahe, mało znaczące. Inne mają olbrzymi wpływ na dalsze koleje naszego istnienia. Mogą je diametralnie zmienić. I to niekoniecznie na lepsze. Przed jednym z większych i trudniejszych wyborów staje Angélique. Pójdzie za głosem tłumu czy pokieruje się tym, co dyktuje jej serce?

    (Źródło: en.unifrance.org)
    Główną bohaterką dramatu jest podstarzała tancerka klubu nocnego - Angélique. Mimo swoich lat wciąż czerpie radość z tego, co robi. Zalotnie spogląda na różnych mężczyzn, zagaduje ich, flirtuje. W takich okolicznościach spotyka Michela. Przypadkowo poznany mężczyzna staje się dla niej kimś ważnym. Sporadyczne spotkania w klubie zmieniają się w schadzki poza jego murami. Bohaterowie regularnie randkują, by z czasem ich znajomość przybrała naprawdę poważnych kształtów - Michel oświadcza się Angélique.

    Kobieta nigdy nie była podatna na wpływy. Nie podporządkowywała się temu, czego oczekuje społeczeństwo. Żyła według własnych zasad, po swojemu. Nawet jeśli najbliżsi się temu sprzeciwiali. I choć ma świadomość pewnych błędów, jest zadowolona z miejsca, w którym się znalazła. Czy zechce więc - dla nowego mężczyzny - zrezygnować z cząstki siebie i spróbować odnaleźć się w innej, tak odmiennej, roli?



    (Źródła: avoir-alire.com, en,unifrance.org i lemonde.fr)
    Wewnętrzne rozdarcie bohaterki podkreślano głównie wizualnie. Odważne wprowadzanie silnych kolorów (kadry krwistoczerwone albo chłodne, niebieskie) w połączeniu z zabawą światłem tylko wzmacniają emocje odczuwane w danej chwili przez Angélique. Na jej twarzy widać radość, zachwyt, ale i przygnębienie, rozczarowanie, zagubienie. 

    Tym, co najbardziej zachwyca w "Party girl" jest wyrazisty rys głównej postaci. Bohaterkę wyróżnia niesamowita barwność. Z tego powodu jest wyjątkowa, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę jej niemłody już wiek. Dojrzała kobieta żyjąca według zasady "Carpe diem!" to dość ciekawa i nieczęsto spotykana postać. Jej fryzura, strój, makijaż, a także sposób mówienia, gestykulacji czy język, jakim operuje, jednoznacznie pokazują jaka jest. A jest odważna, pewna siebie, niecierpliwa, szalona. Bywa nieustępliwa, zaborcza, szorstka, ale w głębi duszy kryje się wrażliwa i czuła Angélique. Świadoma swoich zalet i wad, zdająca sobie sprawę z własnych błędów i marząca o tym, by więcej ich nie popełniać. To właśnie to poczucie najbardziej jej ciąży, najsilniej ją obarcza, prześladuje. Bohaterka wie, że to, co postanowi zrobić z uczuciem Michela i do Michela, będzie miało ogromny wpływ na wygląd jej przyszłości. Będzie może nie nieodwracalne, ale i tak niezwykle istotne tak dla niej, dla niego, jak i ich rodzin, przyjaciół. 

    (Źródło: youtube.com)
    "Party girl" to debiutancka produkcja, która podbiła serca jury canneńskiego festiwalu filmowego, otrzymując w 2014 roku Złotą Kamerę. Czy zdobyła i moje? Poniekąd. 
    Trudny wybór, przed którym stoi bohaterka wznieca powagę sytuacji, pewną nieodwracalność jej decyzji i tym samym angażuje nas w jej losy. W ten sposób z napięciem obserwujemy życie Angélique. Reżyserowi udało się osiągnąć całkiem solidny poziom dramatyzmu, który przejawia się niemal w każdej scenie. Najsilniej wybrzmiewa to w scenie wesela. Przemowy, które wygłaszają dzieci bohaterki, wzruszają widzów. I to tak naprawdę! Najbardziej trafiła do mnie kwestia najmłodszej córki. To, co mówi Cynthia jest głębokie, szczere, mądre. To słowa, po których ja - rzekomo nieczuła - miałam łzy w oczach. Dosłownie!

    "Party girl" jest zdecydowanie obrazem, który powinniście zobaczyć tej wiosny. Nie będzie przepełniony sztuczną słodyczą i błogą radością, ale za to będzie prawdziwy. A o to w kinie chodzi - żeby było blisko życia, blisko nas samych.


    (Źródła: filmdivider.com i avoir-alire.com)

    Continue Reading
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      4 miesiące temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top