facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -
    Ostatnio, zupełnie przypadkiem, trafiłam na pliczek z muzyką filmową. I to wcale nie byle jaką! Zestawienie zatytułowanie "10 najlepszych soundtracków z 10 pięknych filmów", choć było subiektywnym zbiorem cudownych utworów z niemalże kultowych produkcji ostatnich lat, bardzo mi się spodobało.

    Znalazło się w nim między innymi "One day" z "Piratów z Karaibów", utwór Jamesa Hornera z obrazu "Braveheart" czy piosenka Alana Silvestri'ego z "Forresta Gumpa". Te kawałki na pewno wszyscy znają. Gdy tylko je usłyszymy, od razu - wręcz momentalnie - myślimy o filmach, do których zostały skomponowane. One wywołują te same emocje, które towarzyszyły nam podczas seansu. To wspaniałe, że naprawdę dobra ścieżka dźwiękowa jest w stanie zdziałać tak dużo :-)

    Oto link do wspomnianego zestawienia, (abyście też mogli zapoznać się z tymi wspaniałymi dźwiękami):
                                        
                                             


    Po wysłuchaniu wszystkich utworów przejrzałam listę z ich nazwami, kompozytorami oraz tytułami filmów, w których zostały wykorzystane. Większość obrazów widziałam już kiedyś. Niektóre nawet wielokrotnie. Były tam jednak trzy produkcje, o których chyba nigdy nie słyszałam: "Wbrew regułom" ("The cider house rules"), "Źródło młodości" ("Tuck everlasting") oraz "Wichry namiętności" ("Legends of the fall"). 
    Oczywiście postanowiłam szybko nadrobić zaległości. W ciągu zaledwie tygodnia obejrzałam je. I choć każdy film opowiadał inną historię, łączyło je jedno: wątek nieszczęśliwej, niespełnionej bądź po prostu trudnej miłości. Nie jestem wielką zwolenniczką komedii romantycznych, filmowych romansów i tym podobnych łzawych opowieści. Ale tytuły te zdecydowanie nie należą do kiepskich, sztampowych, nudnych. Zwłaszcza "Wichry namiętności", które dzięki gwiazdorskiej obsadzie (Anthony Hopkins, Brad Pitt, Aidan Quinn) i świetnemu scenariuszowi (na podstawie powieści Jima Harrisona), pozwalają wzruszyć się (prawie) do łez.
    Jeśli więc pierwsze mroźne dni zamierzacie ogrzać gorącą, filmową miłością, polecam przede wszystkim "Wichry namiętności". Chociaż piękne emocje zapewnią także "Źródło młodości" oraz "Wbrew regułom".

    Wracając jednak do tematu muzyki filmowej: utwory z jakich filmów są Wam szczególnie bliskie?

                        



    Continue Reading
    Kiedy rozpoczynano prace nad "Bitwą pod Wiedniem", liczyłam na solidną produkcję opowiadającą o jednym z bardzo chlubnych zwycięstw polskiej husarii. Nie czekałam na wybitny obraz ze świetnymi kreacjami aktorskimi, który zawojuje Europę zdobywając laury na różnych festiwalach. Sądziłam jedynie, że twórcy przedstawią w interesujący sposób wydarzenie, które dla młodych jest baaaardzo odległe (jak za króla Ćwieczka), a które - nie bójmy się tego powiedzieć - niejako zadecydowało o rzeczywistości w jakiej żyjemy. (Gdyby nie odsiecz wiedeńska do Europy wdarliby się Turcy, którzy - poprzez liczne grabieże - zwalczaliby chrześcijaństwo wprowadzając na jego miejsce islam). 

    Niestety, jak się okazało, moja wiara w wysoką jakość tego tytułu była wręcz naiwna. Zdaniem niektórych już sama nazwa zwiastowała katastrofę (skojarzenia z "Bitwą Warszawską", będącą dla wielu największą porażką polskiej kinematografii ostatnich lat, okazały się nieprzypadkowe). 



                                                   


    Plakaty i zwiastuny sugerują, że głównym wątkiem "Bitwy pod Wiedniem" jest udział polskich wojsk w pojedynku z Turkami. W rzeczywistości jednak polsko-włoska produkcja przedstawia głównie losy Marco z Aviano, mistyka czyniącego cuda (uzdrawia chromych, przywraca wzrok ślepym itp.). Więcej jest o nim niż o samej polskiej wyprawie do Wiednia, a to sprawia, że film ma inny wymiar. Poza tym, w moim odczuciu bardzo kuleje scenariusz, efekty specjalne są rodem z lat 90., a dialogi tak patetyczne, że aż żenujące. To wszystko sprawia, że film trwający ponad 2 godziny koszmarnie się dłuży!

    Jeśli więc zamierzacie potraktować film jako lekcję historii, niewątpliwie będziecie zawiedzeni. Bowiem obraz ten będzie znośny tylko, gdy obejrzy się go jako parodię filmów historycznych.

    Wszystkim miłośnikom kina historycznego z dobrego serca odradzam pójście na ten film. No chyba, że potrzebujecie sporej dawki śmiechu. Ale zaznaczam: będzie to śmiech przez łzy.



    Inne recenzje "Bitwy pod Wiedniem" znajdziecie tutaj:


    http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114548,12653461,Wpadki_historyczne_i_efekty_jak_sprzed_10_lat_to_nie.html

    http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=91346
    Continue Reading
    Zdecydowana większość świata filmowego (zarówno branży, jak i miłośników kina takich jak my) czeka na nowego Bonda. Mówimy o nim, piszemy, po stokroć oglądamy zwiastuny i przebieramy nogami, by już za moment zobaczyć 23.cześć przygód agenta 007.

    Nie wszyscy jednak kochają tę serię. A ja, choć bardzo lubię opowieści o wiernym szpiegu Jej Królewskiej Mości, ubóstwiam także filmy Tarantino. I chociaż "Skyfall" jeszcze nie widziałam ("Jak to się stało, że nie dostałam zaproszenia na uroczystą premierę w Royal Albert's Hall?!"), czekam już na styczniowy pokaz "Django", czyli najnowszej produkcji szalonego Quentina.



                                                     


    Akcja filmu rozgrywa się na południu Stanów zaledwie dwa lata przed wybuchem wojny domowej. Głównymi bohaterami "Django Unchained" są niewolnik Django (w tej roli Jamie Foxx) oraz niemiecki łowca głów dr King Schultz (zagrany przez Christopha Waltza). Schultz zajmuje się poszukiwaniem zbrodniczych braci Brittle i - jak się okazuje - tylko Django może pomóc mu w dopadnięciu uciekinierów. W zamian za pomoc w pojmaniu Brittle'ów obiecuje niewolnikowi to, co dla niego najważniejsze - upragnioną wolność. Jednak po wykonaniu zadania bohaterowie nie zamierzają się rozstawać. Rozpoczynają wspólne polowanie na najbardziej poszukiwanych kryminalistów Południa. Z każdym kolejnym zadaniem rosną łowieckie umiejętności Django, który postanawia odnaleźć i ocalić swoją żonę Broomhildę (Kerry Washington), sprzedaną dawno temu na targu niewolników. 

               

    Poszukiwania ukochanej wiodą naszych bohaterów do Calvina Candiego (Leonardo DiCaprio), bezwzględnego właściciela plantacji Candyland, gdzie niewolnicy są szkoleni do walk między sobą. Django i Schultz zdają sobie sprawę, że uwolnienie Broomhildy z takiego miejsca nie będzie łatwe...
           


                                                    


    Reżyser, jak ma to w swoim zwyczaju, pojawi się na ekranie. Najprawdopodobniej zagra epizodyczną postać jednego z regulatorów, którzy ścigają i terroryzują zbiegłych niewolników.
    Aby przekonać się czy "Django" będzie tak dobre jak poprzednie obrazy Tarantino, pozostaje nam cierpliwe czekać na polską premierę, która planowana jest na 18. stycznia.  A swoją drogą, który film Quentina lubicie najbardziej? :>
    Continue Reading
    Od dłuższego czasu wszyscy żyją tylko Bondem. Nic w tym dziwnego. Przecież właśnie mija 50 lat od premiery pierwszej, kinowej wersji przygód agenta 007. Wtedy był to Sean Connery w "Dr. No", teraz mamy Daniela Craiga w "Skyfall".



    Fani serii już zacierają ręce. W wielu kinach pierwsze seanse ruszą bowiem w nocy z czwartku na piątek. Zaczną się oczywiście o godzinie 00:07 :)

    Uroczystą premierę w Royal Albert's Hall mamy za sobą. To znaczy dziennikarze i krytycy mają za sobą. Nie zdradzają jednak zbyt wielu szczegółów. I dobrze, bo nowa odsłona przygód boskiego, brytyjskiego szpiega powinna pozostać tajemnicą. Przynajmniej póki co!

    Mimo wszystko mam coś i dla żądnych wiedzy :)
    Recenzent "Gazety Wyborczej", Jacek Szczerba, opowiada o wrażeniach związanych z filmem "Skyfall". Enjoy! :)

    http://kultura.gazeta.pl/kultura/10,114534,12719818,TYLKO_U_NAS__Po_premierze_w_Londynie_recenzja_najnowszego.html

    Continue Reading
    Niebanalny film, niesamowita historia. Niestety mimo ciekawej tematyki i dobrego pomysłu na jej ukazanie obraz „Pół na pół (50/50)” nie trafił do polskich kin. A szkoda, bo to naprawdę dobre przedsięwzięcie.


    (Źródło: film.com)

    Film przedstawia los Adama (Joseph Gordon-Levitt), młodego mężczyzny, które nagle, dosłownie z dnia na dzień, dowiaduje się, że ma raka. Mimo iż prowadził normalny tryb życia i uprawiał sporty zapadł na ciężką, mało znaną odmianę nowotworu. Rak zaatakował kręgosłup pozostawiając Adama z 50 procentami szans na przeżycie. W walce z chorobą pomaga mu dziewczyna, przyjaciel-lekkoduch, nadopiekuńcza matka oraz początkująca terapeutka. Paradoksalnie okazuje się, że większość z nich potrafi stanąć na wysokości zadania i podać choremu pomocną dłoń.

    (Źródło: stopklatka.pl)

    Co ciekawe obraz jest oparty na doświadczeniach scenarzysty, którego ogromną zaletą jest nie tylko fakt, że odważył się opisać własną historię, ale przede wszystkim to, iż na jej podstawie stworzył tekst łączący w sobie cechy bardzo dobrego dramatu i świetnej komedii. Bowiem całości nie można zamknąć w konkretnym schemacie. Z jednej strony film pokazuje lęki, obawy i trudne wybory, z jakimi zmaga się poważnie chory człowiek, z drugiej zaś ujmuje nas pewną lekkością i serdecznością, która zdecydowanie wygrywa z wszechobecnym patosem i heroicznym męczeństwem pojawiającym się w filmach o podobnej tematyce. 



    (Źródło: youtube.com)

    „50/50” chwyta za serce nie dlatego, że mówi o zmaganiach z rakiem, nie dlatego, że pokazuje kruchość i niepewność ludzkiego losu, nie dlatego też, że dotyczy przyjaźni, która potrafi zdziałać cuda, ale dlatego, że stanowi idealną kompilację powyższych elementów. Fantastyczna fabuła w połączeniu ze świetnymi dialogami i solidnym poziomem aktorskim (ukłony dla genialnej postaci Adama stworzonej przez Josepha Gordona-Levitta) powoduje, że z całym przekonaniem mogę polecić film dosłownie każdemu.


    (Źródło: nytimes.com)

    Continue Reading

    Francuscy twórcy potrafią zdziałać cuda! Przynajmniej w zdecydowanej większości przypadków. Tak jest również w odniesieniu do "Nietykalnych", którzy w ten piątek weszli do polskich kin. Nowy obraz duetu Olivier Nakache – Eric Toledano jest ich trzecim, wspólnym dziełem (po "Zostańmy przyjaciółmi" i "Szczęśliwe dni"). Tym razem prezentują opowieść o sparaliżowanym milionerze Philippe, który na stanowisko swojego pomocnika zatrudnia Drissa – młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie zakończył odsiadywanie wyroku.


    (Źródło: kinopodbaranami.pl)
    Spotkanie dwóch mężczyzn, których pozornie różni dosłownie wszystko, staje się okazją do mówienia o przyjaźni, a właściwie do jej pokazania. Bo w filmie wprost nie nazywa się tego, co łączy Philippe i Drissa. Bohaterowie pochodzą z różnych światów, lubią inną kuchnię, słuchają odmiennej muzyki, mają inne podejście do kobiet. Mimo różnic – które wielu wydawałyby się nie do pogodzenia – stają się sobie bliscy. Philippe stara się zrozumieć  sytuację Drissa, który jest dla milionera staje się nie tylko najlepszym opiekunem, ale przede wszystkim powiernikiem i doradcą w sprawach sercowych. 


    (Źródło: youtube.com)
    Nakache i Toledano, pisząc scenariusz oparty na faktach, stworzyli przepiękną historię, którą przedstawili w iście francuski sposób. W filmie wszystko jest dopasowane i idealnie zgrane: niesamowita muzyka, zdjęcia, dialogi. Aż chciałoby się powiedzieć: prostota potrafi oczarować. Jeśli pozostając w świątecznej atmosferze, zechcecie wejść na chwilę w magiczny świat przyjaźni z kategorii "ponad podziałami", serdecznie polecam "Nietykalnych".


    (Źródło: wyborcza.pl)


    Continue Reading

    Jak wygląda codzienne życie w Iranie? Jaka jest przeciętna irańska rodzina? Z jakimi problemami zmaga się każdego dnia? O tym opowiada głośny film "Rozstanie". Najnowszy obraz Farhadiego od momentu premiery święci tryumfy. Doceniło go jury festiwalu w Berlinie oraz Amerykańska Akademia Filmowa. 


    (Źródło: mowimyjak.pl)

    To drugi film Irańczyka, który odniósł tak wielki sukces. Wcześniej, w 2009 roku, do kin wszedł dramat "Co wiesz o Elly?" opowiadający historię zaginięcia młodej kobiety podczas weekendowego wyjazdu. Film, który zwyciężył Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię, nie jest jednak opowieścią o zniknięciu tytułowej Elly, lecz o relacjach międzyludzkich, istnieniu zła w świecie oraz sile kłamstwa. Podobnie rzecz ma się z "Rozstaniem", które nie dotyczy wyłącznie kwestii rozwodu głównych bohaterów - Naadera i Simin. To coś głębszego, zdecydowanie bardziej złożonego. Reżyser pokazuje nam kilka dni z życia przeciętnej irańskiej rodziny. Małżeństwo wychowujące nastoletnią córkę mieszka wraz ze zniedołężniałym, chorującym na Alzheimera dziadkiem (ojcem Naadera). Niestety od jakiegoś czasu nie znajdują wspólnego języka, nie potrafią ze sobą żyć. Ona chce wyjechać z kraju, by chronić dorastającą córkę. Opuszczając ojczyznę, chce zapewnić lepszy byt dziecku. Wyprowadza się z domu do rodziców i żąda rozwodu. On natomiast czuje się zobowiązany do opieki nad schorowanym ojcem. Stoi więc przed trudnym wyborem – zgodzić się na rozwód i wyjazd córki, a pozostać przy boku ojca czy też zatrzymać dziecko przy sobie. 

    (Źródło: youtube.com)

    Problemem w filmie jest jednak nie tylko rozstanie Naadera i Simin. Po odejściu żony główny bohater zatrudnia opiekunkę dla ojca. Staruszek spędza prawie cały czas w łóżku, trzeba go karmić, ubierać, przewijać i cały czas mieć na oku, by nie zrobił sobie krzywdy. Pracę tę dostaje młoda kobieta – Razieh. Do mieszkania Naadera przychodzi z czteroletnią córką. Wkrótce urodzi jej się pierworodny syn. Niestety przez nieszczęśliwy splot wypadków pewnego dnia dochodzi do kłótni między Naaderem a Razieh. W wyniku sporu kobieta trafia do szpitala, a przed Naaderem pojawia się kolejny problem – zostaje oskarżony o morderstwo.

    (Źródło: polskieradio.pl)

    Film "Rozstanie" jest świetnie zagrany. Fantastyczny jest Peyman Maadi w roli głównego bohatera. Z jednej strony cechuje go wycofanie, nieco zdystansowane zachowanie i małomówność, z drugiej zaś jest niezwykle troskliwym ojcem głęboko przeżywającym rozstanie z żoną. Maadi pokazał to wszystko perfekcyjnie. Świetna jest również Sarina Farhadi w roli córki – Termeh. Idealnie przedstawia niezwykle dojrzałą postawę dziewczynki, która doskonale wie, że matka nigdzie bez niej nie pojedzie. Dziewczynki, która decyduje się zamieszkać z ojcem i która jest świadoma tego, że jej zachowanie może wpłynąć na porozumienie się rodziców. 

    Dobrym rozwiązaniem było zbudowanie obrazu na zasadzie klamry. Pierwsza i ostatnia scena rozgrywa się w sądzie. Rozstanie zaczyna się posiedzeniem, na którym Naader i Simin przedstawiają swoje racje co do wyjazdu z Iranu. Wykładają sędziemu swoje argumenty. Na końcu również spotykają się na rozprawie. Tym razem są jednak niejako skazani na to, co powie nastoletnia Termeh, której dali możliwość podjęcia decyzji. W niecierpliwości czekają na wyrok, który nie nadchodzi…


    (Źródła: film.onet.pl i film.interia.pl)

    Nowy film Farhadiego zasługiwał na Oskara. Nasze "W ciemności" niestety nie dorastało mu do pięt. Choć produkcja Agnieszki Holland należała do filmów całkiem wysokiej klasy (fantastyczny Więckiewicz, dobra Preiss, reszta taka sobie), najzwyczajniej w świecie nie miała szans za zwycięstwo. Bowiem "Rozstanie" w swojej wielowątkowej fabule pokazuje szerokie spektrum zagadnień związanych z kulturą irańską, która dla przeciętnego Europejczyka czy Amerykanina wiąże się wyłącznie z określeniami takimi jak: wojna, terroryzm, dyktatura, poddaństwo kobiet, zniewolenie religią muzułmańską, bieda. Natomiast na ekranie widzimy jak różne bywają relacje rodzinne, przed jakimi dylematami stają współcześni Irańczycy, z jakimi problemami się zmagają, co ich trapi, jak radzą sobie ze zmieniającą się rzeczywistością. Ponadto "W ciemności" dotyczyło okresu wojennego, kwestii żydowskiej wymęczonej już przez wielu twórców filmowych, która choć wzrusza, dla wielu należy do okresu zamierzchłej przeszłości, a "Rozstanie" mówi o tym, co tu i teraz i z tego powodu trafia głęboko i tak bardzo porusza. 
    Continue Reading
    Newer
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      4 miesiące temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top