facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    Za nami pierwsze dni 33. edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Jak dotąd zobaczyłam siedem z zaplanowanych dwudziestu jeden filmów. Jak prezentują się oceny? Naprawdę dobrze! Trzy filmy bardzo mi się spodobały. Które? Sprawdźcie sami.


    W tym miejscu przypominam również, że festiwalowa uczta trwa do końca tygodnia. Program wydarzenia dostępny jest TU. A o tym, które produkcje wciąż przede mną przeczytacie w TYM miejscu :)


    PEWNEGO RAZU W LISTOPADZIE, reż. Andrzej Jakimowski
    Niestety tym razem obraz Andrzeja Jakimowskiego zupełnie nie trafił w moje serce. Choć losy Mamusi i Mareczka wzruszają, to gdzieś w połowie fabuła zaczyna się rozmywać. Historia z psem zaczyna rozpraszać (i nawet nieco irytować), a dokumentalne wstawki niczego nie wnoszą. Szkoda potencjału aktualnej tematyki (tracenie dachu nad głową przez ludzi nękanych przez czyścicieli kamienic) i talentu Kuleszy.

    Ocena: 5,5/10

    (Źródło: youtube.com)


    STRASZNA KOBIETA, reż. Christian Tafdrup
    Marie tylko wygląda uroczo. Za jej anielskim spojrzeniem kryje się istny diabeł. I to w naprawdę paskudnym wydaniu! Uwodzi i usidla niczego niespodziewającego się Rasmusa, który ochoczo manipuluje. Zakochany mężczyzna początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego, co się święci. Gdy dostrzega niepokojące symptomy, jest już za późno...
    Fenomenalny scenariusz, świetne dialogi i bardzo dobrze zagrane postacie! Ten film bawi i przeraża. Seans obowiązkowy dla wszystkich tych, którzy cenią sobie w kinie poczucie humoru na wysokim poziomie!

    Ocena: 8/10


    (Źródło: youtube.com)

    DJAM, reż. Tony Gatlif
    Póki co chyba największe zaskoczenie tegorocznego WFF. Algierski reżyser we francuskiej produkcji o aktualnej sytuacji Grecji. Młoda Greczynka z Lesbos wybiera się w podróż do Stambułu. Po drodze spotyka równolatkę z paryskiego przedmieścia, którą zgarnia pod swoje skrzydła. 
    Ciekawa opowieść, świetne kreacje pierwszoplanowe, cudowna muzyka i niesamowity klimat wyspy na styku kultur: greckiej i tureckiej. 

    Ocena: 7/10


    (Źródło: youtube.com)

    BALKAN NOIR, reż. Drazen Kuljanin

    Opowieść o rodzicach, których córeczka zniknęła w czasie urlopu spędzanego na Bałkanach, na myśl przywołała mi nieco historię zaginięcia małej Madeleine McCann podczas wakacji w Portugalii. Od razu oczekiwałam więc fascynującego thrillera. Co dostałam? Dość dziwną produkcję o zrozpaczonym i zrezygnowanym ojcu i rozchwianej emocjonalnie, żądnej zemście matce, która mocno pogubiła się w życiu. 

    I chociaż warstwa wizualno-dźwiękowa jest naprawdę ciekawa (ta gra kolorami, ta muzyka, te wstawki ze starych reklam papierosów), to chaotyczny, niedopracowany scenariusz - nie mający jak dla mnie za dużo ładu i składu - psuje nasz odbiór. 
    Ocena: 5/10
    (Źródło: imdb.com)

    NOWOŚĆ, reż. Drake Doremus



    On i ona. Poznają się przez aplikację randkową. Umawiają na niezobowiązujący seks, a wychodzi z tego najprawdziwszy związek. Martin i Gabi są młodzi, wykształceni, pełni pasji. Ich relacja wchodzi jednak w ostry zakręt, gdy dziewczyna namawia ukochanego do przekraczania kolejnych barier i zbierania nowych doświadczeń.
    W jednej scenie bohaterka wyznaje chłopakowi, że kusi ją wszystko co nowe i wtedy oddaje się temu bez reszty, aż wreszcie wypala się i... sięga po kolejną nowość. Taki sam jest jej stosunek do związków: gdy wkrada się rutyna, niezmiernie kuszą ją nowe doznania, nowe możliwości. Pytanie tylko, czy w ten sposób nie stracie tego, co już znane, oswojone i przede wszystkim - tak bardzo cenione...

    Bardzo dobry dramat amerykańskiego reżysera. Mam nadzieję, że któryś z rodzimych dystrybutorów pokusi się o wykupienie tej produkcji!

    Ocena: 7/10




    (Źródło: youtube.com)

    JULIA JEST, reż. Elena Martin

    Miało być o dziewczynie, która w obliczu przeprowadzki do innego kraju o odmiennej kulturze próbuje zdefiniować kim tak naprawdę jest. Bo prawda to, że zwykle określamy się przez pryzmat osób, z którymi mamy styczność. Mówimy o sobie matki, córki, siostry, dziewczyny tej lub tamtej osoby.
    Gdy Julia zostawia w Barcelonie rodziców, brata, najlepszą przyjaciółkę i chłopaka, oczekuje, że pozna inny świat i samą siebie. Tę prawdziwą. Niestety jej pobyt w Berlinie nie jest tak fascynujący jak zakładała. Co gorsze, dla widza również jest on naprawdę nudny. Bohaterce brakuje odwagi, charyzmy, a nade wszystkim jakiegoś pierwiastka, który zaciekawia. Mimo że w pewnym momencie otwiera się na ludzi oraz nowe doświadczenia, a akcja nabiera tempa, nadal widać, że reżyserce zabrakło pomysłu jak pokierować główną bohaterką, by zaprezentować główną myśl filmu.

    Ocena: 4/10

    (Źródło: youtube.com)


    CZUWAJ, reż. Robert Gliński

    Obraz Glińskiego szokuje w zwiastunie. W filmie jest zresztą podobnie. Starcie grupki dresów wrzuconych - niejako wbrew własnej woli - do środowiska harcerzy ogląda się naprawdę przyzwoicie. Szkoda tylko, że tak mniej więcej do połowy. Później scenariusz uderza w tony absurdu. Abstrahując od tego, że jako wieloletnia harcerka doskonale wiem jak wyglądają letnie obozy, jakie normy muszą być spełnione, żeby można było je zorganizować i - w związku z tym - jak bardzo nierealny jest ten z obrazu Glińskiego, to sam rys głównych postaci: Jacka oraz Norberta wydają się być nieprawdziwe. Do pewnego momentu widz nie zwraca na to uwagi. Albo inaczej: zwraca, ale przymyka oko na liczne przerysowania. Jednak kiedy już co drugie słowo wypowiadane przez harcerzy zaczyna się na k..., a druh oboźny więcej czasu spędza na prowadzeniu prywatnego śledztwa niż opiekowaniu się chłopcami będącymi pod jego opieką, widz cytuje fragment piosenki Elektrycznych gitar "Co ja robię tu?". 

    Na plus zdecydowanie pozostaje estetyka jak z filmów młodzieżowych lat 70. ("Podróż za jeden uśmiech"), momentami niezłe dialogi oraz sam zamysł zderzenia dwóch młodzieńczych światów: harcerskiego i ulicznego. Niestety kulejący scenariusz oraz irytująca postać (i mimika!) grana przez Mateusza Więcławka znacznie zepsuły seans.

    Ocena: 5,5/10
    (Źródło: youtube.com)


    Continue Reading

    Choć nie należę do fanów animacji ani ogromnych miłośników malarstwa zdecydowanie zaliczam się do entuzjastów najnowszej produkcji polsko-brytyjskiej. "Twój Vincent" jest bowiem filmem niezwykle udanym, gdyż fantastyczna warstwa wizualna w każdym ujęciu wręcz zachwyca widza.


    (Źródło: filmweb.pl)

    Dorota Kobiela i Hugh Welchman wyreżyserowali animację opowiadającą o tajemniczej śmierci znamienitego malarza - Vincenta van Gogha. I nie byłoby w tym nic tak nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że  wszystkie obrazy do filmu namalowano ręcznie! Przy produkcji pracowało ponad 100 artystów, którzy stworzyli przeszło 65 tysięcy klatek! 

    Proces pracy nad tą malarską animacją był wyjątkowy. Najpierw nakręcono zwykły film z obsadą aktorską. Nowością może być jednak to, że ekipa występowała na specjalnie stworzonych planach odwzorowujących obrazy van Gogha lub green screenach. Później każdą klatkę przemalowywano trzymając się stylistyki malarza-bohatera filmu.Więcej ciekawostek dotyczących samej produkcji przeczytacie TUTAJ.



    (Źródło: youtube.com)

    Niewątpliwym plusem (i ogromnym znakiem rozpoznawalnym) produkcji jest jej forma. Pomysł z ożywieniem obrazem z pewnością zachęci wielu, by poznać losy genialnego malarza, który zaczął tworzyć dopiero w wieku 28 lat. Muszę jednak rozwiać wszelkie wątpliwości: nie jest to film biograficzny. I chyba nawet lepiej. "Twój Vincent" znajduje się bliżej formy kryminalnej, gdyż jego opowieść snuta jest wokół próby rozwiązania zagadki tajemniczej śmierci bohatera. Nie można jednak nazwać go typowym przedstawicielem gatunku - jest to taki artystyczny kryminał, bo jego akcja toczy się spokojnie. 

    Wydarzenia rozgrywane są na 2 osiach czasu: linearnej (w kolorze) i retrospekcyjnej (biało-czarnej). Dzięki temu podziałowi z jednej strony poznajemy portret artysty, z drugiej charakter jego dzieł. I chociaż osobiście końcówka filmu zaczynała mnie już lekko nużyć, bo kolejne wątki rozgrywały się nazbyt rozwlekle, całość ogląda się niesamowicie przyjemnie. Aż sama byłam zaskoczona, że seans tak bardzo mi się podobał!




    (Źródła: ars.pl i polskieradio.pl)

    Continue Reading

    10 dni, ponad 200 filmów, w tym aż 28 światowych premier, 27 międzynarodowych i 13 europejskich. Mnóstwo genialnych produkcji, wiele nietypowych propozycji. Co z tego wszystkiego wybrałam? Niemało! Na liście znalazło się aż 21 tytułów, poniżej kilka słów o tych, które zaintrygowały mnie najbardziej.


    (Źródło: kinoteka.pl)

    Czytajcie i dajcie znać w komentarzach na co się wybierzecie. Pełen program dostępny jest TUTAJ.


    PEWNEGO RAZU W LISTOPADZIE, reż. Andrzej Jakimowicz

    Historia matki i syna, którzy w wyniku eksmisji znajdują się na bruku. Jako że nie chcą pozbyć się ukochanego psiaka, nie mogą dostać łóżka w stołecznym schronisku dla bezdomnych. Trafiają do skłotu tuż przed kolejnym "Marszem Niepodległości" organizowanym przez narodowców. Opowieść przeplatana dokumentalnymi materiałami, a w roli głównej niesamowita Agata Kulesza.


    (Źródło: film.onet.pl)

    DRIB, reż. Kristoffer Borgii

    Po części fikcja, po części dokument opisujący nieudaną kampanię reklamową znanego napoju energetycznego. Amir to performer i standuper którego nagranie z widowiska w Oslo staje się internetowym hitem. W ten sposób artysta zostaje rozpoznawalny, a jedna z amerykańskich agencji reklamowych chce zaangażować go do najnowszego projektu - kampanii energetyka. Okazuje się jednak, że Amir ma swoje nieco inne plany…


    (Źródło: youtube.com)

    SYRENY, reż. Ali Weinstein

    Przedziwna propozycja dokumentalna kanadyjskiej reżyserki! Jej film skupia się na historiach pięciu niezwykłych kobiet, które są częścią nietypowej, bo syreniej subkultury. Bohaterki odwiedzają syrenie parki tematyczne, konferencje, miejsca, gdzie robi się syrenie ogony. A w głębinach oceanicznych wreszcie mogą dokonać kompletnej transformacji i stać się ucieleśnieniem tej potężnej ikony.
    Jako, że lubię nowości, a na ubiegłorocznym American Film Festival trafiłam na fantastyczny dokument o nieco innej grupie kobiet (recenzja TU), wybiorę się z ogromną przyjemnością!


    (Źródło: wff.pl)

    GDYBYŚ MU ZAJRZAŁ W SERCE, reż. Joan Chemla

    Daniel jest przepełniony smutkiem po śmierci przyjaciela, za którą czuje się również odpowiedzialny. Z powodu wypadku, do którego doszło z jego winy zostaje wykluczony ze swojej społeczności. Przenosi się do miejsca bez przyszłości, zamieszkiwanego przez wyrzutków i nieudaczników. Niespodziewanie jego losy krzyżują się z Francine, która wnosi odrobinę nadziei do jego życia.

                                          
                                                                                                         (Źródło: youtube.com)


    ZNAJDŹCIE TĘ GŁUPIĄ SUKĘ I WRZUĆCIE JĄ DO RZEKI, reż. Ben Brand

    Nastoletnie rodzeństwo wraz z ojcem zajmuje się nielegalnym handlem szczeniakami. Pewnego dnia chłopiec filmuje siostrę, gdy ta wyrzuca żywego szczeniaka do rzeki. Filmik zostaje zamieszczony w sieci, gdzie bardzo szybko zdobywa mnóstwo wyświetleń oraz... negatywnych komentarzy. Rośnie fala oburzenia, a jej konsekwencje są nie do przewidzenia. Co ciekawe, obraz został zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami.


    (Źródło: poms.omroep.nl)

    FORTUNATA, reż. Sergio Castellitto

    Włoski dramat o kobiecie, która nie ma lekko w życiu. Rozwiodła się, samotnie wychowuj  8-letnią córkę, ciężko pracuje jako fryzjerka, codziennie dojeżdżając do domów swoich klientek. Z determinacją walczy o swoje największe marzenie -
     odrobinę niezależności, którą ma zapewnić własny salon fryzjerski. Jej niezwykła determinacja zaczyna niknąć, gdy pojawiają się trzej mężczyźni. Ich wkroczenie do jej życia, a zwłaszcza poznanie jednego, mocno zmieni jej rzeczywistość. 


    (Źródło: youtube.com)

    BALKAN NOIR, reż. Dražen Kuljanin

    Losy małżeństwa, którego córeczka zniknęła bez śladu podczas wakacyjnego wypadu do Czarnogóry. Gdy pięć lat po dramatycznym zaginięciu dziecka policja trafia na nowy trop, matka postanawia nie odpuścić. Wyrusza w podróż, by znaleźć oprawcę swojej pociechy, bo jej życie toczy się tylko wokół zemsty.


    (Źródło: wff.pl)

    CZUWAJ, reż. Robert Gliński

    Polski thriller o dwóch młodzieżowych ekipach, których różni wszystko: sposób bycia, a przede wszystkim system wartości. Przebywając w tym samym rejonie siłą rzeczy dochodzi do starć między przedstawicielami obu grup. Z jednej strony widzimy wiarę w szlachetne ideały, z drugiej stosowanie prawa silniejszego. Walka o przywództwo staje się naprawdę niebezpieczna zwłaszcza, że nastolatkowie są odizolowani od zewnętrznego świata.


    (Źródło: youtube.com)

    Continue Reading

    Nigdy  nie wiadomo ile razy w życiu będziemy musieli zacząć wszystko od nowa. Czy tylko raz przyjdzie nam zakładać rodzinę, jak wiele razy będziemy zmieniali pracę, na ile przeprowadzek się zdecydujemy. Bohaterka "50 wiosen Aurory" nie boi się wyzwań. Mimo wkraczania w zaawansowany wiek średni podejmuje odważne decyzje dotyczące tak życia zawodowego, jak i uczuciowego.

    (Źródło: novekino.pl)

    Aurora to energiczna i pogodna 50-letnia kobieta, która mieszka z dorastającą córką w niewielkiej miejscowości. Pracuje jako kelnerka, choć z wykształcenia jest nauczycielką hiszpańskiego. Po rozwodzie nie związała się z nikim na stałe. Czas wolny spędza z córkami lub z nieco szaloną przyjaciółką. Pewnego dnia jej losy krzyżują się z dawną miłością - Christophem. To spotkanie wpływa na nastawienie kobiety do wszystkiego: nielubianej pracy, nieoczekiwanej ciąży starszej córki, znienawidzonej menopauzy oraz... samotności.

    (Źródło: youtube.com)

    Obraz Blandine Lenoir ogląda się bardzo przyjemnie. Reżyserka w humorystyczny sposób przedstawia zwyczajne problemy dość typowej kobiety w wieku średnim, która z jednej strony wciąż jest atrakcyjna i pełna wigoru, z drugiej boryka się z niedogodnościami wynikającymi z niełatwego okresu przekwitania, musi zaakceptować upływający czas czy pogodzić się z faktem zostania babcią. 

    Tytułowa Aurore ma jeszcze więcej wyzwań. Podejmuje odważną decyzję zmiany pracy wychodząc tym samym ze swojej strefy komfortu. Ponadto postanawia zawalczyć o wielkie uczucie licealnej miłości, choć to, co kryje się w sercu dawnego narzeczonego nie jest dla niej zupełnie jasne. Stawia jednak wszystko na jedną kartę wierząc, że w życiu trzeba czasem zaryzykować, by być szczęśliwym. 
    I chociaż "50 wiosen Aurory" nie należy do filmów wybitnych z pewnością seans rozpromieni Was w tę iście jesienną aurę.


    (Źródło: novekino.pl i filmweb.pl)

    Continue Reading

    Kto jak kto, ale Ruben Östlund doskonale wie jak zszokować publiczność. Również tę wysublimowaną, bacznie śledzącą najnowsze odkrycia prezentowane na jednej z najważniejszych filmowych imprez - festiwalu w Cannes. Na seansie "The Square", nowego obrazu szwedzkiego reżysera zaśmiewali się tak widzowie, jak i festiwalowe jury. I chociaż canneńskie premiery spotykają się z różnym odbiorem nas, szaraczków, tym razem nie macie się czego obawiać - film jest wprost genialny!

    (Źródło: youtube.com)

    Christian, niebywale ułożony i kulturalny kurator szwedzkiego muzeum sztuki nowoczesnej zostaje okradziony w biały dzień na środku zatłoczonego placu w centrum Sztokholmu. Fakt, że zdarzenie ma miejsce tuż przed premierą ważnej instalacji tylko dodaje pikanterii. Na co dzień spokojny, bardzo uprzejmy i nadzwyczaj poprawny politycznie mężczyzna, znajdując się w nowej, tak nieoczekiwanej sytuacji, zrzuca kolejne maski i pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Takie, którego sam chyba w sobie nie znał.

    (Źródło: youtube.com)

    Seans "The Square" to prawdziwa uczta dla wszystkich kinomanów. Ta czarna komedia nie bez powodu zwyciężyła tegoroczny festiwal w Cannes. Jest mądra, szczerze zabawna, genialnie zagrania i rewelacyjna pod względem technicznym. Östlund naśmiewa się w niej ze sfery wyższej: ludzi wykształconych, robiących zawrotne kariery, dobrze zarabiających i żywo zainteresowanych sztuką. Takich, dla których sprawy przyziemne są czystą abstrakcją. Takich, którzy nieustannie żyją według z góry narzuconych zasad, którzy na wodzy trzymają swoje emocje. Ich zachowanie jest odzwierciedleniem haseł dotyczących poprawności politycznej, nawet takiej już skrajnej. Ani podniesiony głos, ani gest wyrażający jakąkolwiek złość, ani opinia, która może kogokolwiek urazić, nie są mile widziane. Prawie wszystkie spotkania i rozmowy noszą znamiona sztuczności przez to, że w dyskusji prym wiedzie pseudotolerancja i pseudowyrozumiałość. Jakby wyrażanie własnych myśli i szacunek do samego siebie były mniej istotne. Oczywiście wszystko w imię dobra ogółu. Perfekcyjnie widzimy to w osobie Christiana, który nie radzi sobie w relacjach z ludźmi, będąc idealnym przykładem ofiary dyktatury wszechobecnej poprawności politycznej. Nie jest w stanie uporządkować kontaktów z podwładnymi i przełożoną, nie umie uciąć niesatysfakcjonującej relacji damsko-męskiej, nie radzi sobie z nachodzącym go małoletnim chuliganem. 

    Ten wycinek rzeczywistości bliski głównemu bohaterowi reżyser zestawia z tym, co dzikie, zwierzęce, nieprzewidywalne i chamskie. W ten sposób dostajemy obraz, który zarazem śmieszy i przeraża, ponieważ w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że jest również odzwierciedleniem współczesnego świata. I chyba właśnie ta aktualność zjawiska oraz trafność spostrzeżeń dokonanych przez twórców filmu, daje "The Square" największą wartość i przewagę nad innymi obrazami. Mamy tu bowiem do czynienia z kinem wybitnym nie tylko w warstwie wizualnej (fantastyczne kadry, świetne kolory, genialna zabawa muzyką), ale i  błyskotliwym w swoim przesłaniu.

    I jeszcze słowo dla tych, którzy pokochali "Turystę": nowy obraz Östlunda jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego! Dlatego tym bardziej nie możecie przegapić tej premiery!

    (Źródło: film.com.pl)

    Continue Reading

    Opowieści o nastolatkach wyrastają jak grzyby pod deszczu. Większość jednak stanowią głupkowate komedie - często o bananowej młodzieży ("Wredne dziewczyny", "American Pie"). Nieliczne tylko próbują dotykać tych problemów, które są niezwykle istotne dla dorastających dzieciaków: zderzenia z brutalną rzeczywistością, konfliktów z rówieśnikami, niezrozumieniem ze strony rodziców, pierwszych miłośnych rozczarowań czy poszukiwania własnego miejsca w świecie. A taki na szczęście jest "Odwet".

    (Źródło: cinemablographer.com)

    Tim (Antoine-Oliver Pilon) jest dość spokojnym nastolatkiem. Ma swoje pasje i przyjaciela, z którym spędza niemal każdą wolną chwilę. Wraz z Francisem (Robert Naylor) tworzy nierozłączny duet: wspólnie się uczą, spędzają czas wolny i razem stawiają czoła szkolnym prześladowcą. Chłopcy bowiem są piętnowani przez miejscowych cwaniaczków, głównie osiłków, którzy krzykiem i przemocą próbują zdobyć posłuszeństwo słabszych i uznanie dziewcząt. Poziom napiętnowania dramatycznie wzrasta, gdy wychodzi na jaw, że Francis jest gejem, a to dla Jeffa (Lou-Pascal Tremblay) i jego załogi idealny powód do kpin. Najsmutniejsze jest jednak to, że nikt ze szkolnych kolegów, nauczycieli czy rodziców, nie dostrzega skali problemu i w związku z tym nie podejmuje żadnych działań, które mogłyby ocalić bohaterów.

    (Źródło: youtube.com)

    England bardzo skutecznie zdobywa uwagę widzę. Choć pierwsze zdarzenia wydają się być zupełnie zwyczajne, szybko pozwalają nam wczuć się w sytuację głównego bohatera. A trzeba dodać, że Pilon rewelacyjnie sprawdził się w tej roli! Młody aktor, znany głównie z kreacji Steve'a z "Mamy" Xaviera Dolana, udowadnia, że poprzedni sukces nie był przypadkowy. Odnoszę wrażenie, że jeszcze moment, a sporo zamiesza w światku kinowym - oczywiście zwłaszcza, jeśli potrafi grać również w języku angielskim. Wówczas Hollywood stałby przed nim otworem!

    Niełatwo jednoznacznie skategoryzować "Odwet". To trochę taki dramat psychologiczny z elementami thrillera czy kina sensacyjnego. Z jednej strony obserwujemy z jakimi problemami zderza się dzisiejsza młodzież i jak ogromna znieczulica panuje we współczesnych społeczeństwach. Wyraźnie dostrzegamy jak bardzo brak komunikacji boli dorastające dzieciaki, które często nie znajdują nigdzie zrozumienia (ani w rodzinie, ani w grupie rówieśniczej, ani u szkolnych wychowawców). Szczególnie duża jest to potrzeba w momencie, gdy nastolatki próbują zdefiniować swoją tożsamość, zrozumieć siebie i odnaleźć własne miejsce w grupie/społeczności lokalnej/świecie.
    Natomiast z drugiej strony pełnometrażowy debiut reżysera to zaprezentowanie wycinka naszej rzeczywistości, która niejednokrotnie przedkłada dobro masy nad dobrem jednostki, bagatelizuje wirtualną przemoc oraz ignoruje słowną i fizyczną agresję niebezpiecznie wzrastającą w młodych ludziach, a niosącą za sobą poważne konsekwencje. To sprawia, że obraz Englanda naprawdę wstrząsa widzem.


    (Źródła: ici.radio-canada.ca i cinemaclock.com)

    Continue Reading

    Miłośnikom X muzy Farhadiego nie trzeba przedstawiać. Już kilka lat temu irańskiego reżysera poznał niemal cały świat kina. Szczególnie głośno zrobiło się o nim (oraz jego dziełach), gdy w 2012 roku "Rozstanie" stanęło do walki o Oskara w kategorii najlepszej produkcji nieanglojęzycznej i... bez problemu zgarnęło statuetkę. 


    (Źródło: mlodyelblag.pl)

    Kolejny obraz filmowca również nie pozostawał w cieniu. Co do "Przeszłości" od początku oczekiwano wiele. Osobiście nieco zawiodłam się na tym filmie. Dodam więc od razu, że w moim odczuciu "Klient" wypada od niego znacznie lepiej. Jego fabuła jest dużo bardziej wciągająca i trzymająca w napięciu.

    Oto młode małżeństwo zostaje zmuszone do przeprowadzki. Budynek, w którym mieszkali grozi zawaleniem, więc w trybie pilnym potrzebują schronienia. Gdy już zdecydowali się spędzić kilka nocy w lokalnym teatrze, w którym oboje pracują, z pomocą zjawia się jeden z kolegów oferując im dach nad głową. Mogą natychmiast wprowadzić się do opuszczonego mieszkania, w którym znajdują się jeszcze przedmioty należące do tajemniczej, byłej lokatorki. I choć dziwi fakt, że nikt z sąsiadów nie chce za bardzo o niej mówić, nie wybrzydzają. Problem pojawia się dopiero, gdy mimo licznych próśb i gróźb kobieta nie stawia się po odbiór swoich rzeczy. Zirytowany właściciel postanawia pozbyć się ich. Krótko po wyrzuceniu części dobytku kobiety, główna bohaterka zostaje napadnięta w owym wynajmowanych lokalu. Usilnie walczy ze wszystkimi, by nie zgłaszać tego zajścia na policję, więc jej mąż rozpoczyna śledztwo na własną rękę. 


    (Źródło: youtube.com)
    Farhadi daje nam dramat z wątkami kryminalnymi i iście thrillerowym napięciem. Historię jak zwykle rozgrywa kameralnie. I to nie tylko te sceny z teatru, gdy nasi bohaterowie celowo odgrywają różne role. Również wtedy, gdy w domowym zaciszu mogą zdjąć wszelkie maski i charakteryzatorskie atrybuty. Za każdym razem w swoich pracach irański reżyser udowadnia, że wielkie kino może powstać z produkcji rozgrywanej między zaledwie kilkoma postaciami, bo na jego sens i jakość składa się wiele elementów. Tu szczególnie ważne są dialogi i zdjęcia eksponujące detal. 

    "Klienta" można jednak odczytywać na kilka sposobów. Dla mnie przedstawia on dwa rozwiązania. Z jednej strony to opowieść o agresji rodzącej stopniowo: gniew, strach i smutek finalnie prowadzące do wybaczenia. Z drugiej zaś możemy spojrzeć na niego jak na obraz relacji małżeńskiej silnie doświadczanej skutkami tragicznego zajścia. Bo choć główny bohater - Emad, na początku jest bardzo troskliwym mężem i pomocnym sąsiadem, tak z biegiem czasu (tak w walce o bezpieczeństwo żony, jak i obronie swej męskiej dumy) staje się wybuchowym despotą żądnym zemsty. 



    (Źródła: youtube.com i filmindustry.com)

    Nie będę ukrywać: jestem wielką fanką "Rozstania"! Do dzisiaj pamiętam jak bardzo mnie wzruszyło i jak mocno mną wstrząsnęło. Niestety z tego powodu wiem też, że najnowszy obraz Farhadiego nie wywołał u mnie podobnych emocji. Choć zdecydowanie jest dużo bardziej artystyczny (głównie za sprawą dwutorowej narracji, tej prowadzonej z teatralnych desek), to nie przekłada się to na jego finalny odbiór. Nie mogę jednak absolutnie powiedzieć, że to zła produkcja! Początek szokuje i przeraża, a później twórca zostawia nas z mnóstwem pytań i jeszcze bardziej zawiłą fabułą.

    Jeśli chcecie wiedzieć z czego wynika owa zawiłość i jak się kończy, mam dla Was dobrą wiadomość. Od 1. września film możecie zobaczyć online na Cineman.pl. Wystarczy kliknąć TUTAJ :)
    Dobrego seansu!
    Continue Reading
    Newer
    Stories
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      4 miesiące temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top