facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    To, że jestem kompletnie nieserialowa wiecie nie od dzisiaj. Jeśli mam regularnie śledzić czyjeś losy, jestem w tym absolutnie beznadziejna. To mi się po prostu nie udaje! Od dłuższego czasu nie liczę wiec, że znajdę jakąkolwiek produkcję, która mnie wciągnie na tyle, bym obejrzała ją z wypiekami na twarzy od deski do deski i czekała na kolejne odcinki. Jak dotąd jedynym takim serialem byli "Przyjaciele". Ostatnio dochodzę do wniosku, że mógłby do nich dołączyć amerykański wytwór pt. "This is us"!

    (Źródło: tenplay.com)

    To produkcja o pewnej dość nietypowej, a jednak zwyczajnej, amerykańskiej rodzinie. Historia trojaczków, których poznajemy w dniu ich 36. urodzin. Smaczku dodaje jednak fakt, że część losów Kate, Kevina i Randalla (oraz ich rodziców: Rebecci oraz Jacka) poznajemy dzięki sprytnym zabiegom retrospekcyjnym przeplatanym z bieżącymi wydarzeniami z ich życia.

    (Źródło: youtube.com)

    Co mnie przekonało do serialu? Mnóstwo rzeczy! Przede wszystkim przyglądamy się losom normalnych ludzi, takich jak my. Są przeciętni i w tym tkwi ich przewaga! Zmagają się z typowymi problemami, mają zwyczajne marzenia, zaliczają kolejne wzloty i upadki. Najlepsze jest jednak to, że bije od nich ogromne ciepło. Bohaterowie bowiem (choć też nieidealni) są przeuroczy. Szybko zyskują sympatię widza. 

    Każda z postaci jest inna. Niesie ze sobą inne doświadczenia, lęki i marzenia. Z innej perspektywy patrzy na rodzinne perypetie. Niemal zawsze stara się jednak wyciągnąć do pozostałych pomocną dłoń. Każdy z bohaterów jest tak samo interesujący. Nie ma tu miejsca dla postaci niedopracowanych, doszywanych na szybko do konceptu serialu. 
    Co więcej, każda z postaci jest świetnie zagrana i to zasługa genialnej obsady, która sprawia, że całość staje się autentyczna, przekonująca. Bardzo cieszy mnie fakt, że - poza Mandy Moore - zaangażowano (jak dla mnie) samych nie tak popularnych - przynajmniej poza Stanami - aktorów.


    (Źródła: etonline.com i hollywoodreporter.com)

    Serial jest także po prostu bardzo dobrze zrobiony - tak technicznie (zdjęcia, muzyka, montaż), jak i fabularnie. Nierzadko produkcje (czy to serialowe, czy też filmowe) mówiące o rodzinie są klasycznymi wyciskaczami łez. Z dość przewidywalnymi finałami. Tutaj mamy na szczęście zachowane odpowiednie proporcje: są dni wielkiej radości, dramatyczne wydarzenia, wzruszające momenty i różnorodne problemy oraz wyzwania, przed którymi stają wszyscy bohaterowie.

    Największą jednak zaletą "This is us" jest to, że z serialu wybrzmiewa to, co najważniejsze: że w życiu najbardziej liczy się obecność dobrych ludzi. I że z każdej sytuacji można znaleźć wyjście. Taką inspirującą siłę produkcja wlała nie tylko we mnie, ale w rzeszę amerykańskich widzów, którzy nie mogą doczekać się drugiego sezonu. I co tu dużo mówić, doskonale ich rozumiem, bo sama już przebieram nogami! Mam nadzieję, że również część z Was sięgnie po "This is us" i zakocha się w tym serialu :) 


    (Źródło: youtube.com)

    Continue Reading

    To, że Christopher Nolan jest reżyserem, który zaskakuje, nikogo już nie dziwi. To, że trudno mieć konkretne oczekiwania względem jego produkcji, jest niemal oczywiste. To, że każdym kolejnym obrazem poprzeczkę stawia jeszcze wyżej, też zaczęło być normą. Wciąż jednak nie przestaje mnie zaskakiwać to, że zawsze trafia w dziesiątkę, a o jego filmach nie można po prostu zapomnieć. 

    (Źródło: ytimg.com)

    W "Dunkierce" na warsztat wzięto niełatwą operację wojenną. Przedstawiono niebezpieczną próbę ewakuacji setek tysięcy alianckich żołnierzy znajdujących się na belgijskiej plaży otoczonej przez nazistowską armię. 

    (Źródło: youtube.com)

    Kunszt Nolana widać na każdej płaszczyźnie produkcji. Mamy rewelacyjny koncept pokazania akcji z trzech różnych perspektyw - wody, powietrza i ziemi. Do tego podobny podział czasowy - tydzień, dzień, godzina. Dzięki temu zabiegowi patrzymy na wojnę oczami jej uczestnika, nie zaś - jak to ma miejsce zwykle - widza. Z bliska przyglądamy się żołnierzom w tych najtrudniejszych i najmniej chlubnych chwilach: porażki oraz ucieczki z pola walki.
    Tym jednak, co tak bardzo wpływa na niebywale emocjonalne przeżywanie seansu "Dunkierki" jest przeszywająca muzyka znamienitego Hansa Zimmera. Dźwięk tykającego zegara perfekcyjnie budzi w nas poczucie zagrożenia. Potęguje je świetny montaż, genialne zdjęcia, a także nietuzinkowy sposób prezentowania wroga. Nolan bowiem nie tylko nie emanuje wizerunkiem nazistów. On w ogóle zrezygnował z pokazywania okupanta. Widzimy jedynie skutki jego działań wojennych: zniszczone miasto, zatopione statki, zbombardowane molo czy zabitych żołnierzy. 


    (Źródła: dlastudenta.pl i polityka.pl)

    Dla miłośników tradycyjnych filmów wojennych nolanowska "Dunkierka" może być nieco trudna do strawienia. Odnoszę zaś wrażenie, że fani historii II wojny światowej oraz kina wojennego docenią to, czego reżyser dokonał w ostatnim dziele. Potwierdził, że zawsze potrafi wyjść poza schemat i nie boi się eksperymentowania. Efekt końcowych tych filmowych testów moim zdaniem jest znakomity, więc -
     choć minęły już 2 tygodnie od polskiej premiery - nadal warto nadrobić tę produkcję. 


    (Źródła: moviesroom.pl i spidersweb.pl)

    Continue Reading

    Choć nie było mnie to dość dawno, nie znaczy, że odcięłam się do kina. Co to, to nie! Obejrzałam kilka seriali i śledziłam poniektóre nowości. Poniżej krótkie zestawienie tego, co przewinęło się przez polskie kina na początku lata: w czerwcu i lipcu.


    (Źródło: filmibeat.com)
    Nie będzie długiej recenzji każdej z poniższych pozycji. Raczej skondensowane przemyślenia na temat poszczególnych filmów. Jedne seanse były bardziej udane, inne mniej. O tym, co warto nadrobić (jeszcze w kinach lub za moment na VOD) dowiesz się czytając. Więc zaczynamy!


    MUMIA (reż. Alex Kurtzman)

    Fanką fantasy nigdy nie byłam, ale fakt, że scenarzysta "Transformersów" zabrał się za reżyserię kolejnej części przygód o mumii (wersji powrotu mumii było już co najmniej kilka), nawet mnie skusił. Fabuła oczywiście należy do absurdalnych, ale tego trzeba było się przecież spodziewać. Jest trochę strachów, nie brakuje zwrotów akcji oraz twarzy jeszcze bardziej odmłodzonego Toma Cruise'a. 

    PS Jeśli w trakcie projekcji zaczniecie się nudzić, polecam rozpoczęcie pewnej zabawy polecającej na zliczeniu ile razy z ust bohaterów padnie imię "Jenny" :) 


    (Źrodło: youtube.com)

    AQUARIUS (reż. Kleber Mendonça Filho)

    Brazylijski dramat nominowany do Złotej Palmy oraz Cezara? To brzmi dumnie. I zachęcająco zwłaszcza, jeśli lubi się kino południowoamerykańskie. Niestety okazało się, że losy emerytowanej dziennikarki prowadzącej nierówną walkę z bezdusznym właścicielem niemal opuszczonego osiedla nie są intrygujące. Widzowi niełatwo jest wytrwać do końca dwugodzinnego seansu, gdy tempo akcji nie dość, że nie rozwija się, to jeszcze spada i brak wątków, które tę uwagę by utrzymywały. Gdyby nie świetna Sonia Braga oraz całkiem udany finał, nie zaliczyłabym tej produkcji do zbyt udanych. 


    (Źródło: variety.com)

    BABY DRIVER (reż. Edgar Wright)

    Jeśli po "La La Land" masz awersję do musicali (albo miałeś ją jeszcze przed filmem Damiena Chazelle'a), polecam nowość od reżysera m.in. "Ostrych psów". To urocza kompilacja kina akcji, musicalu oraz komedii z wątkiem romantycznym. Twórcy dają nam sporą dawkę humoru, wartkie tempo, świetny montaż oraz bardzo dobrą ścieżkę dźwiękową. Przyjemne kino rozrywkowe, w którym naprawdę miło jest zobaczyć Kevina Spacey.

    (Źrodło: youtube.com)


    W STARYM, DOBRYM STYLU (reż. Zach Braff)

    Po raz kolejny Zach Braff, znany m.in. z "Powrotu do Garden State" czy serialu "Scrubs", stanął po drugiej stronie kamery. Tym razem zabrał się za reżyserię komedii o szalonych dziadkach, którzy postanawiają obrobić bank, by móc wieść spokojne życie na emeryturze. I mimo że starszych panów gra przyjazna trójka: Morgan Freeman, Michael Caine oraz Alan Arkin), a całość pod względem fabularnym i montażowym troszkę przypomina "Ocean's 11", to film jest po prostu poprawny. 

    (Źródło: eska.pl)

    OLD FASHIONED (reż. Rik Swartzwelder)

    To miało być niszowe kino amerykańskie. Takie z misją. O tym, że w życiu chodzi o coś więcej niż romans z Tindera. Niestety wyszła parodia staromodnego nurtu randkowania, kiedy to para długimi tygodniami poznaje się, by móc wreszcie chwycić się za ręce czy pocałować. Nie dość, że fabuła jest nieco prześmiewcza (i to z pewnością nie było zamierzone!), a dialogi dość drętwe, to w dodatku bohaterowie irytują swoim sposobem bycia: Clay tajemniczością, niezrozumiałym uporem (wręcz sztywniactwem) oraz sztywnością, a Amber zdaje się być po prostu zupełnie oderwana od rzeczywistości (połączenie szalonej, romantycznej, impulsywnej, a zarazem cierpliwej kobiety). 

    (Źródło: youtube.com)


    Continue Reading

    Takie filmy zwykle idealnie nadają się na jesienne wieczory, bo na przekór niesprzyjającej aurze zapalają w widzach płomień nadziei. Że to, co nieoczekiwane może być tym, co najlepsze w naszym życiu, że z każdej sytuacji można znaleźć wyjście, a rodzina daje ogromną siłę nawet w najtrudniejszych chwilach. Z uwagi na to, co dzieje się teraz za naszymi oknami, to również świetna propozycja na majowy seans, by rozgrzać ciało polarowym kocem, a tęsknotę za słońcem ukoić słodko-gorzką opowieścią o dorastaniu do ojcostwa.


    (Źródło: moviesroom.pl)

    Samuel jest uroczym, lecz beztroskim młodym mężczyznom, który z radością korzysta z uroków życia. Za dnia pracuje na jachcie na Francuskiej Riwierze, nocą bawi się w nadmorskich klubach podrywając śliczne turystyki. Gdy pewnego ranka ładna blondynka wręcza mu zawiniątko z niemowlakiem, całe jego życie wywraca się o 180 stopni. Zmienia pracę, miejsce zamieszkania oraz co nieco podejście do życia. Z pewnością zmienia również swoje priorytety: córka staje się najważniejsza. 


    (Źródło: moviesroom.pl)

    Największym plusem produkcji jest dla mnie Omar Sy, który potrafi momentalnie zyskać sympatię widza. Jego bohater - zwłaszcza na początku - jest człowiekiem z krwi i kości. Nieco cwanym w stosunku do szefowej, kokieteryjnym w relacjach z kobietami, nieudolnym jeśli chodzi o odnalezienie się w różnych życiowych sytuacjach. Z czasem niestety traci pierwiastek ludzki, bo scenariuszowi zaczyna brakować realizmu, jakby reżyser nie chciał postawić na wiarygodną opowieść, a raczej skłonił się w stronę bajkowej historii. Najbardziej boli pominięcie etapu godzenia się bohatera z faktem bycia ojcem, z nowymi obowiązkami, z zupełnie nową rzeczywistością. Nie ma tego zderzenia młodzieńczej beztroski z ojcowską odpowiedzialnością (chociaż Samuel nie jest sztywnym i restrykcyjnym opiekunem). 


    (Źródła: dziennik.pl i dlastudenta.pl)

    Continue Reading

    Przyznam otwarcie, niektóre z canneńskich premier okazują się dla mnie sporym rozczarowaniem. Z tego też powodu trochę obawiałam się seansu brytyjskiej produkcji o walce z brutalnym systemem i bezdusznymi urzędnikami. Zupełnie niepotrzebnie, bo "Ja, Daniel Blake" to fantastyczna opowieść, która chwyta za serce i - mam nadzieję - przemienia chociaż trochę serce każdego widza.

    (Źródło: cambridgefilmfestival.org.uk)

    Tytułowy bohater jest sympatycznym starszym panem, który w wyników problemów zdrowotnych musiał przerwać pracę stolarza i udać się na zasiłek. Będąc przymusowo odsuniętym od zarobkowego zajęcia, które było przede wszystkim ogromną pasją, boleśnie zderza się z absurdami funkcjonowania systemu pomocy socjalnej. Z jednej strony lekarz medycyny pracy stwierdza niezdolność do powrotu do pracy, z drugiej bezduszna urzędniczka kategorycznie odmawia wypłaty zasiłku uporczywie nakazując aktywnego poszukiwania nowego zajęcia. W tej niejasnej sytuacji Daniel Blake (świetna rola Dave'a Johnsa) próbuje się odnaleźć, jednocześnie dostrzegając problemy osób trzecich - takich jak samotna matka Katie, do których wyciąga pomocną dłoń.

    (Źródło: youtube.com)

    Ken Loach zdecydowanie należy do tych reżyserów, których twórczość nie raz została doceniona przez wybitne filmowe grono. I choć jego poprzedni obraz ("Klub Jimmy'ego") nie trafił w mój gust, to najnowsze dzieło śmiało wpisuję na listę ulubionych. Jest w nim bowiem wszystko, czego potrzebuje widz, by opuścić kino ukontentowany. Rewelacyjny scenariusz, świetnego głównego bohatera, dobre aktorstwo i solidną dawkę emocji. 

    Losom Daniela przyglądamy się z zaciekawieniem. Mocno trzymamy kciuki za jego pojedynek z chorym, kulawym systemem. Kibicujemy również Katie, którą tak bardzo wspiera bohater. To jego zaangażowanie w pomoc udzielaną młodej, samotnej matce pokazuje, że wbrew przeciwnościom losu można pozostać człowiekiem i chcieć w innych dostrzegać ludzi. Daniel, mimo że sam zmaga się z licznymi absurdami, nie odpłaca innym znieczulicą. Jego dobre serce sprawia, że nie potrafi być obojętny wobec potrzebujących. I dobrze, bo jak się okazuje karma wraca!



    (Źródła: sbs.com.au i frontmagazine.com)

    Continue Reading

    Bohaterki pierwszego pełnometrażowego filmu Mariny Seresesky są prostytutkami. W nocy królują w opuszczonych zaułkach na przedmieściach uzbrojone w tandetną biżuterię i za mocny makijaż. Za dnia zaś z twarzami, na których wymalowane jest zmęczone i bezradność, próbują stawić czoła niełatwej rzeczywistości: niezapłaconym rachunkom, marudnym matkom i wścibskim sąsiadkom.

    (Źródło: hollywoodreporter.com)

    Film argentyńskiej reżyserki z pozoru jest na wskroś smutny. Mówi o trudnym życiu pań do towarzystwa, które wszyscy tak łatwo spychamy na margines automatycznie odbierając im prawo do człowieczeństwa. I tego wszystko, co z nim związane: szacunku, miłości, bezpieczeństwa, marzeń. Jednak dzięki temu, że Seresesky wybrała formę komediodramatu sprawnie przeplata smutne zdarzenia swoich bohaterek z tymi pogodnymi, skutecznie kontrastuje to, co bolesne z tym, co rozbraja widza. 

    Niejednokrotnie jest to humor sarkastyczny lub ironiczny. Główna bohaterka Rosa (perfekcyjnie zagrana przez Carmen Machi), ma skłonność do ciętej riposty. Wydaje się zdystansowana, wręcz oziębła, choć w rzeczywistości bywa krucha i łatwo ją zranić. Jej perypetie ze schorowaną, egocentryczną matką (dawniej również prostytutką), wścibską sąsiadką i nadpobudliwą, lecz przyjazną koleżanką po fachu, która jest transwestytą są mocno skomplikowane,a chwila, w której w jej życiu pojawia się pewna dziewczynka sprawia, że nawet widz zaczyna mieć powyżej uszu tych obowiązków i cudzych oczekiwań zrzucanych na bohaterkę. Brzemię, jakie dźwiga ona na swoich barkach nieoczekiwanie staje się naprawdę ciężkie. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie buntuje się. 
    Najważniejsze pozostaje jednak to, czy wykorzysta okazję, by zacząć wszystko od nowa. Czy da sobie szansę na lepsze życie.

    (Źródło: youtube.com)

    Film ogląda się jednym tchem i  do samego finału nie wiemy tak naprawdę jak potoczą się dalsze losy naszych bohaterek. Również wymieszanie wątków komediowych z dramatycznymi udało się reżyserce w 100%, a kreacja Machi zyskała miano chyba mojej ulubionej z dotychczasowych. Jeśli traficie gdzieś na seans "Przez otwarte drzwi", koniecznie wykorzystajcie tę szansę - słodko-gorzkie produkcje zawsze należały do moich faworytów :) 


    (Źródła: mundocritica.com i blogdecine.es)

    Continue Reading

    Skoro kwiecień zacznie się już za moment, to wraz z nim startuje kolejna edycja jednego z najlepszych filmowych eventów. Otóż 2.04 rozpocznie się 23. odsłona WIOSNY FILMÓW w ramach której widzowie będą mogli obejrzeć aż 58 filmów!!! To chyba oczywiste - jest w czym wybierać! 

    (Źródło: wiosnafilmow.pl)

    Fakt, patrząc na program można dostać ataku serca z radości, że jest tak duży wybór produkcji, które można obejrzeć w ciągu tygodniowego przeglądu filmowego. Postanowiłam więc ułatwić Wam męczarnię z wczytywaniem się w opis każdej pozycji i wybrałam te, które ze szczerego serca rekomenduję :) Na początek zestawienie produkcji, które widziałam jakiś czas temu i większość nawet zrecenzowałam na blogu! Łapcie!
    • OMAR - o tym, z jakiego powodu warto zobaczyć ten palestyński dramat o wojnie i miłości przeczytacie TUTAJ
       
    • KOMUNIA - choć do dzisiaj nie powstała recenzja krótkiego metrażu w reżyserii Anny Zameckiej, to obraz doceniło już znaczne grono branżowych specjalistów oraz nie mniejsze widzów, wśród których znalazłam się i ja - polecam więc!
    • ZWARIOWAĆ ZE SZCZĘŚCIA - włoski komediodramat z dwiema fantastycznymi kreacjami, a recenzja wisi TU
    • MOONLIGHT - film zgarnął Oskara, i zasłużył na niego (choć jeszcze lepszy jest "Manchester by the Sea"!)! To chyba wystarczająca rekomendacja
    • LA LA LAND - klik klik i już macie recenzję tego wspaniałego musicalu 
    • WSZYSTKIE NIEPRZESPANE NOCE - film Michała Marczaka kompletnie zawładnął moim sercem <3 Szczerze polecam, bo i forma (dokumentalizowana) jest oryginalna, i opowieść trafia idealnie do młodego widza celebrującego życie i uciekającą młodość 
    • TONI ERDMANN - Maren Ade doceniono w Cannes, co zupełnie mnie nie dziwi po seansie jej najnowszej produkcji - ten film fantastycznie opowiada o życiu, relacjach rodzinnych i tym, co w naszej egzystencji najważniejsze. Oglądajcie w kinach, a recenzja hula TU   
    • DOBRZE SIĘ KŁAMIE W MIŁYM TOWARZYSTWIE - o tym, dlaczego warto zapoznać się z włoską produkcją co nieco przypominającą "Rzeź" i perfekcyjnie ilustrującą współczesne, zachodnie społeczeństwa przeczytacie W TYM MIEJSCU 

    Spośród nowości z pewnością (i ogromną radością) zapoznam się z poniższymi tytułami, bo to filmy, o których głośno od dłuższego czasu, a które na ekrany naszych kin wejdą dopiero za jakiś czas:

    • KLIENT - Oskarowy dramat w reżyserii palestyńskiego filmowca Asghara Farhadiego

                                    
    • DWIE KOBIETY - francuska produkcja z Catherine Deneuve w roli głównej, dla mnie to już wystarczający powód, by wybrać się na seans
    • JESTEM ROSA - jako że jestem fanką kino południowoamerykańskiego, brazylijski dramat o rodzinnych perypetiach z pewnością zobaczę
    • FRANTZ - nowość od francuskiego reżysera, Françoisa Ozona to czarno-biały dramat stylizowany na produkcję z lat 30., na myśl przywołuje mi nieco "Artystę", więc obejrzę z przyjemnością
    • NAZYWAM SIĘ CUKINIA - choć nie jestem fanką animacji, to ten tytuł zebrał tak wiele nagród i nominacji, że trzeba go nadrobić!
    • MĘŻCZYZNA IMIENIEM OVE - Europejska Nagroda dla Najlepszej Komedii roku brzmi jak doskonała rekomendacja!
    (Źródło: laznia.pl)

    Aż wstyd przyznać, ale mam takie filmy, które - choć premierę mają dawno za sobą (albo nawet bardzo dawno!) - wciąż znajdują się na mojej liście "do obejrzenia".  Mam więc nadzieję, że uda mi się nadrobić te świetne produkcje podczas WIOSNY FILMÓW, a są to:
    • OSTATNIA RODZINA
    • JA, DANIEL BLAKE
    • ZJEDNOCZONE STANY MIŁOŚCI
    • JACKIE
    • NAWET NIE WIESZ, JAK BARDZO CIĘ KOCHAM
    • MARIA SKŁODOWSKA-CURIE
    Liczę na to, że nieprzekonanych zachęciłam do wzięcia udziału w tegorocznej WIOŚNIE FILMÓW, a tych, którzy mieli problem z ułożeniem własnego harmonogramu chociaż troszkę zainspirowałam swoimi propozycjami :)  Pełen program wydarzenia znajdziecie TUTAJ, a wszystkie seanse odbywają się w Kinie Praha.


    (Źródło: twoja-praga.pl)


    Continue Reading
    Newer
    Stories
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      4 miesiące temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top