facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -
    Do "Mommy" podchodziłam trochę nieufnie. Z dystansem. A nawet z obawą, że nie porwie mnie reżyserski kunszt tak chwalonego Xaviera Dolana. Pierwsze spotkanie z jego twórczością - "Wyśnione miłości", nie należało do wyjątkowych. Ot, solidna produkcja, pod kilkoma względami wręcz rewelacyjna, ale bez czegoś, co pozwoliłoby mi rozkochać się w tej stylistyce. Jak było z jego najnowszym filmem?
    (Źródło: indiewire.com)
    "Mommy" zadziwia i intryguje. Od samego początku. Już pierwsze kadry zdają się mówić: "Oto drogi widzu, masz okazję skosztować wyjątkowego kina". Dosłownie pierwsze minuty wydają się iście "dolanowskie". Chociaż jako osoba, która nie miała do tej pory z młodym reżyserem zbyt wiele do czynienia, mogę trochę wyolbrzymiać :-)
    (Źródło: youtube.com)
    W niecodziennych okolicznościach (wypadek samochodowy) poznajemy Die, matkę głównego bohatera - nastoletniego Steve'a. Chłopak zmaga się z problemami psychicznymi. Przebywa w specjalistycznym ośrodku, w którym ma dojść ze sobą do ładu. Jednak po podpaleniu części budynku i spowodowaniu poważnych obrażeń u jednego z kolegów, zmuszony jest opuścić placówkę. Trafia pod opiekę matki, a ta nie wie od czego powinna zacząć budowanie ich relacji.

    (Źródło: awardsdaily.com)
    "Mommy" to dwugodzinny dramat skupiający się na dwóch głównych kwestiach. Z jednej strony widzimy studium nad osobami z ADHD (i być może jeszcze innymi chorobami psychicznymi), z drugiej Dolan pokazuje codzienne zmagania matki. Co ciekawe, po głębszym zastanowieniu się na postacią Die, dochodzimy do wniosku, że wbrew pozorom nie jest to portret matki reprezentanta tzn. trudnej młodzieży. To portret niemal każdej matki. Mamy tu bowiem okres zachwycania się postępami, jaki robi dziecko, załamywania rąk nad jego złymi wyborami, nadzieję na szczęśliwe zakończenie problemów. Są chwile poczucia osamotnienia, czas dokonywania odważnych, drastycznych decyzji i długi okres podejmowania trudu codziennych obowiązków. Po prostu życie. 
    (Źródło: cultmontreal.com)
    Wiele elementów użytych przez młodego reżysera zasługuje na pochwałę. Jednak w pierwszej kolejności muszę wspomnieć o wprost kapitalnej kompilacja przedstawiającej możliwy scenariusz życia Steve'a. To zbiór scen potencjalnej przyszłości, których szczerze życzy sobie jego matka. Te kilka minut dorastania głównego bohatera (czasy studenckie, zaręczyny, ślub) wypełnione jest miłością, troską, ciepłem i radością. Na wskroś przenika matczyna nadzieja na znalezienie rozwiązania dotychczasowych problemów wychowawczych. To trochę idylla. Ale przepiękna. Tak pod względem treści obrazków, jak i formy ich przedstawienia. 

    No właśnie, kluczowa jest tu także forma. Zarówno ten kolaż potencjalnej, lecz jednak utopijnej przyszłości Steve'a, jak i scena błogiej zabawy trójki głównych bohaterów (matka, syn i sąsiadka), nakręcone są w formacie panoramicznym (16:9). Jest to o tyle wymowne, że pozostała część filmu została zaprezentowana w wymiarach 4x4. Odczytuję to jako poczucie całkowitego spełnienia, bezmiaru wolności, pełnego szczęścia, jakie ma w sobie człowiek w tych nielicznych chwilach życia, po zrobieniu milowych kroków rzutujących na wygląd naszego dalszego losu.
    (Źródło: movies.mxdwn.com)
    Co jeszcze powinno zostać docenione? Niewątpliwie aktorstwo! Kunszt Anne Dorval (grającej Die) oraz Suzanne Clément (Kyla) jest wręcz niewypowiedziany. To prawdziwa przyjemność oglądać je na ekranie. Ich postacie są bez dwóch zdań prawdziwe. Styl bycia głównej bohaterki jest nie do podrobienia (aktorka chyba aż przesiąkła charakterystycznym chodem czy gestykulacją granej postaci), podobnie jak sposób mówienia Kyli (artykulacja poszczególnych słów wymagała na pewno bardzo długiej i męczącej pracy, której efekty zachwycają widza!).
    Nie można jednak nie wspomnieć o Antoine-Olivierze Pilonie. Jest niewątpliwie zdolny, szalenie wiarygodny. Dla mnie to objawienie roku! Niewiele postaci tak głęboko zapadło mi w pamięć - to wielkie odkrycie i niesamowity potencjał!

    (Źródło: theguardian.com)
    Czy cudowne dziecko kanadyjskiego kina porwało mnie swoim dziełem? Nie do końca. Chylę czoła za świetny pomysł, charakterystyczne postacie, dopracowane najmniejsze elementy. Perfekcyjne współgranie muzyki z obrazem zachwyca, artystyczne niuanse warstwy wizualnej zyskują moją aprobatę (zabawy światłem, kadrowaniem, kolorem czy ruchem kamery). Mimo tylu zalet całość bardziej tratuję jako poprawną i po prostu interesującą niż zapierającą dech w piersiach. Bez względu na to czuję, że "Mommy" ma bardzo duże szanse na Oskara za najlepszy film nieanglojęzyczny.

    Continue Reading
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      5 miesięcy temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top