facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    O rosyjskim "Lewiatanie" głośno jest od samego początku. Przede wszystkim ze względu na odważnego reżysera - Andrieja Zwiagincewa oraz jeszcze odważniejszy temat - politykę. O tym, jak trudne są realia współczesnych Rosjan, jak bezduszna bywa władza i jak tragiczny finał miewają ludzkie historie reżyser mówi głównie za pomocą sugestywnego obrazu. 

    (Źródło: wyborcza.pl)
    Kola mieszka z młodą żoną Lilą i nastoletnim synem z pierwszego małżeństwa – Romą. Ma stary dom w dość prowincjonalnym, nadmorskim miasteczku gdzieś w północnej Rosji. Właśnie ten drewniany budynek odziedziczony po przodkach stanowi  jego największy problem. Otóż bezwzględny, proputinowski mer miasteczka usilnie chce zająć grunt, na którym zbudowany dom Koli. Wygrał już nawet sprawę w sądzie, który niezawisły jest jedynie z nazwy. Pogrążonemu w smutku i bezsilności bohaterowi na pomoc przybywa moskiewski prawnik – Dimitri. Nie do końca jest jasne, czy to tylko bliski przyjaciel, czy jednak brat/kuzyn Koli. Pewne jest jednak, że mężczyźni ufają sobie, wspierają się i mimo rozłąki wciąż są sobie bliscy.

    Dimitri rozpoczyna prawny pojedynek z niesprawiedliwą władzą, przy okazji odkrywając przez sobą, rodziną Koli, ale przede wszystkimi przed widzami olbrzymi poziom korupcji, nepotyzmu i tzw. kolesiostwa. Początkowe słowne potyczki stają się coraz agresywniejsze, coraz bardziej niebezpieczne. Widzimy, że rosyjska władza jest niezwykle zaprzyjaźniona z mafijną społecznością. Na domiar złego zniszczeniu ulega również relacja Koli z Lilą, która… wdaje się w romans. 

    (Źródło: youtube.com)
    Główny bohater „Lewiatana” przyrównywany jest do biblijnego Hioba. To trafne skojarzenie, gdyż tak Hiob, jak i Kola, całkiem niespodziewanie zostaje „obdarzony” morzem zmartwień. Problemów przybywa niemalże z dnia na dzień, a rozwiązania wciąż nie widać. Z tą jednak różnicą, że Hiob w kryzysowej sytuacji pozostał niewzruszony w swej wierze i ufności Bogu. Kola w pewnym momencie załamuje ręce, poddaje się. Zaczyna wątpić i płakać. Czuje się opuszczony i oszukany, a wręcz zdradzony. Ze wszystkich stron!

    To sprawia, że tragizm bohatera sięga zenitu. A widz, siedząc wygodnie w kinowym fotelu, zaczyna się nerwowo wiercić, ponieważ nie może dłużej patrzeć na tak brutalną rzeczywistość, która z dość przyjemnego życia uczciwego człowieka momentalnie zrobiła koszmar! Z tego względu, w mojej ocenie, Koli bliżej jest do cervantesowskiego Don Kichota, który sam stanął do walki z góry skazanej na porażkę. Miał jednak więcej szczęścia, bo z beznadziejnego pojedynku wyszedł cało...


    (Źródła: wyborcza.pl i stopklatka.pl)

    Niektórzy zapytają: "Dlaczego widz ma się głęboko przejąć losami Koli? Czemu ma mu współczuć, skoro tak wielu filmowych bohaterów zmaga się z gigantycznymi problemami?". Dzieje się tak ze względu na formę prezentowania poszczególnych fragmentów fabuły. U Zwiagincewa nie tylko sama opowieść jest mocna. Negatywne emocje potęguje przede wszystkim obraz. Chłodny, wręcz surowy. Chwilami na ekranie widzimy naturalistyczne ujęcia: przemocy, zdrady czy alkoholizmu. 
    Bardzo przekonujący są też aktorzy. Szczególnie Aleksiej Sieriebriakow wcielający się w głównego bohatera. Zaledwie po kilkunastu minutach seansu zapomina się, że to fikcyjna postać. Wchodzi w rolę Koli tak gładko, że całość czasami wygląda jak dokument.

    Chociaż najnowsza produkcja Zwiagincewa jest wciągająca i niezwykle zapadająca w pamięć, to zawiera pewne sceny, które swoją rozwlekłością zacierają tę bezduszność i brutalność rosyjskiej rzeczywistości. Lecz rozpatrując je z zupełnie innej perspektywy mogły mieć za zadanie wprowadzenie swoistego poczucia nicości czy pustki życia głównego bohatera, które sypie się na naszych oczach...


    (Źródła: stopklatka.pl i wyborcza.pl)

    „Lewiatana” można traktować dwojako. Z jednej strony to oczywiście bolesna historia zrozpaczonego człowieka. Smutny obraz ludzkiego nieszczęścia mocno przesiąkniętego wódką, zalanego łzami rozpaczy i złamanym sercem. Tragiczny los kogoś, komu ludzka bezwzględność i chciwość złamała życia. Nie tylko doprowadziła do finansowej ruiny, ale przede wszystkim zniszczyła rodzinę.
    Z drugiej zaś strony jest filmem oddającym realia współczesnej Rosji. Rosji, w której mamy do czynienia z panoszącą się, totalnie bezkarną i hipokryzyjną władzą jawnie flirtującą ze środowiskiem gangsterskim, lecz również pokornie uczestniczącą w religijnych obrządkach.  Choć w zasadzie to, co widzimy na ekranie można zapewne przenieść prawie w skali „jeden do jednego” opisując rzeczywistość innych państw zmierzających w kierunku autokratycznym czy wręcz dyktatorskim.

    Czym jest jednak tytułowy lewiatan? To morski potwór, legendarne zwierze z głębin, które opisywano już na kartkach Biblii jako przerażającego, złowieszczego stwora. Czym więc jest lewiatan u Zwiagincewa? To proste. Demonem, przed którym ostrzega nas reżyser jest współczesna Rosja przepełniona nieuczciwością i zachłannością, przesiąknięta zdradą i przemocą. 

    (Źródło: film.onet.pl)

    Continue Reading

    Największe zaskoczenie Festiwalu Kamera Akcja? Z pewnością "Legenda Kaspara Hausera"! Przedziwna opowieść rozegrana na prawie bezludnej wyspie w bliżej niezbadanym czasie i miejscu zaskakuje na każdym kroku. A tak niewiele brakowało i bym jej w ogóle nie zobaczyła...

    (Źródła: film.org.pl)

    Dystrybutor opisał swój film następująco:

    "Filmowy Kaspar Hauser, ubrany w dres i słuchawki, pojawia się na prawie bezludnej plaży na wyspie "X" nad morzem "Y" w roku "0". Szeryf (w tej roli Vincenta Gallo), który jest jednocześnie DJ-em, rozpoznaje w nim Mesjasza. Księżna władająca niewielką społecznością czuje się zagrożona przez blond chłopca i wysyła przeciw niemu kryminalistę, wielkiego fana disco, o znamiennym imieniu The Pusher (w tej roli także Vincent Gallo), aby rozwiązał problem Kaspara."


    O czym jest moim zdaniem? To oderwana od rzeczywistości próba przedstawienia niesamowitych losów rzekomo prawdziwej postaci. Niecodzienna biografia Kaspara, który w XIX wieku uchodził za "sierotę Europy". Podejrzewano jego królewskie pochodzenia, ale ostatecznie nic nie jest pewna. Wielka niewiadoma pozostaje do dziś. I pewnie dlatego tak fascynuje różnych artystów.


    (Źródło: youtube.com)
    Inspiracji postacią Kaspara ostatnio zaczerpnął włoski reżyser Davide Manuli, który stworzył również scenariusz filmu. Filmu, który już na pierwszy rzut oka jest niebywały. Dla jednych to surrealistyczny teledysk techno, dla innych western fantasy, dla kolejnych dramat muzyczny. Jak widać skategoryzowanie produkcji nie jest łatwym zadaniem. Podobnie jak sam seans. 

    Obraz jest na tyle zakręcony, że część widowni może mieć z nim problem. Wiadomo - kino artystyczne nie jest dla wszystkich. Osobiście nie dopisuję się do listy jego największych fanek, ale seans "Legend Kaspara Hausera" wspominam rewelacyjnie! 


    (Źródła: stopklatka.pl i filmweb.pl)

    Warstwa wizualna zaskakuje. Czarno-białe obrazy perfekcyjnie wykadrowane i popkulturalny misz-masz modowy bez dwóch zdań wyróżniają "Legendy Kaspara Hausera" na tle większości premier ostatnich miesięcy. Jeśli do tego dodamy genialną Silvię Calderoni wcielającą się w tytułowego bohatera oraz zachwycającego Vincenta Gallo w podwójnej roli (Szeryf i The Pushera), to mamy mistrzostwo świata! Dosłownie. 

    Ich postacie są na dwóch różnych biegunach. Kaspar niewiele mówi, właściwie powtarza frazy, które usłyszał od innych. Żyje w swoim świecie, izoluje się od tłumu, nie rozmawia z ludźmi. Jedyne co robi, to słucha muzyki i tańczy. 
    Natomiast Szeryf jest nadaktywny. Nieustannie mówi, wszędzie go pełno. Odgrywa rolę wodza, swoistego przywódcy i mentora. Troszczy się o Kaspara. Ta relacja jest trudna do odgadnięcia. Nie wiadomo do końca, czy Szeryf traktuje go jako swojego syna, ucznia czy Mesjasza.


    (Źródła: film.wp.pl i kinoluna.novekino.pl)
    "Legenda Kaspara Hausera" to film, do którego na pewno... nie wrócę! :-) Jest tak pokręcony, że ponownego seansu zapewne nie zniosę, lecz nie jest to równe jakimkolwiek rozczarowaniom. Co to, to nie! Seans odbyty podczas FKA wspominam bardzo pozytywnie ze względu głównie na oryginalne, artystyczne podejście, imponujące aktorstwo oraz... świetną muzykę. Tym bardziej, że jest ona bardzo ważną częścią składową produkcji. Zostaje w głowie widza na dłuuugo po projekcji - za mną "chodzi" już od ponad tygodnia i końca nie widać :)
    Wszystkim chcącym odkrywać nowe, filmowe trendy, polecam najnowszą produkcję Davide'a Manuliego. Bądźcie jednak wyrozumiali - to nie będzie super lekki seans :)

    Continue Reading
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      5 miesięcy temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      3 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top