facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    Nie sposób nie znać tego tytułu. Nie można chyba również nie wiedzieć o tym, jak wiele nagród zdobył ten film. "Roma" Alfonso Cuaróna  jak równy z równym konkuruje z naszą "Zimną wojną". W wielu kategriach jednak ją prześcigając. Na swoim koncie ma choćby Złote Globy dla najlepszego reżysera i filmu zagranicznego, Złotego Lwa z Wenecji za najlepszy film, kilka Sateliów, nagród Critics Choice czy 7 nominacji do nagród BAFTA, które zostaną wręczone 10. lutego. 

    (Źródło: ecib.es)


    Cleo pracuje jako służąca w domu bogatego lekarza. Dba o porządek, odpowiada za przygotowywanie posiłków, zajmuje się również dziećmi. Gdy pan Antonio, głowa rodziny, wyjeżdża służbowo, a pani Sofia zostaje sama z dziećmi na kilka tygodni, jej pomoc jest jeszcze cenniejsza. Dziewczyna nie przypuszcza jednak, że lada moment sama będzie potrzebowała opieki ze względu na nieplanowaną ciążę z Ferminem.


    (Źródło: youtube.com)

    Cuarónowi na pewno należą się brawa! Nie dość, że wyreżyserował film i napisał scenariusz, to jeszcze odpowiadał za zdjęcia i zajmował się montażem! Za te zdjęcia do "Romy" wielkie chapeau bas, bo one są przecudne! Wiele z nich to prawdziwy majstersztyk. Niestety jednak sama historia, choć bardzo osobista, wręcz intymna, nie jest tak dobra jak warstwa wizualna. Obraz jest śliczny, fabuła jedynie poprawna. 

    O ile rozumiem ideę filmu kameralnego, będącego niejako próbą sportretowania rzeczywistości meksykańskiej rodziny i jej służącej, przez co akcja filmu jest niespieszna, to nie kupuję jej w takiej odsłonie. Albo inaczej: lubię ją, podoba mi się, ale nie aż tak jak festiwalowemu jury z Wenecji. Bez wspaniałych zdjęć i specyficznego klimatu o "Romie" bardzo szybko byśmy zapomnieli! Z tego też względu nie jest ona dla mnie żadną konkurencją dla rewelacyjnej "Zimnej wojny"!
    Oburzeni? Niby dlaczego! U Pawlikowskiego mamy nie tylko fantastyczne zdjęcia Łukasza Żala i świetną muzykę. Mamy to przede wszystkim bardzo mięsistą historię trudnej miłości dwojga artystów w świecie okrutnym dla człowieka, zwłaszcza tego wrażliwego. I to historię tak mocną, wyrazistą, skomplikowaną i fenomenalnie zagraną, że podczas seansu siedzimy w kinowym fotelu jak zaczarowani. 

    Wrażenia jakie wywarła na mnie nowość Pawlikowskiego "Roma" nie jest w stanie powtórzyć. I cóż, pozostanie jedynie naprawdę ślicznym filmem trochę o niczym, choć ostatnie 30 minut również dość mocno działa na emocje widza. Szkoda więc, że akcja w tej produkcji zaczyna się tak późno. 







    (Źródła: cityam.com, spidersweb.pl i hollywoodreporter.com)

    Continue Reading

    Za nami pierwsze dni 33. edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Jak dotąd zobaczyłam siedem z zaplanowanych dwudziestu jeden filmów. Jak prezentują się oceny? Naprawdę dobrze! Trzy filmy bardzo mi się spodobały. Które? Sprawdźcie sami.


    W tym miejscu przypominam również, że festiwalowa uczta trwa do końca tygodnia. Program wydarzenia dostępny jest TU. A o tym, które produkcje wciąż przede mną przeczytacie w TYM miejscu :)


    PEWNEGO RAZU W LISTOPADZIE, reż. Andrzej Jakimowski
    Niestety tym razem obraz Andrzeja Jakimowskiego zupełnie nie trafił w moje serce. Choć losy Mamusi i Mareczka wzruszają, to gdzieś w połowie fabuła zaczyna się rozmywać. Historia z psem zaczyna rozpraszać (i nawet nieco irytować), a dokumentalne wstawki niczego nie wnoszą. Szkoda potencjału aktualnej tematyki (tracenie dachu nad głową przez ludzi nękanych przez czyścicieli kamienic) i talentu Kuleszy.

    Ocena: 5,5/10

    (Źródło: youtube.com)


    STRASZNA KOBIETA, reż. Christian Tafdrup
    Marie tylko wygląda uroczo. Za jej anielskim spojrzeniem kryje się istny diabeł. I to w naprawdę paskudnym wydaniu! Uwodzi i usidla niczego niespodziewającego się Rasmusa, który ochoczo manipuluje. Zakochany mężczyzna początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego, co się święci. Gdy dostrzega niepokojące symptomy, jest już za późno...
    Fenomenalny scenariusz, świetne dialogi i bardzo dobrze zagrane postacie! Ten film bawi i przeraża. Seans obowiązkowy dla wszystkich tych, którzy cenią sobie w kinie poczucie humoru na wysokim poziomie!

    Ocena: 8/10


    (Źródło: youtube.com)

    DJAM, reż. Tony Gatlif
    Póki co chyba największe zaskoczenie tegorocznego WFF. Algierski reżyser we francuskiej produkcji o aktualnej sytuacji Grecji. Młoda Greczynka z Lesbos wybiera się w podróż do Stambułu. Po drodze spotyka równolatkę z paryskiego przedmieścia, którą zgarnia pod swoje skrzydła. 
    Ciekawa opowieść, świetne kreacje pierwszoplanowe, cudowna muzyka i niesamowity klimat wyspy na styku kultur: greckiej i tureckiej. 

    Ocena: 7/10


    (Źródło: youtube.com)

    BALKAN NOIR, reż. Drazen Kuljanin

    Opowieść o rodzicach, których córeczka zniknęła w czasie urlopu spędzanego na Bałkanach, na myśl przywołała mi nieco historię zaginięcia małej Madeleine McCann podczas wakacji w Portugalii. Od razu oczekiwałam więc fascynującego thrillera. Co dostałam? Dość dziwną produkcję o zrozpaczonym i zrezygnowanym ojcu i rozchwianej emocjonalnie, żądnej zemście matce, która mocno pogubiła się w życiu. 

    I chociaż warstwa wizualno-dźwiękowa jest naprawdę ciekawa (ta gra kolorami, ta muzyka, te wstawki ze starych reklam papierosów), to chaotyczny, niedopracowany scenariusz - nie mający jak dla mnie za dużo ładu i składu - psuje nasz odbiór. 
    Ocena: 5/10
    (Źródło: imdb.com)

    NOWOŚĆ, reż. Drake Doremus



    On i ona. Poznają się przez aplikację randkową. Umawiają na niezobowiązujący seks, a wychodzi z tego najprawdziwszy związek. Martin i Gabi są młodzi, wykształceni, pełni pasji. Ich relacja wchodzi jednak w ostry zakręt, gdy dziewczyna namawia ukochanego do przekraczania kolejnych barier i zbierania nowych doświadczeń.
    W jednej scenie bohaterka wyznaje chłopakowi, że kusi ją wszystko co nowe i wtedy oddaje się temu bez reszty, aż wreszcie wypala się i... sięga po kolejną nowość. Taki sam jest jej stosunek do związków: gdy wkrada się rutyna, niezmiernie kuszą ją nowe doznania, nowe możliwości. Pytanie tylko, czy w ten sposób nie stracie tego, co już znane, oswojone i przede wszystkim - tak bardzo cenione...

    Bardzo dobry dramat amerykańskiego reżysera. Mam nadzieję, że któryś z rodzimych dystrybutorów pokusi się o wykupienie tej produkcji!

    Ocena: 7/10




    (Źródło: youtube.com)

    JULIA JEST, reż. Elena Martin

    Miało być o dziewczynie, która w obliczu przeprowadzki do innego kraju o odmiennej kulturze próbuje zdefiniować kim tak naprawdę jest. Bo prawda to, że zwykle określamy się przez pryzmat osób, z którymi mamy styczność. Mówimy o sobie matki, córki, siostry, dziewczyny tej lub tamtej osoby.
    Gdy Julia zostawia w Barcelonie rodziców, brata, najlepszą przyjaciółkę i chłopaka, oczekuje, że pozna inny świat i samą siebie. Tę prawdziwą. Niestety jej pobyt w Berlinie nie jest tak fascynujący jak zakładała. Co gorsze, dla widza również jest on naprawdę nudny. Bohaterce brakuje odwagi, charyzmy, a nade wszystkim jakiegoś pierwiastka, który zaciekawia. Mimo że w pewnym momencie otwiera się na ludzi oraz nowe doświadczenia, a akcja nabiera tempa, nadal widać, że reżyserce zabrakło pomysłu jak pokierować główną bohaterką, by zaprezentować główną myśl filmu.

    Ocena: 4/10

    (Źródło: youtube.com)


    CZUWAJ, reż. Robert Gliński

    Obraz Glińskiego szokuje w zwiastunie. W filmie jest zresztą podobnie. Starcie grupki dresów wrzuconych - niejako wbrew własnej woli - do środowiska harcerzy ogląda się naprawdę przyzwoicie. Szkoda tylko, że tak mniej więcej do połowy. Później scenariusz uderza w tony absurdu. Abstrahując od tego, że jako wieloletnia harcerka doskonale wiem jak wyglądają letnie obozy, jakie normy muszą być spełnione, żeby można było je zorganizować i - w związku z tym - jak bardzo nierealny jest ten z obrazu Glińskiego, to sam rys głównych postaci: Jacka oraz Norberta wydają się być nieprawdziwe. Do pewnego momentu widz nie zwraca na to uwagi. Albo inaczej: zwraca, ale przymyka oko na liczne przerysowania. Jednak kiedy już co drugie słowo wypowiadane przez harcerzy zaczyna się na k..., a druh oboźny więcej czasu spędza na prowadzeniu prywatnego śledztwa niż opiekowaniu się chłopcami będącymi pod jego opieką, widz cytuje fragment piosenki Elektrycznych gitar "Co ja robię tu?". 

    Na plus zdecydowanie pozostaje estetyka jak z filmów młodzieżowych lat 70. ("Podróż za jeden uśmiech"), momentami niezłe dialogi oraz sam zamysł zderzenia dwóch młodzieńczych światów: harcerskiego i ulicznego. Niestety kulejący scenariusz oraz irytująca postać (i mimika!) grana przez Mateusza Więcławka znacznie zepsuły seans.

    Ocena: 5,5/10
    (Źródło: youtube.com)


    Continue Reading

    Tak, wiem. Nie było mnie baaaardzo długo. Tak, wiem. Zastanawialiście się co się stało. Tak, wiem. Niektórzy może nawet trochę tęsknili. Ale na serio, mam swoje powody i dowody na to, że absencja blogowa nie wynikała z lenistwa. No, może wynikała w zaledwie 2%. Jednak główne przyczyny leżą zupełnie gdzie indziej.


    (Źródło: imoviequotes.com)

    W pędzie życia bezwiednie odhaczamy kolejne punkty z listy "to do", która ma to do siebie, że nieustannie się wydłuża mimo skrupulatnego wykreślania (pseudo)rzetelnie wykonanych zadań:

    - zrobić zakupy  ✔
    - wyrzucić śmieci  ✔
    - odwiedzić Babcię  ✔
    - oddać książkę do biblioteki  ✔
    - wstawić notkę na bloga.....:(

    Mamy poczucie, że wszystko jest nijakie. Wszyscy jesteśmy jednakowi. Brakuje nam oryginalności, wyrazistości. 

                                                                                               (Źródło: linglebogfacts.com)

    Przychodzi więc w życiu taka chwila, w której myślisz, podobnie jak Agnieszka Chylińska w pierwszych wersach poniższej piosenki, co zrobisz, kiedy powiesz sobie "dość!".

    (Źródło: youtube.com)

    Zaczynasz wtedy robić porządki. Najpierw takie mentalne, we własnej głowie. Szacować dotychczasowe sukcesy i porażki, spisywać plany, snuć marzenia i rachować które z nich są w zasięgu ręki. Większość ludzi na tym etapie wymięka. Z bezsennych nocy przeznaczonych na rozważania i długich samotnych spacerów nic nie wynika, nic się nie zmienia. Bo braknie odwagi.

                                                                                                (Źródło: sharegif.com)

    Ze mną tak nie było! W ten właśnie chwili mogłam utożsamić się z kimś, do kogo zwykle mi bardzo daleko - czyż to nie ironia losu? :)

                                                                                                  (Źródło: wordsonimages.com)

    Po porządkach w głowie przyszedł czas na czyny. W ostatnim czasie dokonałam kilku dużych zmian. Jedne były stosunkowo proste i całkiem przyjemne, inne do przyjemnych nie należały. Niemniej trzeba było zrezygnować z kilku rzeczy, by na inne znalazło się miejsce. I czas. Przykro mi, ale właśnie blogowanie musiałam odpuścić...



                                                                       (Źródła: dailymail.co.uk, gododabsurdity.com i thegloss.com)

    Wybaczcie! Musiałam. Ale wracam! I obiecuję, że będę pisać i starać się robić to jak najlepiej! Bez względu na wszystko. 

                                                                                                    (Źródło: pinterest.com)

    To jak? :)

                                                                                                     (Źródło: sharegif.com)
    Continue Reading

    Idealna zabawa dla miłośników thrillerów, kina historycznego i boskiego Gary'ego Oldmana :) No dobra, Toma Hardy'ego również. 


    (Źródło: joblo.com)

    KONKURS!


    Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

    Za którą rolę najbardziej cenicie jednego z dwóch głównych aktorów "Systemu" - Gary'ego Oldmana lub Toma Hardy'ego? Swój wybór krótko uzasadnij.

    (Źródło: youtube.com)

    Na odpowiedzi - umieszczone w komentarzach pod notką - czekam do czwartku do godziny 22. Pamiętajcie o dodawaniu adresu e-mail, za pomocą którego będę mogła się z Wami skontaktować w przypadku wygranej! Wyniki zostaną opublikowane w piątek rano. 

    Zwycięzca otrzyma podwójną wejściówkę na premierowy pokaz filmu "System"* do kina Atlantic (ul. Chmielna, Warszawa) na piątkowy seans o 20:30.

    EDIT: Nagroda trafia do autora poniższej odpowiedzi:

    "Gary Oldman jako Ludwig van Beethoven w "Wiecznej Miłości". To tak naprawdę pierwsza rola tego niezwykle charakterystycznego aktora, która zwróciła moją uwagę na jego kunszt i wirtuozerię. Porażający, niezwykły, sugestywny i bardzo przekonywujący, wspaniale oddał trudny charakter geniusza muzyki klasycznej. W mojej ocenie swoją grą w pełni odzwierciedlił miłość Beethovena do muzyki, kobiet oraz bezsilność i upodlenie człowieka tracącego słuch, który dla niego jest najważniejszym zmysłem. "

    *Więcej o filmie TUTAJ.
    Continue Reading

    Skoro eventowe podsumowanie 2014 mamy już za sobą, najwyższy czas na próbę oceny produkcji, które w tym roku miały swoją polską premierę. W rodzimych kinach filmów było bez liku, sporo z nich udało mi się obejrzeć, ale przygotowanie poniższego zestawienia wcale nie należało do najłatwiejszych zadań. Zobaczcie, co wyszło z mojego kilkudniowego rozmyślania o najbardziej i najmniej udanych tegorocznych tytułach!

    NAJLEPSZE FILMY ROKU

    7 produkcji, które podbiły moje serce. 7 różnych filmów, które - każdy na swój sposób - na długo po seansie siedziały w mojej głowie. I do których chętnie bym wróciła!

    GRAND BUDAPEST HOTEL


    (Źródło: thedissolve.com)
    Estetycznie nieskazitelna, kolorystycznie oszałamiająca, muzycznie dopracowana, fabularnie kunsztowna, humorystycznie mistrzowska produkcja geniusza X muzy - Wesa Andersona. Zakochałam się w jego kinie nie tak dawno, przy premierze "Kochanków z Księżyca", ale od tamtego seansu regularnie sięgam po starsze dzieła. I jestem nimi równie zachwycona!
    *Poziom niedorzeczności i specyficzny humor sprawiają, że nie każdemu "Grand Budapest Hotel" przypadnie do gustu. Ale tak to już bywa :)


    WIELKIE PIĘKNO


    (Źródło: polskieradio.pl)
    Kolejny film, który oszałamia widza rewelacyjnymi ujęciami, świetną grą kolorów i światła. Opowieść starzejącego się dziennikarza, który zaczyna podsumowywać swoje życie, podjęte decyzje, niezrealizowane marzenia, odwieczne pragnienia. Świetna, uniwersalna historia na tle - z jednej strony energetycznego, z drugiej zaś sentymentalnego i melancholijnego - Wiecznego Miasta. Skłania do refleksji, a ścieżka dźwiękowa jest jedną z najlepszych w tym roku!


    CHŁÓD W LIPCU

    (Źródło: theguardian.com)
    Takie thrillery mogę oglądać codziennie! Klimat buduje tu idealne połączenie mrocznych ujęć, tajemniczej muzyki i przeciętności głównych bohaterów. Mimo braku ogromnych, kosztownych efektów specjalnych trzyma w napięciu do ostatniej chwili, a suspesom nie ma końca. Bardzo dobre kino gatunkowe rodem z USA. Perełka tegorocznego Warszawskiego Festiwalu Filmowego.


    ONA


    (Źródło: cinemablend.com)
    W każdej recenzji "Ona" jest opisywana jako film o miłości. Owszem, zdecydowanie mówi o miłości. Skomplikowanej, zawiedzionej, niepewnej. Ale równorzędnym tematem filmu jest... samotność. Która dzielnie stoi w opozycji do tej - tak pożądanej - miłości. Samotność człowieka po rozstaniu, samotność w wielkim mieście, samotność człowieka w świecie maszyn. Wreszcie, samotność w życiu. Po prostu. 
    Całość opowiedziana tak subtelnie, a jednocześnie tak dobitnie. Jeden z najbardziej melancholijnych filmów tego roku, z poruszającym soundtrackiem i Joaquinem Phoenixem, który po raz kolejny udowadnia swój ogromny talent.


    MAMA
    (Źródło: theguardian.com)
    Nie należę do wielkich fanów Xaviera Dolana, ale muszę przyznać: ten film ma w sobie to "coś"! Choć jest nieco za długi, nieustannie porusza widza. Jesteśmy zaskoczeni, przerażeni, zdziwieni, oszołomieni, zachwyceni. I tak non stop, przez cały seans. Widać, że młody, acz nie tak początkujący reżyser, eksperymentuje z zabawą kolorem i ruchem kamerą. Nie boi się łączenia części stricte fabularnej (losy Steve'a) z raczej artystyczną (projekcja Die nt. przyszłości syna) i stawia na rewelacyjnych aktorów, dających z siebie 200%!
    *Antoine-Olivier Pilon jest chyba największym aktorskim odkryciem tego roku.


    MIASTO 44

    (Źródło: natemat.pl)
    Wielu pewnie zaskoczy ta pozycja w zestawieniu najlepszych filmów roku. Nic dziwnego, "Miasto 44" dorobiło się niemałego grona hejterów. Uważam jednak, że zupełnie niesłusznie, bo produkcja Komasy - dedykowana młodzieży - perfekcyjnie trafia w gusta młodego odbiorcy wychowanego (niemalże wyłącznie) na filmach "made in USA". Jest wartko i efektownie. A co najważniejsze: merytorycznie, rzetelnie historycznie. Mimo drobnych potknięć (dwie nieszczęsne sceny, pewne rozmycie fabularne) to naprawdę porządna produkcja, która zasługuje na wyróżnienie.


    WOLNY STRZELEC

    (Źródło: independent.co.uk)
    O tym, jakie są współczesne media i jaki w związku z tym jest portret dzisiejszego widza rewelacyjnie opowiada "Wolny strzelec". Brutalna prawda podana w niezmiernie mocnej formie. Na uwagę szczególnie zasługuje Jake Gyllenhaal w swojej roli życia! Nominację do Oskara ma już w kieszeni!


    NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIA

    Jeden z najbardziej wdzięcznych punktów tego wpisu - filmy, po których nie spodziewałam się aż tak wiele. Osobiście takie produkcje, na które idę trochę nieprzekonana albo nie oczekując filmowej ekscytacji, nazywam "perełkami". Oto 6 tegorocznych :-)

    DIOR I JA
    (Źródło: tribecafilm.com)
    Największe odkrycie Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Dokument o nowym dyrektorze artystycznym domu mody Diora, który w interesujący i przystępny sposób pokazuje proces adaptacji nowego projektanta i tworzenia przez niego nowej kolekcji. Polecam nie tylko fanom mody!


    OMAR
    (Źródło: hollywoodreporter.com)
    Już brakuje mi komplementów na tę produkcję. Ilekroć ktoś pyta o najlepszy film roku, w głowie zawsze mam "Omara". Nie wiem jak to się dzieje, że kino Bliskiego Wschodu tak mnie porusza. Wiem jedno: "Omar" to rewelacyjne połączenie romansu, thrillera politycznego, dramatu i kina akcji z fabułą osnutą wokół uniwersalnych kwestii: miłości, przyjaźni, honoru, wolności i patriotyzmu. Kino najwyższej klasy!


    O KROK OD SŁAWY
    (Źródło: film.interia.pl)
    To miał być dokument o piosenkarkach, które nie zostały gwiazdami estrady. Byłam ciekawa tej produkcji, ale nie oczekiwałam po niej aż tak mocnych wrażeń. Bo "O krok od sławy" można odczytywać dwojako. Z jednej strony tylko w kategoriach muzycznych: jako film o utalentowanych, pracowitych kobietach, które z różnych przyczyn nie zrobiły zawrotnej kariery. Z drugiej zaś jako prawdę o naszym życiu: by nie rezygnować ze swoich pasji i robić to, co się kocha.
    Nie dość, że mądry, to jeszcze prawdziwy i wzruszający film z całą masą świetnych dźwięków!


    GOŚĆ
    (Źródło: geekadelphia.com)
    "Gościa" widziałam w ostatnich dniach i bardzo mnie zaskoczył. Co prawda, pochlebne opinie słyszałam mniej więcej od 2 miesięcy, ale wciąż nie było okazji do odbycia seansu. Wreszcie się udało, a efekt był naprawdę pozytywny. 

    Częściowo stylizowany na "Drive'a" (aparycja i zachowanie głównego bohatera, zabawa kolorami, mroczny klimat), częściowo pastiszowy (prześmiewa typowe thrillery i kino akcji). Wciągający. Warty obejrzenia!



    ZACZNIJMY OD NOWA
    (Źródło: rickysfilmreviews.com)
    Inna muzyczna opowieść Johna Carney'a ("Once"). Podobnie jak wcześniejsza produkcja reżysera oraz dokument "O krok od sławy" częściowo prezentuje genialne brzmienia, częściowo jednak zdradza pewną prawdę o życiu. W tym przypadku pokazuje w jak niebywały sposób przecinają się ludzkie losy, jak drobne zdarzenia mogą zmienić bieg naszego życia i jak z pozoru smutne doświadczenia potrafią przynieść dużo dobra. Pozytywna pozycja nie tylko na zimowe wieczory. Z jednym z lepszych soundtracków!


    JEZIORAK

    (Źródło: filmweb.pl)
    Dobry kryminał rodzimej produkcji. Akcja toczy się listopadową porą w mrocznych lasach okolic Olsztyna. Tajemnicę zaginięcia dwóch lokalnych policjantów odkrywamy kawałek po kawałeczku, w pewnym momencie orientując się, że nadal jest więcej pytań niż odpowiedzi. Reżyser Michał Ołtowski trzyma nas w napięciu i pokazuje, że o solidne kino gatunkowe wcale u nas nie trudno. 


    NAJDZIWNIEJSZY FILM ROKU

    Tej kategorii nie mogło zabraknąć. Dlaczego? Bo w czasie Festiwalu KAMERA AKCJA zobaczyłam film, o którym pamiętam do dziś, a który nie wpisuje się do żadnej innej sekcji. To produkcja na wskroś absurdalna... 

    LEGENDA KASPARA HAUSERA

    (Źródło: filmweb.pl)
    Typowy przedstawiciel kina artystycznego. Psychodeliczne brzmienia, czarno-białe zdjęcia, pokręcona fabuła i szalone postacie. A w tym wszystkim podwójna rola Vincenta Gallo, który przeszedł samego siebie. Ciekawe dziwadło!

    NAJGORSZE FILMY ROKU

    7 produkcji, które nie wyszły. 7 tytułów, przy których można płakać, ale z rozczarowania, żenady, sięgającego zenitu absurdu, który jednak nie powinien mieć miejsca. Może to mój gust, moja wrażliwość nie pozwoliła docenić poniższych filmów, a może po prostu były bardzo słabe. Sami oceńcie!

    RIO, I LOVE YOU

    (Źródło: thelowdownunder.com)
    Półtoragodzinna mieszanka nonsensu i głupoty, w której niedorzeczność goni niedorzeczność, a tej pogoni nie ma końca. Co najlepsze, moje iście absurdalne komentarze i myśli związane z filmem, po sekundzie pojawiały się na ekranie. To niesamowite, że powstał tak dziwny film, w którym trudno szukać sensu. "Rio, kocham Cię" niestety nie jest zabawne, chociaż łzy pojawiły się na mojej twarzy. Z zażenowania.


    IMIGRANTKA

    (Źródło: tvn24.pl)
    Rozmyta historia biednej Polki przybywającej z chorą siostrą do Stanów. Główna bohaterka szuka szczęścia w wielkim świecie, a pod jej nogi trafiają same kłody. Proza życia wielu imigrantów lat 20. i 30. XX wieku opowiedziana jednak nijak. Stereotypowy rys postaci, naciąganie faktów, przedziwne połączenie losów bohaterów nieuchronnie zmierzające do eskalacji gniewu, rozżalenia i przemocy. Aż z żalem patrzy się na trójkę dobrych aktorów (Marion Cotillard, Joaquin Phoenix, Jeremy Renner) zaangażowanych w ten projekt... 


    UDAJĄC GLINIARZY

    (Źródło: urbanrhetoricblog.blogspot.com)
    Miało być nowe wydanie "21 Jump Street". Niestety, nie udało się. Policyjna komedia z serii "buddy movies" jest kiczowata i przewidywalna. Stare gagi i stare pomyłki językowe smakują gorzko. Trudno więc o dobrą zabawę na takim seansie...


    NIMFOMANKA - część 1

    (Źródło: film.org.pl)
    Wiem, że fanów von Triera jest cała masa, ale niestety nie dołączam do tej paczki. A tym bardziej po seansie pierwszej części "Nimfomanki" (na drugą nigdy się nie wybrałam!). Produkcja rewelacyjnie ograna marketingowo niestety nie broni się podczas seansu. Główna bohaterka nie przekonuje (to pewnie bardziej wina scenariusza niż samej gry), niektóre ujęcia są przedziwne, gdyż niczego nie wnoszą - nie wiadomo dlaczego w ogóle dołączono je do ostatecznej wersji filmu. Jak dla mnie, bez ładu i składu. Film stworzony po to, by szokować. Niestety, nie ma za bardzo czym, ponieważ idealnie pasuje tu hasło: "Dużo hałasu o nic"....


    DROGA DO ZAPOMNIENIA

    (Źródło: film.onet.pl)
    Jeśli miałabym powiedzieć, który film był najbardziej nijaki i przez to najnudniejszy, bez wahania wskazałabym "Drogę do zapomnienia". Produkcja z Colinem Firthem w roli głównej powstała na podstawie bestsellera. Podejrzewam, że książka jest dość wciągająca, a to w ekranizacji coś "nie zagrało". Możliwe, że to zbyt monotonny montaż, może przeciągnie pewnych wątków. Po zakończonej projekcji pozostałam obojętna na to, co przed chwilą zobaczyłam. A to chyba najgorsze uczucie jakie może spotkać kinomana...



    LUCY

    (Źródło: variety.com)
    Niewypał Luca Bessona. Aż dziw, że ten reżyser stworzył coś podobnego. Początek dość intrygujący, wartki, mimo że fabuła osnuta na jednym z największych mitów (człowiek wykorzystuje tylko 10% swojego mózgu). Później zaczyna się horror. Jedni twierdzą, że to z definicji miał być pastisz, że wszystko tak specjalnie zrobiono. Możliwe. Ale nawet ten argument nie sprawia, że widzę jakikolwiek sens w oglądaniu "Lucy". Dla mnie niestety porażka.


    TRANSCENDENCJA

    (Źródło: film.onet.pl)
    "Transcendencja" to chyba najbardziej bolesny seans mijającego roku. Trailer zwiastował dość niezłe kino science-fiction. Początek filmu wciąż podtrzymywał takie przeczucie. Niestety stosunkowo szybko okazało się, że całość jest iście ko(s)miczna! Nawet udział Johnny'ego Deppa nie ratował sytuacji. Jeśli sięgniecie po tę produkcję, przygotujcie się na baaaardzo długie dwie godziny, bo nudne filmy dłużą się niemiłosiernie....


    NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE


    Najsmutniejsza z kategorii, gdyż po tej produkcji oczekiwałam sporo. Wierzyłam, że tak zacny reżyser dostarczy film mądry, intrygujący, skłaniający do dyskusji... na poziomie. Och, jak bardzo się pomyliłam...


    OBCE CIAŁO

    (Źródło: news.o.pl)
    Zacierałam ręce, gdy przeczytałam, że na WFF zostanie zaprezentowany (premierowo!) najnowszy film Zanussiego. Jeszcze bardziej cieszyła się, gdy udało mi się odebrać na niego wejściówkę. Niestety, już pierwsze kilkanaście/dziesiąt minut seansu spowodowało, że radość wyparowała i została zastąpiona przez zdziwienie, rozczarowanie, a nawet zażenowanie. 


    Od twórcy takiej klasy człowiek wymaga więcej. To fakt. Ale jeśli premierę nowego dzieła ów twórca rozpoczyna od listy zażaleń skierowanych pod adresem PISFu i innych reżyserów/scenarzystów, to ja, jako widz, nie wiem gdzie mam oczy podziać i co sobie pomyśleć o takim reżyserze. Tym bardziej, że później reżyser ten, zamiast prowadzić filozoficzną rozprawę między bohaterkami feministycznymi a prostolinijnym, konserwatywnym bohaterem, i w ten sposób stymulować mnie do intelektualnych rozważań i skłaniać do filozoficznej refleksji nad kondycją współczesnych społeczeństw oraz wyznawanych przez nich wartości, wkłada w usta swoich bohaterów slogany z gazet i wszędzie podpiera się stereotypami. 

    Z wielkim smutkiem wspominam ten seans, a także późniejszą prasową wymianę zdań Zanussiego i jego fanów z krytykami filmu. Szkoda, że dyskusję o produkcji sprowadzono do poziomu tak niskiego jak klasa "Obcego ciała", a osoby negatywnie oceniające produkcję niemalże porównywano do stada wilków, które jest żądne krwi....



    NAJLEPSZE FILMY OBEJRZANE W TYM ROKU (produkcje sprzed 2014)

    Kilka filmów obejrzanych dopiero ostatnio. Produkcje stare i nowe, które wkradły się do mojego serca i do których zapewne będę co jakiś czas wracać.

    CINEMA PARADISO

    (Źródło: youwoncannes.com)

    Przepiękna opowieść o miłości, przyjaźni, pasji i oddaniu. O słabości do kina i czerpaniu radości z możliwości przybliżaniu kinematografii innym. Urocza, ciepła produkcja, która od początku chwyta za serce. Wspaniały, kultowy film ze słodkim Salvatore Cascio w roli małego Toto i z genialną ścieżką dźwiękową mistrza Ennio Morricone. To trzeba zobaczyć!

    POGORZELISKO

    (Źródło: independent.co.uk)
    Na "Pogorzelisko" trafiłam przypadkiem na kanale TVP Kultura. I wiem jedno: nigdy nie zapomnę tego filmu. Wywarł na mnie olbrzymie wrażenie! Retrospektywna opowieść matki bliźniaków, która na łożu śmierci prosi o spełnienie jednej prośby, za sprawą której zostaje odkrywa historia jej życia. Zagmatwane losy głównej bohaterki doświadczonej piętnem wojny i specyfiką bliskowschodniej mentalności poruszają do głębi. Tak, że po policzkach spływają nam łzy. Nikt nie pozostanie obojętny. To pewne!


    RUST AND BONE

    (Źródło: theharker.com)
    Rewelacyjna Marion Cotillard w jednej z najlepszych ról! Tragedia młodej treserki orek łączy jej losy z nowo poznanym mężczyzną - nieporadnym ojcem kilkuletniego chłopca. Przypadkowa znajomość, w obliczu trudnych okoliczności, ni stąd ni zowąd staje się poważnym związek. A tym, co jak magnez przyciąga do siebie bohaterów, są ich przeciwstawne cechy. Gorzka prawda o życiu, samotności i potrzebie bliskości. Nietypowe love story, w którym świetnie sprawuje się partnerujący Cotillard Matthias Schoenaerts.


    TRYLOGIA LINKLATERA (1, 2 i 3)

    (Źródło: film.onet.pl)

    Jeśli w tym roku pojawiało się nazwisko "Linklater", to w 99,9% przypadków było tak w odniesieniu do jego ostatniego dzieła "Boyhood" (wciąż nie widziałam). Ja jednak w ostatnich miesiącach rozkoszowałam się innymi produkcjami - trylogią ("Przed wschodem słońca", "Przed zachodem słońca", Przed północą"). 

    Wszystkie części są genialne, choć najbardziej przemawia do mnie pierwsza - młodzieńcza, nieco idyllistyczna. O klasie trylogii świadczy świetny pomysł, wyraźna reżyserska precyzja, kunszt aktorski (wspaniały duet: Julie Delpy i Ethan Hawke) oraz uniwersalny wymiar opowieści. Całość to źródło trafnych cytatów o marzeniach, miłości, planach na przyszłość, odkrywaniu świata, byciu z innymi ludźmi.

    PITBULL

    (Źródło: film.org.pl)

    Jedna pozycja przeznaczona dla polskiej produkcji. Wcześniej widziałam zaledwie fragmenty serialu. W pierwszej połowie roku udało mi się zobaczyć film. Niesamowity! Marcin Dorociński bryluje! Patrząc na niego w "Pitbullu" przestaje się widzieć aktora, a zaczyna wierzyć, że to prawdziwy kryminalista. Jego chód, sposób mówienia, a nawet spojrzenie są niezmiernie przekonujące. Do tego idealny klimat dużej i małej przestępczości oraz policyjnej rzeczywistości. Świetne kino!

    GRA

    (Źródło: serialeifilmy.tv)

    Takiego Finchera uwielbiam! Niezwykła intryga, przekonujące postacie i wciąż rosnące tempo akcji. Do tego aktorska plejada (zwłaszcza Douglas i Penn). Lepiej już chyba być nie może. 

    Co najciekawsze, po seansie w głowie pozostają ważne pytania dotyczące umiejętności cieszenia się z życia, korzystania z nadarzających się szans czy granic, do których człowiek jest w stanie się posunąć. 



    GROBOWIEC ŚWIETLIKÓW

    (Źródło: tvp.pl)
    Po anime nie sięgam z własnej, nie przymuszonej woli. Nigdy! Azjatyckie kino nie jest mi specjalnie bliskie, ale co roku - dzięki Festiwalowi Pięciu Smaków - próbuję kilku nowych produkcji. I tym samym próbuję się do niego przekonać, odkryć jego głębię, zachwycić się klimatem. Nie zawsze to wychodzi. Z anime było jeszcze trudniej, więc wszechobecnych peanów na część "Grobowca świetlików" pokornie wysłuchiwałam i... nie oglądałam ich. Do czasu. 
    Seans historii chłopca, który w wyniku wybuchu II wojny światowej musi stać się jedynym opiekunem młodszej siostrzyczki, chwyta za serce. To bardzo mądra i wzruszająca opowieść o miłości, wierności i braterstwie. O dramacie wojny. Serdecznie polecam!

    Continue Reading
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      5 miesięcy temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      2 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      7 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top