facebook instagram filmweb

Okiem Kinomaniaka

    • Strona główna
    • O mnie
    • .
    • -

    Jason Statham znów wkracza do akcji. Jako płatny zabójca walczy w imię dobra. Jego moralność jest nieskalana, serce pełne miłości, a sprawność fizyczna sięga zenitu. By obrazek był iście wspaniały towarzyszy mu na ekranie piękna Jessica Alba, której uroda miała przykryć fabularne braki produkcji. Niestety, nie ukryła...


    (Źródło: denofgeek.com)

    Tym razem Arthur Bishop staje oko w oko ze swoim dawnym przyjacielem, który marzy o podbiciu świata. A raczej jego części - czarnego rynku. Chce być jednym dostawcą broni na świecie i w związku z tym zamierza zlikwidować swoich konkurentów. Brudną robotę ma wykonać najlepszy z najlepszych - Bishop, którego nasz zły bohater szantażuje zabiciem pięknej i dobrej Giny. 


    Wybuchów, pościgów i scen walki nie brakuje. I nie są one złe. Gorzej się robi, gdy bohaterowie zaczynają rozmawiać. A przynajmniej próbować rozmawiać. Na poziomie dialogów film bowiem kuleje. Minusem jest też obecność Alby, która poza walorami estetycznymi niczego nie wnosi (no jeszcze sporą dozę infantylności swojej bohaterki). 

    Niektórzy uważają ten film za parodię gatunku sensacyjnego, choć osobiście nie doszukałam się tu żadnego, puszczonego do widza, oczka. W moim odczuciu to dość słaba propozycja kina akcji, która - mam nadzieję - na zawsze zakończy serię "Mechanika". Bo o ile trylogia "Transportera" jest dobra, tak jego nowe wcielenie okazało się niewypałem.


    (Źrodło: youtube.com)

    Continue Reading

    Tematyka rodzicielka wciąż jest mi mocno odległa. Rozterki matek zdecydowanie nie należą do kręgu moich zainteresowań, ale postanowiłam zaryzykować seans - jakby się wydawało - wyłącznie dla świeżo upieczonych mamusiek. Choć zwiastun nie wróżył sukcesu, salę kinową opuściłam z uśmiechem na ustach. Oto dlaczego! 

    (Źródło: multikino.pl)
    Najlepszy w tej produkcji jest scenariusz. I nic w tym dziwnego, bowiem maczali w nim palce twórcy filmu "Kac Vegas", który - co tu dużo mówić - jest genialnym blockbusterem :) Choć ani kolejne zdarzenia pokazane w "Złych mamuśkach" nie są nieprzewidywalne ani też rys poszczególnych bohaterek nie należy do świeżych, świetnie bawimy się oglądając przygody Amy, granej przez śliczną, aczkolwiek niezbyt powalającą aktorsko Milę Kunis. Jej postać to, możemy powiedzieć, dobra-zła matka. Na co dzień stara się sprostać wszelkich wyzwaniom i najrzetelniej zrealizować wszystkich zadania, jakie stawiane są jej jako żonie, matce, kochance, pracownicy, członkini kół rodzicielskich i innych grup, w których jako przykładna matka powinna się angażować. W pewnym momencie potulna Amy tupie nogą i głośno krzyczy, że ma tego dosyć i od teraz pod uwagę bierze także... samą siebie. Niestety jej plan mocno krzyżuje wizję nadgorliwej i chętnie awanturującej się Gwendolyn aka Perfekcyjnej Pani Mamy, która postanawia dać się we znaki naszej bohaterce.  

    (Źródło: youtube.com)
    Najjaśniejszą postacią tytułu niewątpliwie jest Kathryn Hahn, której nazwiska większość z nas nie kojarzy, ale buzię już owszem. To genialna aktorka komediowa, która w "Złych mamuśkach" wreszcie dostała szansę mocniejszego zaznaczenia swojej obecności i swojego talentu na ekranie. Do tego dużym plusem scenariusza jest jego składowa - dialogi. Te także brzmią przekonująco i - co najistotniejsze w przypadku komedii - zabawnie! (Choć jedna kwestia została co najmniej zapożyczona (jeśli nie po prostu skopiowana) z innej, komediowej produkcji (bodajże z Melissą McCarthy lub Rebel Wilson w roli głównej)). Wisienką na torcie jest rewelacyjny soundtrack. Ścieżka dźwiękowa naprawdę udała się twórcom i zamyka listę największych zalet filmu.

    Nie sposób jednak nie wspomnieć o tym, że choć "Złe mamuśki" bawią, to obserwacja, na podstawie której powstał scenariusz jest niezmiernie smutna. Bo oto w dzisiejszych czasach na matkach ciąży niejako przymus bycia idealną. Wpasowania się do wzoru Perfekcyjnej Pani Mamy, która rewelacyjnie sprawdza się w pracach rodzicielsko-domowych, świetnie spełnia jako żona i kochanka, niebywale atrakcyjnie prezentuje (fit sylwetka i te sprawy), angażuje w życie społeczności lokalnej, jest genialną przyjaciółką, siostrą, córką, sąsiadką, a w dodatku ma jeszcze czas i chęci na rozwój innych pasji. Ten zatrważający insight sprawia więc, że produkcja twórców "Kac Vegas" jest czymś nieco większym niż zwyczajna komedia familijna. Złapcie więc swoje mamy, zabierzcie je na seans, a później ucałujcie czule w czółko, dziękując za to, że nie oszalały, gdy Wam (mam nadzieję) radośnie matkowały :)


    (Źródło: film.wp.pl i multikino.pl)


    Continue Reading

    W życiu tylko kilka rzeczy jest pewnych. Narodziny i śmierć - to wiadomo. Ale pewne jest także to, że większość z nas kilka razy narodzi się na nowo. Gdy odkryjemy, co chcemy robić, gdy spotkamy na swej drodze tę właściwą osobę, a także wtedy, gdy coś nagle zawali się w naszym poukładanym, czasami nawet do bólu przewidywalnym, życiu. I to o tym ostatnim, niewątpliwie zwrotnym momencie, opowiada film Mii Hansen-Løve.

    (Źródło: wiosnafilmow.pl)

    Nathalie jest nauczycielką filozofii. Gołym okiem widać jej pasję i zaangażowanie, z jakim uczy młodzież przede wszystkim samodzielnego myślenia. Prywatnie jest kochającą żoną, troskliwą matką i opiekuńczą córką. Pewnego dnia niespodziewanie mąż wyznaje, że ma romans i odchodzi do innej. Kobieta zostaje więc zupełnie sama - porzucona przez ukochanego, po części opuszczona też przez dorastające dzieci, a pozostawiona z obowiązkiem opieki nad marudną, schorowaną matką. Chyba po raz pierwszy w swoim dorosłym życiu, a już na pewno po raz pierwszy od wielu lat, jest zupełnie wolna. I sama nie do końca wie co mogłaby i tak w ogóle chciałaby zrobić z tą nieoczekiwaną niezależnością.

    (Źródło: youtube.com)
    Bohaterka (fenomenalnie grana przez Isabelle Huppert) poszukuje swojego miejsca na nowo. Choć do tej pory i tak cechowała ją samodzielność, teraz jest zdana niemalże wyłącznie na siebie. Przyjmuje rzeczywistość taką jaka jest i kroczy dalej. Nie użala się nad sobą, nie histeryzuje, ale mimo wszystko, na swój sposób, przeżywa smutek, żal i złość, z którymi musi uporać się, by zakończyć etap żałoby po starym życiu, a następnie - z radością oraz nadzieją, wejść w inny rozdział. Pomocna okazuje się być wówczas znajomość filozofii, którą Nathalie umiejętnie potrafi przełożyć na tzw. prawdziwe życie. Pewne odwieczne prawdy, które przez lata wpajała swoim uczniom do głowy, pozwalają jej przetrwać ten trudny moment bez doznawania dramatycznej utraty chęci do życia.

    "Co przynosi przyszłość" to więc portret współczesnego człowieka, który doświadczając dużych zmian w życiu, borykając się z jakimiś niełatwymi chwilami, nadal potrafi odnaleźć sens istnienia. To także swoista pochwała filozofii jako nauki, która od wieków inspiruje nas do działania i w której zawsze możemy znaleźć przesłanki do nadziei.

    (Źródła: offcamera.pl i bfi.org.uk)

    Continue Reading

    Sklasyfikowanie "Głośniej od bomb" nie jest łatwe. Choć pod względem fabularnym mamy do czynienia z dramatem nacechowanym dość mocno psychologicznym klimatem, to warstwa wizualna nosi pewne znamiona artyzmu. Nieco chaotyczne, lekko surrealistyczne wstawki nadają obrazowi Joachima Triera charakteru niszowości, który tylko uszlachetnia produkcję mówiącą głównie o relacjach rodzinnych w tak trudnym, a jednocześnie oczyszczającym momencie jakim jest okres żałoby. 

    (Źródło: aceshowbiz.com)
    Niewielka salka z przygaszonym światłem. Na ekranie monitora krótki film o Isabelle, znanej fotografce wojennej, a przy stole kilka osób wpatrujących się w ekran. Jak się okazuje to przedstawiciele agencji organizującej pożegnalną wystawę prac owej reporterki. Wśród pracowników znajduje się również Gene, mąż kobiety. Jest nieco wzruszony dopiero co obejrzanym materiałem wideo o tragicznie zmarłej ukochanej, ale stara się zachować zimną krew.

    To swoiste podsumowanie życia bohaterki jest wstępem do rozważań nad jej funkcjonowaniem w rodzinie oraz prowadzoną działalnością zawodową, która jest czymś więcej niż tylko pracą. To krótkie wideo biograficzne stanowi punkt wyjścia do głębszego spojrzenia na jej relacje z najbliższymi, ale i na więzi łączące męża oraz synów już po jej odejściu z tego świata.

    (Źródło: youtube.com)

    Fabuła "Głośniej od bomb" jest niejako dwutorowa. Jedna prowadzi nas przez życie Gene'a i dwóch synów głównej bohaterki (Johana i Conrada), druga stanowi swoisty portret reporterki. Ta pierwsza prezentuje sylwetki trzech mężczyzn w tle zajawiając ich rzeczywistość, typową codzienność. Po części obserwujemy ich samym (charakter, temperament, zwyczajne troski), po części zaś w relacjach z innymi. I każdy - choć panowie są zdecydowanie w innych momentach swojego życia (Gene po stracie żony powraca do randkowania, Johan - starszy z synów, jest młodym mężem i ojcem, zaś młodszy mocno przeżywa trudny czas dorastania) - borykają się z przeróżnymi problemami w kontaktach z kobietami. Brakuje im kobiecej rady, bo sami nie potrafią rozmawiać ze sobą o "tych sprawach".
    Każdy na swój sposób radzi sobie z codziennością, ale głównie ze startą jednej z najbliższych osób: żony/matki. Bo obraz Triera to w dużej mierze stadium przeżywania żałoby. Mężczyźni - każdy inaczej - przeżywa ten trudny czas. Jeden próbuje się zdystansować do wypadku sprzed 3 lat, inny idzie w stronę melancholii i stopniowego powrotu do normalnego życia, jeszcze inny wyraża żałobę złością i gniewem.

    Tak najbardziej w "Głośniej od bomb" podobały mi się jednak sceny prezentujące dorobek reporterski głównej bohaterki w połączeniu z jej komentarzem dotyczącym pracy zawodowej. Bo bycie korespondentem wojennym to nie jest zwyczajne zadanie. To wielka misja. Ważna i odpowiedzialna. A wagę tej misji poznajemy w dwóch scenach: podczas wywiadu telewizyjnego z Isabelle, która rozważa czym jest bycie fotoreporterem w strefach konfliktu oraz w czasie rozmowy męża bohaterki z jej wieloletnim przyjacielem i towarzyszem licznych wypraw na Bliski Wschód. W tych momentach dociera do nas, że niektóre zawody znaczą więcej niż inne, a wykonujący je ludzie każdego dnia żyją w rozdarciu między własnym szczęściem a realizacją misji polegającej na pokazywaniu opinii publicznej trudnej rzeczywistości społeczeństw z krajów objętych wojną.



    (Źródło: ars.pl i kulturalniepogodzinach.pl)
    Pod względem technicznym "Głośniej od bomb" nie jest typowym filmem fabularnym skoncentrowanym wokół tematyki rodzinnej. Reżyser trochę bawi się w nim formą. Pokazuje część zdarzeń z różnych punktów widzenia stosując perspektywę innych bohaterów, śmiało wprowadza elementy nieco absurdalne, a swoim bohaterom (zwłaszcza postaci Conrada) nadaje jakieś znamię niecodzienności. Ta "dziwność" ma jednak swoje przyczyny. Szczególnie zaś w odniesieniu do młodszego z synów. Jest bowiem sposobem radzenia sobie ze stratą, i to taką największego kalibru - utratą jednej z najbliższych osób. 

    Wybierając się więc na "Głośniej od bomb" śmiało możemy oczekiwać kina wysokich lotów, które cechuje dobra historia świetnie zagrana (chapeau bas dla Isabelle Huppert!) poprowadzona w przemyślanych, ale i nieco nietypowy sposób. Nikt nie powinien być zawiedziony.

    (Źródło: filmweb.pl)

    Continue Reading

    W ramach Tygodnia Kina Hiszpańskiego zdecydowałam się na seans stricte romantyczny. Ale z domieszką komediową. Przekonały mnie do niego dwa główne czynniki: zabawny trailer pełen klimatu miłosnego zauroczenia oraz angaż Quima Gutiérreza, którego świetną rolę pamiętam z rewelacyjnej produkcji "Granatowyprawieczarny".

    (Źródło: muranow.gutekfilm.pl)
    On - raczej przystojny, dość intrygujący, inteligentny, zabawny. Ona - ładna, pogodna, wrażliwa  i urocza. Ich losy splatają się absolutnie przypadkiem, i to tak (rzekomo) romantycznie - w bibliotece. Od słowa do słowa stają się sobą zauroczeni, a ich znajomość przybiera rumieńców. Wszystko idzie nadzwyczaj gładko do pierwszej poważnej sprzeczki. Ich kłótnia nie martwi nas jednak aż tak bardzo, ponieważ Marina i Víctor są tylko postaciami z filmu, do którego scenariusz pisze Pablo. Problem w tym, że sam zmaga się z miłosnymi rozterkami, więc jego życie przesycone jest goryczą i samotnością. 


    (Źródło: youtube.com)
    Przez półtorej godziny śledzimy dwie równolegle prowadzone historie: losy scenarzysty borykającego się ze związkowymi problemami oraz zakochanej po uszy pary, która stawia czoła - z sukcesem lub bez - pierwszym problemom pojawiającym się w ich relacji.

    Z ekranu bije znaczna doza ciepła, subtelności i wrażliwości. Oprócz okołomiłosnych emocji mamy również sporą dawkę dobrego humoru, którym reżyser skutecznie dodaje wyrazu produkcji komediowo-romantycznej. Na dodatek, obserwując twórczą pracę Pabla, zderzamy się ze stereotypami i kliszami dotyczącymi miłości, a obecnymi w większości wytworów (głównie filmowych) współczesnej kultury. Jest to więc całkiem mądra, a jednocześnie wciąż lekka i przyjemna propozycja w zasadzie dla wszystkich: tak cyników, jak i romantyków.



    (Źródło: sensacine.com)
    Continue Reading

    Álex de la Iglesia wie jak się robi filmy! Co więcej, zna się na czarnym humorze. Oraz surrealizmie. Umiejętnie wprowadza nas w świat swoich postaci, z którymi przeżywamy wszystkie absurdalne zdarzenia poznając z jednej strony telewizyjną rzeczywistość, z drugiej prawdziwe oblicze zróżnicowanej grupy bohaterów jego opowieści.


    (Źródło: hollywoodreporter.com)
    Telewizyjne studio. Nagranie bankietu sylwestrowego. Na scenie taneczne grupy, muzyczne gwiazdy oraz dwoje prezenterów co chwilę dogryzających sobie nawzajem. Na widowni rzesza eleganckich, roześmianych statystów od wielu dni odgrywających role rozkosznych uczestników fenomenalnej zabawy, która odbywa się pod dyktando reżysera planu. Na jego znak wszyscy głośno się śmieją, energicznie klaszczą albo wymieniają namiętnymi pocałunkami. Wszyscy w imię sukcesu produkcji, dzięki której poszczególni bohaterowie chcą coś dla siebie ugrać.


    (Źródło: youtube.com)

    Na ekranie śledzimy losy przedziwnych postaci: narcystycznego, do bólu metroseksualnego, pseudopiosenkarza i jego racjonalnego managera-karła, dwóch dość głupich, ale i wyrachowanych przyjaciółek, przynoszącej pecha piękności, walczącej o zawodowe uznanie pary telewizyjnych prezenterów, typowego przeciętniaka, a także wielkiego gwiazdora muzyki, którego skrycie przeraża zbliżający się koniec kariery, zdominowanego przez niego syna oraz psychofana wokalisty.

    W kolejnych scenach wyrywkowo poznajemy cechy poszczególnych bohaterów. Jedni są na wskroś naiwni, dobroduszni i pomocni, innych wyróżnia cynizm, egoizm oraz chciwość. Dialogi ociekają czarnym humorem i odrobiną sarkazmu, a akcja pędzi jak szalona. Wraz z rozwojem fabuły przyśpiesza montaż, a kolejne sceny stają się przesycone ruchem. Z pozoru idealnie zaplanowany i początkowo świetnie prowadzony bankiet z czasem zmienia się w chaotyczne show, nad którym już nikt nie jest w stanie zapanować. Co gorsza, nikt nie umie także przewidzieć szkód, jakie wyrządzi.


    (Źródło: warszawa.pl)
    Najnowsza propozycja reżysera utrzymana jest więc w charakterystycznej dla niego, nieco surrealistycznej konwencji, za pomocą której próbuje przekazać uniwersalną prawdę o ludziach. O tym, że żądza władzy, pieniędzy, popularności ma momentami nawet śmiercionośną siłę, a opinia większości zwykle niewiele ma wspólnego z racjonalną oceną rzeczywistości.

    "Ta noc jest moja" nie wypada tak rewelacyjnie jak "Życie to jest to", w którym każdy element - począwszy od scenariusza, poprzez grę aktorską, dialogi, zdjęcia, na montażu kończąc - jest przemyślany i dopracowany. Niemniej to wciąż porządne, hiszpańskie kino gatunkowe, które nieczęsto mamy możliwość oglądać w polskich kinach.



    (Źródło: blogdecine.org i labutaca.net)
    Continue Reading

    Rozkosz kinomanów trwa! Jedne festiwale się kończą, kolejne za moment wystartują. Specjalnie dla Was przestudiowałam już rozkłady jazdy dwóch kolejnych eventów: Wiosny Filmów (15-24.04) oraz Afrykamery (18.04-8.05). Sprawdźcie, czego nie można przegapić!

    (Źródło: iphias.com)

    Wiosna Filmów rozpoczyna się już w piątek uroczystym pokazem francuskiego dramatu pt. "Subtelność". Potem, przez kolejnych 10 dni, będziemy mogli obejrzeć ponad 70 produkcji z całego świata! 

    Przeglądając harmonogram bardzo trudno było mi wybrać tych kilka filmów, na które będę mogła się udać. Poniżej 3 tytuły, na które czekam z niecierpliwością!


    1. Francuski dramat "Co przynosi przyszłość", reż. Mia Hansen-Løve


    Opowieść o życiu, naszych wyborach, marzeniach, pasjach i nadziei na lepsze jutro nagrodzona w Berlinie statuetką Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię.



    (Źródło: youtube.com)


    2. Duńsko-francuska produkcja "Głośniej od bomb", reż. Joachim Trier

    Historia rozliczenia się rodziny tragicznie zmarłej dziennikarki wojennej z jej życiem, pracą zawodową i głęboko skrywanymi tajemnicami, które wypływają 3 lata po jej śmierci, przy okazji rocznicowej wystawy jej prac. Najlepszy film ubiegłorocznego MFF w Sztokholmie, prezentowany na festiwalach na całym świecie.



    (Źródło: wiosnafilmów..pl)

    3. Francuski dramat "Z podniesionym czołem", reż. Emmanuelle Bercot

    O sile młodzieńczej miłości i potrzebie autorytetów. Klasyczny obraz o burzliwym okresie dorastanie, kiedy młody człowiek kwestionuje wszelkie wartości i szuka własnej drogi oraz pomysłu na siebie.
    Film zgarnął aż 8 nominacji  do tegorocznych Cezarów, a debiutujący w nim chłopiec otrzymał tytuł „Najbardziej obiecującego aktora”!
    (Źródło: youtube.com)

    Część propozycji pokazywanych w ramach tegorocznej Wiosny Filmów miałam szczęście już zobaczyć. Niektóre z nich nawet opisywałam na blogu. Wśród nich: Młodość, Mustang, czy Pokój. Nie przegapcie jednak innych, do których jeszcze nie zdążyłam naskrobać recenzji, a które są naprawdę godne uwagi! Przede wszystkim to "Stare grzechy mają długie cienie", "Demon" i "El clan", o którym opowiadałam w marcowym odcinku "Na co do kina" (wideo jest TUTAJ).

    Harmonogram pokazów dostępny jest TU, ale nie zapominajcie także o innych wydarzeniach towarzyszących przeglądowi :)

    (Źródło: krk.tv)

    Drugim eventem, który rozpocznie się w połowie kwietnia jest przegląd kina z Czarnego Lądu - Afrykamera. Wydarzenie startuje 18.04 i potrwa aż do 8.05, ale uwaga: jest podzielone na kilka części, które w różnych terminach odbywa się w największych miastach Polski. Edycja warszawska trwa do 26.04.

    W programie przewidziano tak seanse filmowe, jak i spotkania towarzyszące: koncerty, wystawy, spotkania z twórcami. 

    Mnie osobiście bardzo kusi pokaz otwarcia - "Hedi", czyli historia o niełatwej miłości, która rodzi się między Tunezyjczykiem i Europejką kilka lat po Arabskiej Wiośnie. Czy uczucia głównego bohatera są szczerze? Z tym pytaniem będziemy zmagać się już w poniedziałek 18.04 podczas pierwszego dnia festiwalu.

    (Źródło: youtube.com)

    Czekam również na film "Ludzie duchy" Martyny Wojciechowskiej, w którym dziennikarka przedstawia dyskryminację albinosów, jaka ma miejsce w społeczeństwie tanzanijskim. Ci ludzie nie tylko są piętnowani, ale wręcz walczą o przetrwanie. Amulety stworzone z ich ciała mają przynosić szczęście...

    Po seansie zaplanowano rozmowę z dziennikarką, która za swój obraz dostała Złotą Nimfę dla najlepszego dokumentu na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Telewizyjnych w Monte Carlo.


    (Źródło: qultqultury.pl)
    Pełen program znajdziecie TUTAJ.

    Continue Reading
    Newer
    Stories
    Older
    Stories

    Polub na Facebooku

    Śledź na Instagramie

    SnapWidget · Instagram Widget

    Szukaj

    recent posts

    Archiwum

    • ▼  2020 (12)
      • ▼  października 2020 (1)
        • "Dzieci siostry Bernadetty" - przerażający dokumen...
      • ►  kwietnia 2020 (1)
      • ►  marca 2020 (3)
      • ►  lutego 2020 (4)
      • ►  stycznia 2020 (3)
    • ►  2019 (27)
      • ►  listopada 2019 (1)
      • ►  października 2019 (3)
      • ►  września 2019 (1)
      • ►  sierpnia 2019 (1)
      • ►  lipca 2019 (4)
      • ►  czerwca 2019 (2)
      • ►  maja 2019 (2)
      • ►  kwietnia 2019 (2)
      • ►  marca 2019 (3)
      • ►  lutego 2019 (3)
      • ►  stycznia 2019 (5)
    • ►  2018 (34)
      • ►  grudnia 2018 (2)
      • ►  listopada 2018 (3)
      • ►  października 2018 (3)
      • ►  września 2018 (3)
      • ►  sierpnia 2018 (4)
      • ►  lipca 2018 (1)
      • ►  czerwca 2018 (3)
      • ►  maja 2018 (3)
      • ►  kwietnia 2018 (3)
      • ►  marca 2018 (3)
      • ►  lutego 2018 (5)
      • ►  stycznia 2018 (1)
    • ►  2017 (38)
      • ►  grudnia 2017 (3)
      • ►  listopada 2017 (4)
      • ►  października 2017 (4)
      • ►  września 2017 (4)
      • ►  sierpnia 2017 (5)
      • ►  lipca 2017 (1)
      • ►  maja 2017 (3)
      • ►  kwietnia 2017 (1)
      • ►  marca 2017 (3)
      • ►  lutego 2017 (4)
      • ►  stycznia 2017 (6)
    • ►  2016 (36)
      • ►  grudnia 2016 (2)
      • ►  listopada 2016 (5)
      • ►  października 2016 (6)
      • ►  września 2016 (5)
      • ►  sierpnia 2016 (2)
      • ►  maja 2016 (1)
      • ►  kwietnia 2016 (8)
      • ►  marca 2016 (3)
      • ►  lutego 2016 (1)
      • ►  stycznia 2016 (3)
    • ►  2015 (57)
      • ►  grudnia 2015 (4)
      • ►  listopada 2015 (9)
      • ►  października 2015 (4)
      • ►  września 2015 (4)
      • ►  sierpnia 2015 (3)
      • ►  lipca 2015 (2)
      • ►  czerwca 2015 (2)
      • ►  maja 2015 (6)
      • ►  kwietnia 2015 (6)
      • ►  marca 2015 (5)
      • ►  lutego 2015 (6)
      • ►  stycznia 2015 (6)
    • ►  2014 (75)
      • ►  grudnia 2014 (8)
      • ►  listopada 2014 (12)
      • ►  października 2014 (17)
      • ►  września 2014 (15)
      • ►  sierpnia 2014 (5)
      • ►  lipca 2014 (1)
      • ►  czerwca 2014 (7)
      • ►  maja 2014 (2)
      • ►  kwietnia 2014 (5)
      • ►  marca 2014 (2)
      • ►  stycznia 2014 (1)
    • ►  2013 (11)
      • ►  listopada 2013 (1)
      • ►  października 2013 (4)
      • ►  września 2013 (1)
      • ►  lipca 2013 (1)
      • ►  czerwca 2013 (1)
      • ►  kwietnia 2013 (3)
    • ►  2012 (21)
      • ►  grudnia 2012 (3)
      • ►  listopada 2012 (10)
      • ►  października 2012 (5)
      • ►  kwietnia 2012 (2)
      • ►  marca 2012 (1)

    Obserwatorzy

    Subskrybuj

    Posty
    Atom
    Posty
    Komentarze
    Atom
    Komentarze

    Czytam

    • KULTURALNIE PO GODZINACH
      Londyński Wallace Collection
      6 miesięcy temu
    • Apetyt na film - blog filmowy
      Hello world!
      1 rok temu
    • Z górnej półki
      Zielone Botki: Stylowe i Wygodne Buty na Każdą Okazję
      3 lata temu
    • FILM planeta
      FILMplaneta powraca!
      4 lata temu
    • ekran pod okiem
      A Virtual Reality Soldier Simulator
      6 lat temu
    • pocahontas recenzuje
      "Cheer" - serial Netflixa
      6 lat temu
    • Po napisach końcowych
      Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)
      6 lat temu
    • Filmowe konkret - słowo
      Dom, który zbudował Jack (2018) – wideorecenzja
      7 lat temu
    • skrawki kina
      ROMA
      7 lat temu
    • In Love With Movie
      9. Festiwal Kamera Akcja - relacja
      8 lat temu
    • WELUR & poliester
      „Casablanca” x Scenograficzne Szorty
      8 lat temu
    • movielicious - blog filmowy
      15. Tydzień Kina Hiszpańskiego
      11 lat temu
    • Skazany na Kino
      Zodiak (2007)
      11 lat temu
    Pokaż 5 Pokaż wszystko
    Obsługiwane przez usługę Blogger.

    Labels

    Oskary Sputnik WFF dokument dramat festiwal kino akcji kino europejskie kino polskie kryminał serial
    facebook instagram filmweb

    Created with by BeautyTemplates

    Back to top