Moje filmowe perełki

Takie dwie listy ma każdy. Na pewno! Filmy, których nie cierpimy oraz te, które kochamy całym sercem. Pierwszą opublikowałam kilkanaście dni temu. Teraz przyszła pora na drugą odsłonę. Przed Wami produkcje, które lubię, choć inni za nimi nie przepadają. Filmy, które większość uważa za zbyt proste, typowe, przewidywalne, niespecjalne. Wśród nich jednak kilka tytułów nieznanych szerokiej publiczności.

ZGON NA POGRZEBIE
Brytyjski humor wręcz uwielbiam! Monty Python, Jaś Fasola - to zdecydowanie moje klimaty :) Ale jeśli mam słaby humor wiem, że "Zgon na pogrzebie" zmieni mój nastrój o 180 stopni! Świetna fabuła, perfekcyjnie zagrane postacie, genialne dialogi. Szczerze polecam również tym nieprzekonanym do takiego rodzaju poczucia humoru!

(Źródło: exsite.pl)

SĘP
Polska produkcja z Michałem Żebrowskim w roli głównej. Policyjna opowieść z wątkiem psychologicznym, którą ogląda się naprawdę bardzo dobrze! Dopracowana, intrygująca, emocjonująca. Mimo że nigdy nie pałałam sympatią do Żebrowskiego, występ oceniam zdecydowanie na plus! I żałuję, że tak niewiele osób słyszało o tym filmie...

(Źródło: film.interia.pl)

IRONIA LOSU
Radziecka komedia romantyczna z lat 70. Rozegrana właściwie między dwójką głównych aktorów w 4 ścianach. Brzmi ciekawie? Zakładam, że dla większości nie bardzo :) Szybko dodaję więc, że na 3-godzinnym seansie miałam przedni ubaw! O tym, jakie potrafią być relacje międzyludzkie, jak drobne wydarzenia wpływają na nasze losy i jak zabawne - mimo wszystko! - bywało życie w komunie :)

(Źródło: rp.pl)

KRWAWY SPORT
O tak! W tym zestawieniu musiała znaleźć się jedna z moich ukochanych pozycji. Za przedstawiciela gatunku "amerykańskie kino akcji lat. 80 i 90, klasa B" uznaję "Krwawy sport". Średnio widziałam go 43 razy i mam swoje ulubione cytaty ("OK, USA!"). Szczerze uwielbiam filmy z JCVD w roli głównej. Nie tylko z nim, ale te produkcje są moimi perełkami. I co jakiś czas do nich wracam!

(Źródło: filmykino.pl)

OKNA
Jedno z zeszłorocznym odkryć. Tytuł, który na pewno zostanie ze mną na długo. I do którego będę co jakiś czas wracać. Włoski dramat przedstawiający z pozoru zwyczajne życie przeciętnej młodej kobiety, która pod wpływem impulsu (przypadkowego spotkania pewnego staruszka) zaczyna rewidować swoje decyzje, plany, marzenia. Interesująca fabuła (choć narracja poprowadzona dość powściągliwie), rewelacyjna muzyka i wspaniała myśl przewodnia. Słodko-gorzki obraz życia. Momentami bardziej gorzki. Mimo wszystko jeden z moich ulubionych filmów!

(Źródło: premiere.fr)

MISIACZEK
Dwa lata temu w kinach studyjnych zagościł duński dramat pt. "Misiaczek" (w oryginale "Teddy Bear"). Historia chorobliwie nieśmiałego kulturysty (rozmiarów mniej więcej Pudziana), który w poczuciu osamotnienia i widma braku miłości, wyjeżdża do Tajlandii w poszukiwaniu żony, chwyciła mnie za serce. Mądra, technicznie poprawna, a przede wszystkim niecodzienna produkcja jest tym, do czego odsyłam osoby, które chcą spróbować prawdziwego, europejskiego kina. 
*W tym samym czasie premierę miała amerykańska komedia o podobnym tytule "Ted". Z dwóch powyższych zdecydowanie polecałam i wciąż polecam "Teddy Bear"!  

(Źródło: news.o.pl)

GOŚCIE GOŚCIE
Ta francuska komedia z Jeanem Reno w roli głównej miażdży. Dosłownie! Absurd goni absurd, a to wszystko zagrane jest idealnie. Do filmu można wracać właściwie bez przerwy. I nigdy się nie nudzi. Szalona, surrealistyczna fabuła, gagi sytuacyjne, wpadki językowe, przedziwne kostiumy. A do tego ciekawy pomysł na lekką komedię. Recepta perfekcyjna!

(Źródło: meltybuzz.fr)

INFERNAL AFFAIRS
Propozycja dla miłośników emocjonującego kina. Połączenie thrillerów i produkcji kryminalnych z filmami akcji/walki. Azjatyckie wydanie (pierwowzór!) amerykańskiej "Infiltracji". I znacznie od niej lepsze! 

(Źródło: europeanmovies.org)

GRANATOWYPRAWIECZARNY
Do tego filmu podchodziłam dwu-, a może nawet trzykrotnie. I za każdym razem oglądałam go do końca. Bardzo dobry hiszpański dramat. Opowieść o młodym mężczyźnie, który w obliczu niecodziennej sytuacji weryfikuje własny pomysł na życie i dotychczasowe marzenia. Historia z jednej strony mało realistyczna, z drugiej zaś bliska prawie każdemu z nas. Mądra, nietypowa fabularnie, ale z humorystycznymi wstawkami. Bardzo polecam!

(Źródło: filmiarnia.blogspot.com)

TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ
Niektórzy twierdzą, że to film o niczym. Zarzucają stereotypowość, prostą formę, granie na emocjach. A ja usilnie bronię tej produkcji i wracam do niej co najmniej raz w roku! Co więcej, za każdym razem świetnie się bawię oglądając, znane już na pamięć, sceny i dialogi. Wiem, że nie jestem osamotniona w tym zachwycie, ale dodaję tytuł do listy ze względu na sporo hejtu, który spływa na "To właśnie miłość" :)

(Źródło: filmweb.pl)

7 komentarzy:

  1. Nie nie nie.. jak można powiedzieć cokolwiek krytycznego na ''To własnie miłość''. Też zawzięcie bronię tego filmu i podobnie jak Ty, wracam do niego raz do roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już kilka razy, że to niespecjalny film. Niby technicznie ok, ale jakiś nie taki... I dlatego dodałam go do tej listy, choć dla większości moich znajomych jest świetny! :)

      Usuń
  2. Widzę jakąś telepatię w filmowej blogosferze :D Dziś opublikowałem podobny post, z tym, że kierowałem się bardziej recenzjami ;)
    Zgon na pogrzebie bardzo zabawny i jakby nie patrzeć całkiem przyzwoity, podobnie zresztą Goście, goście :)
    Sęp to dobry pomysł tylko wykonanie przeciętne i kultowo-kiczowate sceny :D takie 5 na 10 :D
    Krwawy sport to już klasyk jeśli chodzi o sztuki walki - jest ktoś komu się nie podobał? ;)
    Granatowyprawieczarny oglądałem jakiś czas temu, całkiem fajne choć nie do końca przyjmne kino :P
    A Infernal Affairs świetne!
    To właśnie miłość to naprawdę proste i do bólu romantyczne kino, ale przyjemne :P to najważniejsze :)
    reszty jakoś nie kojarzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Resztę również polecam :)
      Mam koleżanki, które nie rozumieją mojego zamiłowania do kina walki i produkcje tj. "Krwawy sport" są dla niech nieciekawe. "Sęp" naprawdę mi się podobał. Może faktycznie wykonanie nie było rewelacyjne, ale intrygująca fabuła na tyle mnie wciągnęła, że nawet nielubiany przeze mnie Żebrowski, nie zniechęcił do dalszego oglądania :)

      Usuń
  3. Goście, goście, To własnie miłość i Zgon na Pogrzebie uwielbiam:D ale polski Sęp nie przypadł mi do gustu, a co do reszty produkcji, to przyznaję się - nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sęp ? Toż to taki klops, Żebrowski to gra jak w parodii kryminałów, zero klimatu w filmie, winne na koniec jak zawsze skorumpowane elity.
    Van Damme - świetny karateka ale te jego filmy, szczególnie pierwsze masakrują oczy i duszę. Tak złe, że aż śmieszne jak dla mnie. Bloodsport jeszcze jako tako trawię, ale Kickboxer to już tortura.
    Zaś za: Goście, goście i Internal Affairs duży plusik :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jedną z największych fanek JCVD, więc "Krwawy sport" musiał znaleźć się w tym zestawieniu. To klasyka kino akcji/walki z przełomu lat 80. i 90. :)
      "Sęp" wyjątkowo całkiem mi się podobał, choć tyle hejtu jest na niego wylewanego. Zdania mimo wszystko nie zmienię ;)

      Usuń